Serio. Swego czasu miałem się nawet zapisać do destrojerów szynowych, ale na granicy Zongyańskiej preferujemy konwencjonalne siły zbrojne.
> Nie będę mówił czegoś, z czym się nie zgadzam. Pornosoc nie jest zły,
> zła jest przesada. Tak zresztą jest ze wszystkim, z turbobetonową, agre-
> sywną retoryką Radzieckiego też. Co najmniej dwie osoby zostały już
> w ten sposób wypłoszone.
Dwie? Wydawało mi się, że tylko Ivo padł jej ofiarą... kogo jeszcze odstrzeliłem?
> na dłuższą metę każda jednorodna retoryka jest męcząca. To zresztą
> jest jeden z powodów, dla których chciałbym zbliżenia sarmacko-wandej-
> skiego na płaszczyźnie mediów i aktywności (...) To mogłoby być naprawdę
> emocjonujÄ…ce.
Naprawdę tak uważacie? Sorry, ale widzę to w zupełnie innych barwach. Sarmacja ma aktywność, ale nie ma obecnie niemal żadnego poziomu. Wystarczy rzucić okiem na Bramę Sarmacką... czy na większość wątków na forum. De Belli, Jasiński, Swarzewski, wcześniej jeszcze głupie komentarze Yaraeha. Jasne, stara gwardia może coś tam planować i rekonstruować i bronić tych swoich Okopów Św. Trójcy, ale dla mnie nieodmiennie każda wizyta na Forum, czy nawet stronie Sarmacji kończy się szybkim zmęczeniem.
Z drugiej strony - jak to (połączenie sfery publicznej) widzicie? Mielibyśmy wzajemnie komentować wewnętrzną aktywność? Nie widzę w tym większego sensu, to byłoby jałowe bez wzajemnego politycznego oddziaływania (w tym wypadku oznaczałoby to Wandystan w Sarmacji). Na nieco niższym poziomie (np. radzieckiej propagandy o biciu murzynów w USA) możemy robić to i teraz. Tak czy inaczej - Sarmacja w obecnej formie działa na mnie alergicznie, więc o ile nie mam raczej nic przeciwko podwójnemu obywatelstwu, wolałbym mieć możliwość działania w Wandystanie, nie będąc zmuszonym do stałego kontaktu z Sarmacją...
> konflikt między pornosocjalizmem, a radzieckizmem przestał być twórczy,
> a zaczął być destruktywny. Jak tak dalej pójdzie zostaniemy albo w pań-
> stwie monotonnie zsodomizowanym, albo, co bardziej prawdopodobne,
> w jednej wielkiej Zongyi Ludowej. Ani jedno, ani drugie nie jest dobrÄ… per-
> spektywą. V-państwa w których wszyscy są jednego zdania po prostu nie
> majÄ… racji bytu.
Albo celowo to po raz n-ty pomijacie, albo nie rozumiecie, o co właściwie w moim projekcie chodzi. Nie chodzi o jedno zdanie - a raczej zgodę na jeden system (jak mnie to wkurza, kiedy muszę tłumaczyć rzeczy spod "pokrywy ideologicznej"). W ramach tego systemu można będzie tworzyć i głosić jakiekolwiek postulaty, jak długo będą one zbieżne z rzeczoną pokrywą - a to, jakimi cudami sofistycznej retoryki zostanie owa zbieżność udowodniona, to insza inszość. Tak więc - ferment jak najbardziej, spór jak najbardziej, ale wandyzm jako jedyna słuszna idea powinien być nienaruszalny.
Zresztą - poniekąd to jest tylko rozwinięcie tego, co już istnieje - wszak i pornosocjaliści uważają sie za wandystów, tak jak i ja. Więc można - ja sugeruję tylko, żebyśmy konsekwentnie rozwinęli to i sprawili, że Wandystan będzie tym, czym reklamowaliśmy się kiedyś, a nigdy nie urzeczywistniliśmy - tj. demokracją za maską totalitaryzmu.
> Oczywiście, o ile nikogo nie wypierdolą bez powodu. Jeśli deportują za
> nazwisko, pochodzenie, wyznanie, orientacjÄ™, czy cokolwiek tego rodzaju,
> to tolerować tego nie będziemy. Ale, rzecz jasna, inaczej ma się sprawa
> z kryminałem. Ewentualne działanie za granicą jest fakultatywne i jeśli
> ktoś ma na nie ochotę, musi pamiętać o prawie obowiązującym u ino-
> strańców.
Ta, przykład Yaraeha jest tu doskonały... Nie, żebym w jakikolwiek sposób akceptował to, co Yaraeh i reszta cipków robiła i robi w Sarmacji, ale cała ta akcja (z awarią systemu, który wygenerował zrzeczenie się obywatelstwa) wyglądała na całkowicie wyreżyserowaną.
-- ☠PTRReceived on Sun 14 Aug 2011 - 21:45:21 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET