Re: Wandystan: Wandea Ludu

From: Prezerwatyw Tradycja Radziecki <ks.radetzky_usunto_at_gmail.com>
Date: Wed, 30 May 2012 12:54:00 +0200


Czołem Pupka!

> I słusznie że o tym nie mówisz, bo „po prostu pozostanie przy nie-
> podległości” to nie jest żaden konkretny plan wyjścia z marazmu,
> beznadziei i bezruchu.

Wydaje mi się, że znów mylisz dwa pojęcia. Co innego jest wskazanie kierunku, a co innego - wytyczenie drogi. Jeżeli postanowilibyśmy, żeby zostać przy niepodległości, to przecież nie na zasadzie, że olewamy wszystko i wszystko zostaje po staremu. Więc nie traktuj sprzeciwu wobec zjednoczenia jako chęci zachowania status quo.

> Trudno mi było potraktować poważnie taką propozycję. Mamy na
> arenie w zasadzie dwu dużych graczy − Sarmację i Dreamland.

Zgoda, tylko te rozpatrywaliśmy. Uszczypliwości i propozycji kuriozalnych mających na celu z miejsca ośmieszyć samą dyskusję nie skomentuję.

> Dlaczego natomiast nie Dreamland? Argumentów jest co najmniej
> kilka, przy czym główne to obcość kulturowa wykluczająca migracje
> (nie wierzę w ludzi którzy zapisywaliby się do poważnego, elegan-
> ckiego, patrzącego z góry Dreamlandu i odnajdywali się w Mandra-
> goracie jako jego części), słaby bilans demograficzny (w Księstwie
> jednak ludzi cały czas przybywa, czego nie da się powiedzieć
> o KD), oraz − last but not least − nastawienie samego Królestwa,

Ok. Argumenty te nie padły wcześniej - wtedy może jeszcze podjąłbym z nimi dyskusję, obecnie nie ma to sensu. Pokrótce powiem tak - w tym wypadku pewien kulturowy dystans widziałbym jako plus, nie minus. A co do reszty - ja generalnie uważam, że rola remory wysysającej aktywność i ludzi nie bardzo przystaje do godności Wandystanu, nawet w tej nieszczęsnej Sarmacji. Ale jeżeli chcecie tak traktować naszą postawę...

> To też nie jest konkret.

Nikt nie twierdził, że jest. To jest punkt wyjścia, dalsze wytyczenie konkretnych rzeczy, których od traktatu oczekujemy byłoby zadaniem wszystkich wandejczyków. To zresztą staram się ostatnio osiągnąć - doprowadzić do debaty nt tego, jaką przyszłość dla siebie widzimy.

> Wynegocjowałem taki traktat, jaki wynego-
> cjowałem. Pewnie dało się zrobić to lepiej, nie ukrywam że nie
> jestem biegły w prawie i łatwo podłożyć mi papier z kruczkiem któ-
> rego nie dostrzegę, ale zrobiłem co w mojej mocy.

Zgoda. Ale czy nie uważasz, że w przypadku tak istotnego traktatu powinieneś jednak skonsultować się z ludem już na etapie negocjacji? Zapytać czego Lud oczekuje, na jakie warunki się zgodzi, a jakich wolałby uniknąć? A jeśli na serio, a nie asekuracyjnie i w celu wzbudzenia sympatii mówisz o tym braku biegłości - to czy nie wystarczyło się zwrócić do reszty Wandejczyków o chociażby przejrzenie projektu? Przedstawienie go pod dyskusję i ocenę jeszcze przed podpisaniem?

> Uważam że jak na państwo o dość słabej pozycji przetargowej
> (naszymi jedynymi walorami była dumna przeszłość, bliskość
> kulturowa i, wcale nie pozbawiony znaczenia, sentyment sporej
> części establiszmentu sarmackiego) i tak wytargowaliśmy
> przyzwoity status.

Pytanie - czy Wandystan faktycznie zasługuje jedynie na przyzwoity status? Bo jak pokazuje obecna sytuacja - Wandystan ma bardzo duży potencjał do "podrywania się" z marazmu i niskiej aktywności. I nie jest to zasługa wandeosarmackich repatriantów, których jest jak na lekarstwo, ale własnego wewnętrznego potencjału. Wiem, że ten potencjał jest dość niepewny, trudno na niego liczyć - ale na Wandę - nie jesteśmy byle rozkładającym się trupem. Jednak.

> A renegoc-
> jacja − szczerze wątpię w powodzenie takiego pomysłu, prosiłem
> zresztą o *konkretne* propozycje, co miałbym ewentualnie forsować
> jako jakiś protokół dodatkowy, ale w odpowiedzi dostałem tylko
> katalog obaw. Obaw które podzielam, bo z wkraczaniem w nowy
> rozdział zawsze wiąże się ryzyko i wyzwanie, ale to nie jest powód
> żeby przed tym krokiem się powstrzymywać.

O konkretności - już mówiłem. Co do obaw - może i nie powinny powstrzymywać, ale powinny dać do myślenia. I być podstawą do debaty ogółu wandejczyków - jak temu ryzyku przeciwdziałać.

> Proponowałeś tylko przebieranki, a nie jakiś „model”. O modelu
> można by mówić, gdybyś chciał faktycznie zakazać działania innych
> partii, co byłoby nie do zaakceptowania z innych przyczyn. Nato-
> miast ubieranie Mandragoratu w fasadę monopartyjności z zacho-
> waniem życia partyjnego w formie frakcji − to czysta maskarada.
> W dodatku jałowa, kiedyś już spalona i mało w duchu wandejska.

Czyli krytykujesz mnie, bo nie postulowałem absurdalnego rozwiązanie, którego sam nie popierasz i uważasz, że byłoby nie do przyjęcia? How stupid is THAT?

Masz taką a nie inną opinię na temat moich postulatów - ok. Ale kiedy zadeklarowałem poparcie dla KAŻDEGO innego modelu który mielibyśmy w ramach Wandystanu budować - nie dostałem chociażby jednego głosu odzewu. Jak Bonawentura rzucił nie tak dawno (w marcu bodaj) jakąś swoją inicjatywą zrywu - byłem jedynym, który na to odpowiedział. Mów mi dalej o jałowości.

Zresztą mniejsza - kłótnia o przeszłość jest ostatnim, czego w tej chwili potrzebujemy. Jak wspomniałem wyżej - potrzebujemy wewnętrznej debaty nt. przyszłości. Mandragorze - zwołajcie faktycznie jakieś wandejskie Plenum (dobra okazja do zaproszenia repatriantów) i zastanówmy się nad całą tą sytuacją. Co wy na to?

> Nikogo nie zmusimy. Będę wymienionych (Bojar, Sosnowiecki,
> Konieczny) i nie wymienionych (np. Czarnecki) dawnych Wandejczy-
> ków próbował ściągać, ale wszystko od nich samych zależy. Dla
> ściągania ludzi najważniejsze jest uruchomienie transportu z forum.

Nie mówię o zmuszaniu. Ale pamiętam, że jednym z argumentów było to, że Ci emigranci aż się palą do repatriacji i działania w ramach Wandystanu. No i nie wierzę, żeby te osoby potrzebowały jakiejś konwersji z forum na LD, skoro z LD korzystali tyle czasu...

-- 
☭ PTR



-- 
☭ PTR


[Non-text portions of this message have been removed]
Received on Wed 30 May 2012 - 03:54:03 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET