> Z tym się zgadzam. Ale nie daje mu pierwszeństwa, a co najważniejsze -
> nie uważam, że powinien być ideą wandyzmu w momencie, kiedy powinniśmy
> budować się na nowo. Bo promuje zupełnie inne wartości niż aktualnie
> pożądane.
Waszym zdaniem wandejczyk po okresie pornosocjalizmu jest jak osobnik po długotrwałym nadużywaniu alkoholu - głupi, bo z zanikiem mózgu i móżdżku, chodzący z trudem z powodu ataksji, wypowiadający się bełkotliwie z powodu dyzartrii itd? Mniemam, że dla Was jest to jednak o tyle coś innego, że proces stoczenia się w dno jest procesem odwracalnym. Ale ja nie jestem tego taki pewien. Oprócz pornosocjalizmu działają jeszcze co najmniej dwa niezależne czynniki, jakie są również istotne i chyba nawet znacznie bardziej istotniejsze:totalne_zmęczenie mikronacjami, poniekąd i znudzenie, oraz permanentny brak_czasu. To pierwsze jest czymś, co swego czasu tow. Lepki - prezydent rozważał jako postpolityka. Pornosocjalizm jest jedynie wymówką, jaką można się zasłonić, aby nie pokazać tegoż zmęczenia-znudzenia i braku czasu. Towarzysz jako bodaj jedyny z wszystkich nas tu obecnych rozumie ideę aktywizowania nas wszystkich do pracy, choćby najmniejszej. Oraz uparcie powielania tego przejadłego schematu mikronacji: projekt ustawy-debata-głosowanie, funkcje administracyjne - obsada stanowisk, nawet fasadowych itd. Na tym tle inicjatywy pozapolityczne aż same się chcą tworzyć. Już bywało fajnie, bywało zajebiście, już zaczynaliśmy coś wspólnie tworzyć, działać. Było dobrze, ale się coś zjebało. Cóż, trza wzruszyć ramionami i dalej, wyciągać wandejczyków ponownie z dołu w górę. Do tego potrzebny jest Lider dający poczucie stabilizacji, zechciejcie rozważyć, czy by nie moglibyście nadal piastować stołka prezydenckiego.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Tue 07 Jun 2011 - 11:21:07 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET