> Zimna wojna jest np. z Al Rajnem. Jest jakąś tam pożywką dla narracji
> w Zongyi, czasem siÄ™ przewija (no, dawno temu ostatnio) w odniesie-
> niach kulturowych. Dużo nam to daje? Moim zdaniem nie. Gdybyśmy
> mieli wspólne obywatelstwo z Al Rajnem, media wzajemnie wyświetlane
> na stronach głównych i umożliwiające komentowanie z natywnego ID,
> oraz sporą pulę osób obecnych w miejscach publicznych obu krajów, to
> taka zimna wojna kulturowa mogłaby faktyczni być pożywką kulturową.
> Gdyby, oczywiście, Al Rajn był wart takiej współpracy. Osobiście jestem
> zdania, że tuż pod własnym bokiem mamy państwo z którym kulturowo
> na tyle wiele nas łączy, że paradoksalnie twórcze dzielenie się może być
> fajniejsze i o niebo ciekawsze niż z jakimkolwiek innym. Oczywiście, mo-
> żemy stwierdzić że ważniejsze są zadawnione antypatie i żale, ale taka
> zimna wojna z KS na odległość będzie jałowa. I nudna.
Natomiast zbliżenie z poziomem reprezentowanym przez główny nurt Sarmacji obecnie będzie nużące. To już prędzej widziałbym toczenie takiej zimnej wojny z wyższymi władzami Sarmacji - bo one jeszcze jakoś wybijają się z tej ogólnej beznadziei, która dla mnie jest jeszcze bardziej dołująca, niż marazm w MW. A jeżeli miałbym czytać nt. Wandystanu np. w Zielnyborskiej Plotkarze, czy w pedeefie von Lichtensteina to sorry...
-- ☠PTRReceived on Sun 14 Aug 2011 - 21:54:44 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET