> Czytam ten wątek i tak sobie myślę że nawet jeśli niektórzy bulwersują
> się unia sarmacko-wandejską, to jednak ten zły i niedobry mandragor Pupka
> wyświadczył Wam gigantyczną przysługę. Bez tego pomysłu unii dalej LDMW by
> leżała i ledwo dychała a tak to nawet Towarzysz Radziecki wyszedł z ukrycia
> i zaczął dyskutowac.
Poniekąd tak. Warto jednak podkreślić, że póki co nie widzę większej różnicy między tym co mamy teraz a okresowymi zrywami, jakie udawało się osiągnąć kilkukrotnie w ciągu zeszłego roku. Żeby różnica zaistniała, musimy przekształcić to w faktyczną budowę. Dlatego też cały czas apeluję do Mandragora o chociażby zwołanie wandejskiego Plenum, które zajmie się z jednej strony wytyczaniem drogi, a z drugiej strony - np. uchwaleniem nowej wewnątrzsarmackiej konstytucji.
> A żeby już tu pyskuwek nie było to proponuję, aby Towarzysz się określił,
> czego chce. Działan zjednoczeniowych czy czekamy na 25.06 i robimy kolejną
> secesję? Wcześniej Towarzysz (albo ktoś inny, nie pamiętam dokładnie)
> wyrażał obawę że po unii Sarmaci uznają że nie opłaca się trzymać Wandystanu
> jako prowincji i inkorporują go do Loardii czy innego TerKoru. Zwracam
> uwagę, że to zależy tylko i wyłącznie od aktywności Mandragoratu. Proponuje
> więc zakasać ręce i do roboty.
O kolejnej secesji w ogóle nie mówiłem. To dopuściłbym tylko wtedy, gdyby było to konieczne aby zachować faktyczną odrębność Mandragoratu, gdyby Sarmacja faktycznie zaczęła łamać nasze prawa. Na to zresztą się nie zanosi. A co do roboty - niestety, to chyba największa bolączka Wandystanu, że mamy strasznie duży problem z codziennym działaniem mikronacyjnym, czy to w ramach instytucji, czy to w ramach aktywności prywatnej. Od bardzo dawna nie powstały nowe inicjatywy - ostatnia to był chyba Anhalt w wykonaniu pornosocjalistów - i to jest moim zdaniem nasz największy ból. W pluciu się o coś jesteśmy dobrzy, ale w tradycyjnej organicznej pracy - do niczego.
> No chyba że zostajemy przy retoryce że Sarmacja to zło wcielone i dlatego
> nie należy dla niej działać za wszelką cenę. Szkoda tylko, że działanie dla
> samego Wandystanu też nie wyszło.
Działanie dla Sarmacji poprzez Wandystan tak. Bo w chwili obecnej silny Wandystan to silniejsza Sarmacja, również. Ale sama retoryka nie jest czymś całkowicie negatywnym - przecież nie mówię, żeby podminowywać Sarmację, ale uczucie pewnego wewnętrznego nacjonalizmu (bez jakiejś wielkiej krytyki i najazdów) wzmocni w tym momencie Wandystan bardziej, niż promowanie sarmackiej jedności (co mogłoby odciągnąć Wandejczyków do centrum, tak jak to się po części stało po okresie pierwszego zjednoczenia).
-- ☭ PTRReceived on Sat 02 Jun 2012 - 11:37:39 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET