Re: Wandystan: Protonat wandokalipsy

From: Zgroza <llll_usunto_at_vp.pl>
Date: Fri, 19 Aug 2011 23:42:45 +0200


On 2011-08-15 03:40, Alojzy Pupka wrote:
>> No kurwa. A z czego innego ten findesieklizm wynika? Z pornosocjału. I
>> chuj, że dodaje kolorytu - z czym się zgadzam - jeżeli rozpierdziela
>> nam państwo.
> Rozpierdziela państwo zmęczenie materiału, monotonia, brak młodzieży,
> brak prawdziwego, niewydumanego konfliktu ideologicznego lub innych bodź-
> ców pobudzających do działania (np. wojen, nowych systemów, sporych
> zmian ustrojowych). Nie ma jednego winnego, nie ma też jednego lekarstwa.
> Dekadencja jest tylko małym, drobnym, bardziej drażniącym (również i mnie)
> niż szkodzącym państwu elementem tej układanki. I trudno nawet powiedzieć
> że opowiastki Bonka o lotnisku, Wandokalipsie etc. same w sobie są szkodli-
> we, to raczej objaw toczącej nas monotonii. Czemu ludzie w mniej więcej re-
> gularnych odstępach czasu wracają i znów znikają? Bo co prawda ciągnie ich
> do MW, czy do v-świata w ogóle, ale debata publiczna tak obsysa, że aż nie
> chce się w niej uczestniczyć. W zasadzie, nie ma jej w ogóle. Ja też miałem
> spore problemy ze zmuszeniem się do powrotu po niezapowiedzianym urlau-
> bie, bo po prostu nie wiem, co jeszcze w tym naszym wyjałowionym betono-
> wym sandboxie można jeszcze robić. Pracować nad systemami? Zmieniać
> prawo? Dla kogo, skoro jest nas mało, wszyscy przyklasną i nikt nie będzie
> używał? Publikować zabawne obrazki o Wanderze? Uważam że są świetne,
> ale naprawdę nie zastąpią polityki, ideologii, sporu. Dawny Wandystan napę-
> dzało kilka czynników: wciąż zmieniane systemy spod znaku Khanda, opozyc-
> ja do Sarmacji (od samego początku, także w czasach okupacji, jako „KS 2.0”,
> lepsza i zabawniejsza Sarmacja z uczciwie przestrzeganymi regułami gry, po-
> tem po WC już na innych zasadach, ale wciąż jako ważny motor, który jednak
> z czasem gasł, także w związku z rosnącą odległością między państwami i ła-
> godnieniem reżimu Grodziskiego), ruch kulturalny i inicjatywy, bardzo silna
> osobowość Michasia. Poza tym były też wewnętrzne podziały, polityka etc.
> Ale w tej chwili zostaliśmy na lodzie, bez jakiegokolwiek silnika. Ja nigdy nie
> będę Wanderem i nie będę wyznaczać szlaku, inny mam charakter i inną oso-
> bowość. Także innowacyjne systemy raczej się nie pojawią. KS jest już zupeł-
> nie innym państwem, w którym nasza sympatia, lub niechęć, krytyka, czy zach-
> wyty kierowane z zewnątrz nie są nawet zauważane, a już na pewno nie roz-
> grzewają dyskutantów jak dawniej. Polityka, kultura, inicjatywy − na to wszystko
> jest nas za mało i, przede wszystkim, jesteśmy zbyt zhomogenizowani.
>
> I znowu, efekt wpół do czwartej. Miałem napisać dlaczego uważam że wyzna-
> czanie pornosocjalizmu jako kozła ofiarnego jest kompletną bzdurą, a wyszła
> mi jakaś chaotyczna deklaracja poglądów na wszystko w v-świecie. Której i tak
> nikt nie przeczyta zresztą, eh.
>

Ale gorzko walnęliście, towarzyszu. Co prawda dopiero po powrocie z gorących źródeł (dokarmianie ludzi męczy moje stare kości), ale czytam prasę codzienną i nie przestanę jej czytać, póki i jeśli wychodzi.

Pełna zgoda na temat braku silnika. Dlatego też wychodzi cała moja filizofia wandokaliptyczna - bo nie widzę czegoś, co mogłoby zostać silnikiem. Co śmieszniejszym, czasem moje lotnisko jest rzeczywiście jedyną rzeczą, która się u nas dzieje.

Co więcej, obawiam się, że tak jak tow. Radziecki dorżnął Silenta, tak dorżnie on całe państwo. Wandystan jako państwo betonowe nie ma przyszłości - przedstawienie teatralne jest fajne. Przez 3 godziny, potem się nudzi. Pornosocjalizm wynikł z naturalnego sprzeciwu wobec monarchofaszystowskiej teatrałce - fajnie było zostać baronetem, ale to wszystkom było sztuczne. Masywne kurwienie jak i sztywny beton nie pociągną państwa - to wszystko powinno spokojnie płynąć. A tow. Radziecki jest jak regulowanie brzegu rzek - niby idea słuszna, ale w praktyce nadmiar zabija rzekę.

Co do systemów - nigdy żaden Khandowy system nie był grywalny tak naprawdę, nie miał silnika napędzającego aktywność, aktywność w systemach zawsze była kwiatkiem do kożucha. Tak samo Syriusze zawsze były konstruowane tak, że zapychały się produktami i zdychały. Tak naprawdę jedynym zajebistym systemem był Gnomon, bo mógł funkcjonować na dwóch-trzech osobach - ale padł z innych przyczyn i wciąż nie możemy go odzyskać.

-- 
Bonek
Received on Fri 19 Aug 2011 - 14:46:11 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET