Re: Wandystan: Jedna partia - propozycja

From: Prezerwatyw Tradycja Radziecki <ks.radetzky_usunto_at_gmail.com>
Date: Sun, 21 Aug 2011 13:00:03 +0200


Czołem Bonek!

> Co mi się nie podoba w waszej akcji - to, że próbujecie stworzyć jeden,
> jedyny słuszny front, wykluczyć krytykę i leźć w przód niczym przecinak
> i podkreślać jedność jako drogę do odrodzenia.

Świetnie. Tylko, że najwyraźniej nie podoba wam się coś, czego nigdy w moich postulatach nie było. Ba, były rzeczy zupełnie przeciwne, tylko wy sobie zafiksowaliście "Radziecki = wymuszona jednomyślność" i najwyraźniej już nawet nie czytacie tego, co piszę.

Specjalnie dla was powtórzę - drogą do odrodzenia jest praca, jest działanie. Wszelkie działanie - już wolę nawet waszą wandokalipsę niż brak czegokolwiek. Jeżeli jedność - to, przepraszam za sztampowe hasło, ale "jedność różnorodności". W pierwszym poście napisałem, że betony niech będą betonami, a pornosocjale - pornosocjalami, ale żeby zjednoczyć się w zakresie działania dla Wandystanu, pracy i budowania. Niech pornosocjały budują Ibsenat Anhaltu, SoGo, niech robią dekadenckie kółka literacko-absyntowe - ok. Ja to krytykuję z pozycji moich przekonań, ale jak najbardziej popieram w zakresie działalności.

Zresztą - jak wspomniałem - z racji że zobowiązałem się do samoograniczenia, to i krytyki będzie znacząco mniej - i dotyczyć będzie wyłącznie niedziałania, a nie działania w formie która mi nie przypada do gustu.

> Sorka, towarzyszu, nie jesteście przywódcą. Może byście byli fajnym
> oświeconym tyranem, ale w społeczeństwie pluralistycznym nie sprawdzacie
> się, nie porywacie nikogo. Przywódca w wolnym społeczeństwie musi być
> wodzem - "ja, ja mam wizję, ja stworzę piękny Wandystan, chodźcie za
> mną".

Towarzyszu, wasze zdanie. Być może nikogo nie porywam - ale nie odpowiada mi bycie wandejskim Hitlerem. W tej sytuacji mogę być wandejskim Kurwinem-Mikke, mnie osobiście to nie przeszkadza. Ciekawe tylko, że jak zostawałem prezydentem - to protestów nie było (a była możliwość do protestowania) i moje urzędowanie był to okres największej aktywności od bardzo dawna.

> Niestety, w obecnym Wandystanie mamy już tylko wypalone wraki,
> czołgi bez osłony ckmów, artylerię bez wsparcia piechoty. Nikt już tego
> ludu nie pociągnie - ciągnięcię kalek politycznych za włosy do wspólnej
> partii budzi we mnie odrazę. (...0 Jeżeli chcecie stworzyć partię, to nie inicjatywy są
> ważne, nie jedność, ale pomysł na odnalezienie sensu Wandystanu i przyciągnięcie
> nowych.

Przy ostatnim zrywie nie było nowych - ale wszystko drgnęło, ruszyło. To jest dowód na to, że nadal mamy pokłady potencjału - trzeba tylko do nich dotrzeć. Owszem, moja rezygnacja, wymuszona pewnymi względami była jedną z przyczyn, że tamten zryw się skończył. Nie uciekam od tej odpowiedzialności.

Chcę jednak podkreślić, że nie potrzeba nam wodza z jedną wizją - bo to byłoby właśnie zaprzeczenie pluralizmu opinii i wizji. Wandystan powinien być dziełem nas wszystkich - i mieć elementy tak betonu, jak i pornosocjału.

--
☭ PTR
Received on Sun 21 Aug 2011 - 04:00:25 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET