> Oż w dupsko, nie wiem jakim cudem mi się wymsknęło, srsly :D
> Nawet musiałem kilka razy przeczytać swoje zdanie litera po lite-
> rze, żeby zczaić o co chodzi!
No to jesteś u Pani!
> Chuj − nie chuj. Moim zdaniem powinniście powalczyć, żeby
> pokazać urzędasowi, gdzie jego miejsce.
Serio? Bo ja wiem... To raczej nie chodzi nawet o Suchego, a o system. W sytuacji kiedy nie mogę pozwać całego Księstwa, czy jego wycinka jakim jest Prefektura to straciłem do tego serce. Do niego pretensji nie mam.
> Polityka sarmacka jest dla mnie nieco dziwna, bo
> prawdę mówiąc w Sejmie dzieje się niewiele, wybory rozgrywa-
> ne są w dużym stopniu przy stoliczku, a zmiany w prawie to,
> przynajmniej w ostatnim czasie, chyba wyłącznie technokratycz-
> ne pierdóły,
Otóż to.
> ale mnie drażni to w ten sposób że nie odpycha,
> tylko wręcz pociąga do tego, żeby narobić burdelu w pozytyw-
> nym tego słowa znaczeniu, tzn. wnieść powiew świeżego myś-
> lenia o państwie.
Problem w tym, że ewidentnie nie ma na coś takiego zapotrzebowania. Różnica między obozami jest z mojego punktu widzenia żadna. Powtarzając nieco za P2G, choć oczywiście w innym duchu: "System monarchofaszystowski zmienił się w KONcesyjno-khandelabrystyczny". Nie ma miejsca na rewoltę, jest miejsce na zadymę w ograniczonym stopniu i koncesjonowanych radykałów spod znaku Ivo (nie mówię tu absolutnie o jego podejściu - które jest pewnie jak go znam jak najbardziej tru i radykalne - tylko o tym, jak ten system to przeżuwa i umniejsza). Korzystając z terminologi z NationStates, Sarmacja z "Moralistic Democracy" (demokracji nie w sensie systemu politycznego, ale ogólnej konstrukcji, gdzie możesz jakoś wpływać, demontować czy domontować coś z systemu) stała się "Father Knows Best State", gdzie owszem możesz sobie robić względnie co chcesz, ale na straży systemu stoi twardy kręgosłup z Kozą-z-niecki na czele (inne osobniki np. wkurwiający mnie ostatnio niemiłosiernie Rybczak, oczywiście sam Książę-bez-szkoły itd.) który nie pozwoliłby - jakby nawet ktoś się zjawił chętny - na demontaż elementów centralnych.
I to mnie całkowicie zniechęca. W Wandystanie są pewne ograniczenia nawet większe - bo jeszcze mniej osób ogarniających sferę informatyczną - ale przynajmniej wiem, że gdybym miał poparcie większości, nikt (tj. Wy) nie stawiałby jakiegoś weta z poziomu "systemowego" wobec np. wprowadzeniu jednopartyjności i tych wszystkich postulowanych przeze mnie pomysłów. Moglibyście się z nimi nie zgadzać, moglibyście przeciwdziałać, dążyć do jakichś koncesji i kompromisów, w ostateczności moglibyście strzelić focha, bo już was taka zabawa nie bawi, ale nie spodziewałbym się, żebyście fizycznie próbowali mi uniemożliwić realizację. Taka to jest różnica w systemie (powyższe to całkiem teoretyczne rozważanie ofkors).
-- ☭ PTRReceived on Thu 16 Aug 2012 - 04:33:54 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET