Komunikat Radia Żenada z godz. 15.45
"- Halo, halo, tu Radio Żenada, nadajemy komunikat specjalny. W dniu
dzisiejszym ok. godziny 14.20, na ulicach Genosse-Wanda-Stadt doszło
do nielegalnego zgromadzenia robotników i znajdujących się na
przepustkach żołnierzy. Zgromadzenie to zebrało się na placu Samory
Machela i sąsiednim placu Wisielców . W ciągu kolejnej godziny tłum
urósł od kilkuset, do kilku tysięcy osób. Prawdopodobnie są w nim
osoby uzbrojone. Wznoszono okrzyki potępiające bierność Mandragora i
antyimperialistyczne."
Komunikat Wand-TASS z godz. 16.50
"Podniecenie tłumu rośnie, wkrótce na szubienicy na placu Wisielców
powieszono kilku cudzoziemskich burżujów, ujętych na ulicach. W obawie
przed podejściem protestujących pod budynki rządowe, oddziały
prewencji SB zablokowały most Thoreza. Tłum ruszył więc ulicą Mao Tse
Tunga, po drodze dołączyli do niego wychodzący po seansie widzowie
Kina im. Z. Przepżechowicza oraz goście popularnej kawiarni "U
Sztumbanfirera". Na moście Mandragora Jutrzenki również czeka na nich
blokada SB."
Raport majora SB Wiaczesława Kabotyna Brodacji, z godz. 18
"Tłum zbliżając się do naszej pozycji na moście początkowo zatrzymał
się, jednak wkrótce na wskutek naporu z tylnych szeregów i
zachęcających okrzyków, ruszył ławą na blokadę i mimo użycia armatek
wodnych i gazu łzawiącego szybko przedzarł się przez zapory i
odepchnął funkcjonariuszy w tył. Wkrótce podpalono trzy wozy z
armatkami wodnymi. Gdy otrzymałem rozkaz otwarcia ognia ostrą
amunicją, nie miałem już komu wydawać rozkazów - oddział prewencji
został całkowicie rozproszony."
Komunikat Wand-TASS z godz. 18.30
"Tłum płynie ulicami Nowego Centrum, rozlewając się na boki. Część z
protestujących podeszła pod opuszczony Gmach Churału Ludowego przy 11
Grudnia, wdarła się do niego i wywiesiła przez okna schwytanych
wcześniej funkcjonariuszy SB. Pozosta; podążyli ul. Ulrike Meinhoff, a
następnie Tow. Wandy. Koło ruin Kancelarii obydwu Mandragorów czekała
na nich kolejna grupa prewencji - tym razem jednak żadna ze stron się
nie patyczkowała - doszło do wymiany ognia. Bitni żołnierze SAL,
stanowiący dużą część protestujących i uzbrojeni częściowo we własną
broń, a częściowo szybko zdobyli przewagę nad SB, które,
zdziesiątkowane, wycofało się ulicą, nomen omen, Sarmackiej Armi
Ludowej. Tłum podąża dalej, na plac Żenady, pod Kancelarię
Prezydencką. Zgodnie z informacjami przekazanymi, oddziały wojskowe
stacjonujące pod stolicą ruszyły w jej kierunku, jednak nie wiadomo,
czy w celu stłumienia rewolty, czy przyłączenia się do niej."
Relacja Mariusza Marks-Kolanko z placu Żenady, na żywo
"...Tłum obiegła plotka wielu zagranicznych gości w pańce udało się na
Gagariny Wielkie, aby opuścić Wandystan w obawie przed wpadnięciem w
ręce rewolucjonistów. Obywatelstwa wandejskiego zrzekło się dwóch
emigrantów - Szymon Nowicki (dawniej Solidariusz Kandelabr
Sodomow-Gomorow) i Ivo Ingawaar de Folvil. Tłum wznosi okrzyki
antysarmackie, potępiając emigrantów jako zdrajców. Na placu
zaimprowizowano mównicę i nagłośnienie, przemawiało już kilku spośród
protestujących, nawołując do odnowy ruchu ludowego w duchu rewolucji.
Dosłownie przed chwilą rzucony z mównicy wniosek o powołanie
Rewolucyjnej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich został
przyjęty przez ogólną aklamację. Z północnej strony - od ul. SAL -
słychać strzały, jednak na samym placu panuje względny spokój - tak,
że mimo niezbyt mocnego nagłośnienia, przemowy słychać w każdym jego
zakątku. Właśnie wezwano do podzielenia się na równe grupy, po tysiąc
osób, tak aby z każdej mógł zostać wyłoniony delegat..."
-- PTRReceived on Sun 23 Oct 2011 - 10:18:09 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET