Dziś, w dzień po piątej rocznicy ponownego ogłoszenia niepodległości przez Mandragorat Wandystanu, chciałbym zadeklarować utworzenie Ruchu 14 Czerwca, który ujmując rządy w swe ręce stawia sobie za zadanie aż do czasu utworzenia stałego rządu robotniczo-włościańskiego kłaść podwaliny pod przyszły, ludowy ustrój Mandragoratu.
Ruch 14 Czerwca ma być ruchem zrywu ludowego, skierowanego wyłącznie przeciwko marazmowi i bierności, nie przeciwko dotychczasowym władzom, ani nie przeciwko zjednoczeniu. Przejęcie władzy przez Ruch nie jest jej pozbawieniem dotychczasowych organów ludowych - a jedynie jej świadomą uzurpacją w tym zakresie, w jakim dotychczasowe organy nie są w stanie lub nie chcą jej sprawować. Uzurpacją, której jedynym zadaniem jest doprowadzenie Mandragoratu do stanu, w którym będziemy mieli potencjał wystarczający, aby można było wrócić do utartych metod sprawowania władzy.
Ruch 14 Czerwca nie uznaje zjednoczenia za moment, w którym możemy spocząć na laurach i angażować się w Wandystan tylko wtedy, kiedy będziemy mieć wenę. Wandystan oparty jest na naszej działalności - i jeżeli uznajemy się za obywateli wandejskich, tworzymy pewną wspólnotę. Wspólnotę, wobec której mamy obowiązki, polegające na dostarczaniu swojego wkładu. Jeżeli zapomnimy o tych obowiązkach i będziemy jedynie czerpać z wspólnego kotła - okaże się, że jest pusty. Że wtedy, kiedy wreszcie będziemy mieć wenę - nie będzie już Wandystanu, żeby ją urzeczywistnić. Wystarczy chociażby wskazać na los Gnomii - która cierpiała na długotrwałe "sny zimowe" i upadła dokładnie przez takie podejście. Zjednoczenie mogło nas zabezpieczyć tak, jak bliskie kontakty z Wandystanem zabezpieczyły byłych gnomów - że mają miejsce, gdzie mogą wpaść i uzewnętrznić swoją wenę. Ale czy naprawdę chcemy Wandystanu jako dom starców, jako skansen? Czy chcemy, żeby jeżeli za rok trafi się nam rzeczona wena, będziemy musieli uzewnętrzniać ją na forum Sarmacji, gdzie może jakieś niedobitki jedynie zrozumieją, że mówimy o jakiejś dawno umarłej prowincji? Ja tego nie chcę. Mam nadzieję, że i Wy również nie.
Mikronacja, tak jak każde hobby wymaga od nas pewnego wkładu. Nie mówię tu o wpadaniu w konflikt z realnym życiem. Nie krytykuję ani nie uderzam w tych, którzy po prostu nie mają czasu. To zupełnie osobna sprawa. Chodzi mi o podejście, w którym olewamy te rzeczy, które nas męczą, nużą lub denerwują - a które w dużej części są tym, co jest potrzebne żeby mikronacja jako taka istniała. Żeby można było czerpać przyjemność z jej istnienia. Wybaczcie, że posłużę się płaską metaforą, ale to jak z pracą na roli - dopiero po dłuższym czasie i włożeniu wkładu nużącej pracy możecie zbierać plony. Choć wydaje się to niezwiązane ze sobą - nawet napisanie wiersza, zabawnego filmiku, czy obrazka ma sens wtedy, kiedy za tym wszystkim istnieją struktury państwa. Tym bardziej, że w/w formy aktywności zazwyczaj są konsekwencją zwykłej działalności - czy opowieści o kpt. Scholiku powstałyby bez funkcjonującej dyplomacji między państwami? Czy w ogóle postać tow. Wandy powstałaby, gdyby nie faktyczna działalność KPS w Sarmacji i zapotrzebowanie na pewną ideologiczną i narracyjną podbudowę? Tymczasem mam wrażenie, jakby niektórzy chcieli zatrzymać się na wyłącznie działalności komentatorskiej - z braku laku zastępując komentowanie mikronacyjności komentowaniem reala w otoczce mikronacyjnej. To jednak sprawia, że nawet to komentowanie jest co raz bardziej jałowe - a wena jakoś nie przychodzi.
Ruch 14 Czerwca w tym miejscu jest ruchem jednoosobowym - i jakoś nie spodziewam się, żeby się rozszerzył, biorąc pod uwagę sceptycyzm lub milczenie tych, do których z tym projektem się skierowałem. Tym niemniej zachęcam wszystkich do zaangażowania się, jeżeli nie w R14-6, to w Wandystan jako taki. Moje zaproszenie kieruję tak do obecnych jego mieszkańców, do byłych emigrantów do Sarmacji, a także do Sarmatów, wszystkich Sarmatów którzy mieliby ochotę zaangażować się w odbudowę Wandystanu. Wandystanu, który powinien wrócić z okolic klubu dyskusyjnego i artystycznego projektu re-kreacji realowych tekstów kultury na kontekst mikronacyjny (do których ograniczała się zazwyczaj w/w "wena" - nie mówię, że to zło, ale to nie powinno być większością wandejskiej aktywności) do bycia faktyczną mikronacją - w tym przypadku prowincją, ale prowincja ze specyficznym stylem i kulturą. Wykażmy się rozumem i godnością człowieka, sprawmy, aby warto było żyć i warto było być.
Nie ukrywam, że taka deklaracja jest w pewnym sensie konsekwencją zażenowania, jakie ogarnęło mnie po tym, jak popatrzyłem na obecną sytuację Wandystanu. Krytykowałem zjednoczenie, argumentowałem przeciwko niemu, to fakt. Ale zażenowanie ogarnia mnie wtedy, kiedy tow. Khand spokojnie mówi o organizowaniu wyborów w Wandystanie, w sytuacji, kiedy sami Wandejczycy mówią o trupie, którego nie da się ożywić. Kiedy - i tu wchodzę w sprawy osobiste - kiedy argumentem jest dla nich nie to, jak działam dla Wandystanu, ale to, że działam czy działałem w innych krajach. Kiedy uznają, że obecnej rzeczywistości nie da się już zmienić. Ja uważam, że się da. Nie twierdzę, że na pewno się uda (na pewno nie, jeżeli tylko ja będe próbował to zrobić) ale tak czy inaczej - warto spróbować.
Na zakończenie, aby patetyczności stało się zadość, odwołam się do wandejskiego hymnu: Wandowie! Socjalizm albo śmierć!
Niniejszy manifest został sporządzony w wielu kopiach, które zostaną rozpowszechnione, na LDMW, na (tfu!) forum Sarmacji i w Wandei Ludu.
-- Pierwszy Sekretarz Ruchu 14 Czerwca ☭ oksymoron Prezerwatyw Tradycja RadzieckiReceived on Thu 14 Jun 2012 - 16:04:20 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET