Towarzyszu Mandragorze,
Przeczytalem wlasnie wasze (w sensie ogolnowandejskie, nie tylko wasze osobiscie) liczne posty w dyskusji o pornosocjalizmie, betonizmie i mlododupstwie. I powiem ze kompletnie ich nie lapie, a co wiecej - komplletnie mnie to nie interesuje. Nie widze bowiem sensu w dywagowaniu czy pornosocjalizm czy mlododupstwo sa zle, a co wiecej - nie wiem co te slowa tak naorawde znacza.
Uwazam ze teoretyzowanie - a zadajac mi powyzsze pytania wlasnie w to sie wdajecie - jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. Dla mnie panstwa wirtualne maja byc zabawa. Nie chce przybierac fundamentalnego stanowiska, jednoznacznie okreslac swojej narodowej tozsamosci, odnosic sie do mglistych wiz typu lepsze ks w mw, albo odwrotnie. Jestem i sarmata i wandejczykiem, bawie sie w soosob ktory uznaje za stosowny, a prywatnie moge tylko radzic, ze fajniej bedzie dla nas wszystkich jesli bedziemy sie bawic razem, bez wzgledu na formalne granice i podzialy.
System khanda jest akurat bardzo fajny (tak, mowie to ja, antysystemowiec), prosty, mozna sensownie zarabiac pieniadze (np tworczoscia literacka czy dziennikarska) a co najwazniejsze jest na co te pieniadze wydawac. Wspolne projekty - jak np akcja zbrojna, ktora planuje - tez bylyby fajne, z punktu widzenia osobistej zabawy ich uczestnikow, by TYLKO to sie liczy. Sprawy formalne, typu "zjednoczyc wandystan z sarmacja czy nie, budowac lepszy wandystan w sarmacji czy odwrotnie" mnie juz nie obchodza. Bawmy sie jak umiemy najlepiej.
To co bede chcial razem z wandejczykami zrobic, to odtworzyc sarmacko-wandejska historie sprzed lat (moze wynikna jakies ciekawe spory na tym tle?), i przeprowadzic jakas wspolna akcje zbrojna. Nawet wiem jaka i przeciw komu ;) wizja krwawych zmagan na awarze i utworzenia tam ludowego przyczolka bardzo mnie kusi. Bedziecie chcieli, to sie pobawimy, nie bedziecie - no to trudno, ale mam nadzieje ze to nie nastapi.
A bawie sie teraz w sarmacji, bo jest tam szansa na zabawe. To jakis polanalfabeta pozywa mnie za promocje nazizmu, to diuk koscinski udaje ze nie widzi roznicy miedzy komunizmem a faszyzmem, duzo ludzi czyta komentarze w gazecie, sa jakies spory polityczne... Ja sie wkurwiam, a wkurwienie generuje ciekawa aktywnosc. W wandystanie tez sie czasem wkurwialem, fajnie jest jak mnie czerwoñy kapturek zirytuje, albo radziecka cos przysadzi, ale atrakcyjnosc jest jednak nieporownywalna. Dlatego mysle, zgadzajac sie z khandem, ze uczestnictwo wandejczykow w sarmackim zyciu publiczym jest dla wandystanu szansa, nie zagrozeniem. A jak by to wygladalo od strony formalnoprawnej, to tak naprawde nie ma znaczenia.
-- z powa¿aniem, Micha³ Feliks Ksi±¿ê Sarmacji [Non-text portions of this message have been removed]Received on Thu 18 Aug 2011 - 08:36:08 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET