>
> Widzicie, bo każdy, również ja w momentach zwątpienia lub wścieklizny
> szliśmy do Sarmacji. Waliliśmy w nią jak w bęben, krytykowaliśmy, a i tak
> się okazywało, że wódkę pijemy w swoich szlacheckich dworkach, zamiast w
> daczach. To nie będzie reanimacja, a jeśli nawet, to po długim czasie bez
> tlenu, z zauważalnym otępieniem i ubezwłasnowolnieniem.
>
>
Problem w tym, że ja zawsze miałem dylemat. Odkąd pamiętam ciągnęło mnie i
do Wandystanu, i do Sarmacji. Takie rozwiązanie jest, egoistycznie mówiąc,
najlepszym co mnie spotkało.
-- Tow. Solidariusz Kandelabr Sodomow - Gomorow [Non-text portions of this message have been removed]Received on Thu 17 May 2012 - 04:51:25 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET