> W sensie że dla „starej gwardii”, taka organizacja kombatanckich pryków?
> To może nie być bez sensu, ale zastanawiam się nad wcześniejszą propozycją
> tow. Radzieckiej (hop, hop, jesteście tam?) przebudowy, nazwijmy to, fasado-
> wej. O ile wcześniej byłem raczej przeciwny takiej kosmetyce jako pudrowaniu
> trupa, o tyle zakładając że nagle mamy kilku aktywnych mieszkańców i sporo
> osób obserwujących nas z zewnątrz, które warto próbować skusić do przepro-
> wadzki, nie odrzucam już tego konceptu tak całkiem.
Jeden lud, jedna partia, jedna wódka (dziennie)! Droga umiarkowania drogą narodu!
Generalnie ZBOWiD to też niegłupi pomysł, ale jako zupełnie inna opcja - rady stetryczałych weteranów, którzy narzekają na młodych, że młodzi i niebetonowi. Póki co, nie byłoby na kogo narzekać.
> Rozwiązań anhalckich w zasadzie nie było, to państwo miało w porywach trzech
> (?) obywateli. Bazy nie ma, więc trzeba mieć plan na teraz i na awaryjne kiedyś,
> ale chodziło mi głównie o sytuację standardową, kiedy państwo funkcjonuje
> jak należy. Wtedy wolimy stary dobry churał przedstawicielski, czy jakieś inne
> wynalazki − powszechność, rady narodowe, łotewer? Na stan klęski miks referen-
> dalno-twardorękowy nie jest głupi, w zasadzie tak to teraz obowiązuje.
Sowiety ist gut, ale trzeba mieć na czym je budować. Churał przedstawicielski jako sposób na aktywizację, chociażby i zgniłoformalistyczną, ja! Czyli - tak jak w poprzednim poście.
> Ruszy, nie ruszy, ale to będą ruchy ogólnokościelne. Ja pytam o pozycję ŚKW
> w państwie.
Silnie związana, najlepiej skórzanym paskiem.
> Można znaleźć punkty zbieżne, ale nie w każdej dziedzinie. Zresztą prace już
> ruszyły, więc wrócimy do tematu jak pojawi się wersja buki (dla
> miłośników kultury surmeńskiej: beta).
Yota. Kappa. Do roboty, do roboty!
> Wysadzić, też coś. Jeszcze tego frankensztajna postawimy na nogi i
> będzie biegał.
Ja, ja, jestem za. Biegał, krzyczał, zjadał kapitalistów i stawiał bobki.
Aha, nie traktujcie tego jako sprzeczności z deklaracjami, ale zgodnie z wymogami formalnymi, zrzekam się wszystkich formalnych funkcji publicznych, jeżeli jakieś jeszcze posiadałem. Nie znikam, nawet nie zmniejszam aktywności - wręcz przeciwnie - ale wymogi formalne wymogami formalnymi. Dopóki MW był w stanie hiberno-śmierci-klinicznej to jeszcze się to jakoś obroniło, ale cóż, życie jest życiem. Z chęcią natomiast będę kontynuował działanie na funkcjach nieformalnych.
-- ☭ PTRReceived on Fri 24 Feb 2012 - 04:49:07 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET