> Nie jest mi łyso, jeśli mówicie o mnie.
> I nie wmawiałem że przeforsowa-
> łem kogokolwiek, bo pomny przepisów Kodeksu nie wpływałem nijak
> na przebieg konklawe. Ba, rozmowę skręcającą w stronę próby ustalania
> wspólnego kandydata stanowczo uciąłem.
A powinno być łyso. BTW Mówię o rozmowię po konklawe.
> Z wandejskości (po co ten
> cudzysłów?) Baracka Osamy cieszyłem się, bo jego wybór odebrałem
> jako gwarancję zachowania zdrowego kursu ŚKW, którego nie gwaranto-
> wałby w moim przekonaniu żaden Szkoland, czy inny świeżo nawrócony
> Sarmata-exbazylianin. Ta kadencja papieska być może nie była przeło-
> mowa, ale z całą pewnością nie przyniosła katastrofy.
Cudzysłów, bo rzekomy "wandejczyk" w trakcie wandyfikatu ani razu nie odezwał się na LDMW, został za to Kanclerzem w Sarmacji. Może to dla Mandragora nie katastrofa, ale dla mnie fakt, że Ojciec Świecki de facto przeniósł stolec świecki do Sarmacji jest w pewnym sensie katastrofą.
Nie wiem czy nie wolałbym świeżo nawróconego sarmaty-exbazylianina niż świeżo nawróconego bazylianina-exwandejczyka. Przynajmniej nie miałbym poczucia rozczarowania, a efekt byłby mniej więcej taki sam.
-- ☭ PTRReceived on Sun 13 May 2012 - 15:07:41 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET