> Muszę jeszcze raz przeczytać na chłodno unijną wizję, ale wydaje mi się, że
> zmiana w de facto zwykłą prowincję to koniec Wandystanu. Tak naprawdę
> zamieniamy się w Wandowice, żeby ci, którzy wyjechali do KS mieli czyste
> sumienia, a ci co zostali (w tym ja) czuli, że coś się zmieniło.
Wystarczy zerknąć na klakierów, którzy wiwatują na cześć tej Unii. Starzy dobrzy Towarzysze - Bojar, Konieczny, Sodomow-Gomorow, Ivo, Grigorij... Szkoda tylko, że wiwatują "od tamtej strony". Ja jestem tolerancyjny, każdy kto przyjdzie z samokrytyką zostanie przyjęty wódką i ogórkiem, ale jestem zniesmaczony tym, że dezerterzy (z poczucia nostalgii? wyrzutów sumienia?) uznali że lepiej im będzie sprowadzić sobie Wandystan do siebie, niż wykazać się jakąś odwagą cywilną i wrócić (choćby i na podwójnym obywatelstwie), a potem dopiero dążyć do zjednoczenia.
> W sumie nie wiem nawet, po co to piszę. Byliśmy trupem państwowym, ale przynajmniej
> od czasu do czasu można było marzyć o walce z monarchofaszyzmem. Teraz z
> dnia na dzień zostaniemy czymś w rodzaju zoo, albo socjaldemokratyczną,
> monarchistyczną przybudówką do KS. Świetnie, że wiele osób się cieszy, ale
> to jest gorsze niż hołd pruski.
Ba. To jest zwykła aneksja. Boli mnie szczególnie brak obywatelstwa wandejskiego - o sarmackie na pewno nie będę się ubiegać, więc zostanę zwykłym mieszkańcem - jeżeli zostanę, bo za mieszkańca Sarmacji (a takim w świetle tej unii będę) też nie chcę się uważać. ZOO - kojarzy mi się krótkotrwały eksperyment "anarchobaridasu", zamknięty w momencie, kiedy przestał się "władcy" podobać. Wandystan będzie dokładnie tak wyglądać - róbcie co chcecie, ale tylko spróbujcie kontestować poza z góry określonym zakresem, to się was po prostu zamknie.
> Co z Mandragorem? Co z tytułami? Książę łaskawie mówi o przywracaniu
> tytułów sprzed WC, ale czy nie sądzicie, że to zbyt mała cena za uznanie,
> że to, co po KONiu było i jest legalne? Tak, wsadzam kij w mrowisko. Tak, w
> nieoficjalnych rozmowach (wandejskich) byłem za zjednoczeniem, ale liczyłem
> na nieco ciekawszą formę.
Mam dokładnie to samo poczucie. Zdaję sobie sprawę, że od dłuższego czasu smęcimy i dogorywamy. Ale nawet (znajdujący się +/- w podobnej sytuacji) Elderland wynegocjował sobie więcej od Dreamlandu. Należy nam się coś chociażby ze względu na tradycję i poziom, które, w obliczu ich ciągłej degeneracji (a nie ukrywam, Sarmacja wydaje mi się być centrum tejże degeneracji) są wartością niebagatelną.
To de facto jest to, co proponowali bazylianie + kilka mniejszych pierdół (typu umowy w imieniu również MW). Wydaje mi się, że Unia w tej formie jest tylko końcem jakiejkolwiek niezależności Wandystanu. Również byłem za unią - ale taką, która byłaby dla Wandystanu korzystna. Ta nie jest, Wandystan po prostu rozpuści się w sarmackim glucie.
-- ☭ PTRReceived on Sun 13 May 2012 - 08:59:24 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET