> Zniesienie monarchii byłoby bez wątpienia reformą demokratyzującą
> w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale sensu miałoby niewiele, bo zabi-
> łoby samą esencję KS. To tak jakby znieść „dyktaturę mandragorów”
> w imię demokracji, głupio, co nie?
Niezupełnie. Nie uważam, żeby Sarmacja jako republika tracila sens. Owszem, monarchia jest silną tradycja w Sarmacji, ale nie jest jej niezbędnym elementem. Rzeczpospolita Sarmacka (w formie np. republiki szlacheckiej, z Księciem kadencyjnym) byłaby równie pasowna, co monarchia. Co innego np. w Monarchii Austro-Węgierskiej, która z racji historycznego osadzenia jest integralnie monarchiczna.
Co do znoszenia "dyktatury mandragorów", to zwracam uwagę na tendencję do ograniczania roli Mandragorów na rzecz Prezydenta/RKL - równie dobrze można wyobrazić sobie Mandragorów elekcyjnych (kadencja dożywotnia, ale bez dziedziczności) czy nawet kadencyjnych - to chyba nie uderzało by w "wandejskość", prawda? Esencją jest treść (wandność, nazwy, styl), nie szkielet regulacji systemowych.
> Zmiana praktyki sprawowania władzy nie byłaby natomiast w ogóle
> reformą i jest możliwa przy obecnym systemie prawnym − aczkolwiek
> niezbyt realna, zwłaszcza wobec wykrystalizowania się kasty „murzy-
> nów”, sprawujących de facto władzę w duchu techno- i biurokratycz-
> nym.
Nie zgadzam się - zmiana praktyki jest tak samo reformą jak zmiana prawa. Zgoda, że trudniejszą (bo np. parlament nie ma bezpośredniego przełożenia, szczególnie na praktykę Biura Książęcego i Księcia), ale jednak. Łatwiejsze by było, gdyby w Sarmacji (o czym zresztą rozmawiałem na zjeździe) działał kompetentny i niezależny Sąd Najwyższy.
> Ja mówiłem o czymś zupełnie innym: o tym, że da się nawet
> sporo zmienić w prawie mając jasną wizję, wykrystalizowany projekt
> i poparcie społeczne. To jest fakt, bo neokefaszystom się to udało.
> I była to dosłownie reforma demokratyzująca, bo przekazała kawał
> kompetencji Korony do organów wyłanianych w wyborach. Owszem,
> niekoniecznie była to demokratyzacja w takim wydaniu, w jakim my
> byśmy jej chcieli, ale faktem jest że wielu twardogłowym była i tak
> nie po myśli, a przeszła.
Tylko, że reforma jedno, a praktyka drugie. To co widzę - dyktatura biurokracji, rządy de facto Księcia (czy raczej Khanda - bo to cecha osobnicza) w kontekście systemu - trudno tu mówić o demokratyzacji.
-- ☭ PTRReceived on Mon 20 Aug 2012 - 11:47:51 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET