> Wandejska
> polityka zagraniczna zawsze się opierała na poczuciu wandności i
> wspierała kraje wandne, a zwalczała kraje niewandne. Czy Scholandia była
> kiedyś naszym przyjacielem? Czy dała nam choć jedno fajne wydarzenie?
Za krótko jesteście w Wandystanie żeby mówić "zawsze". Ja może również jestem tu "nowy" (zarówno w porównaniu do matuzalemów Pupki i Ciupaka, a nawet Peruna), a pamiętam, że stosunki ze Scholandią faktycznie były dość ciepłe w okresie I Mandragoratu. Zresztą, tak coś mi się zdaje, że w świetle obecnych standardów, które niektórzy starają się narzucać, sam I Mandragorat zostałby uznany za państwo "niewandne".
> Sąd orzekł, na prośbę innego z sędziów, że Scholandia jest niewandna.
> Jeżeli Scholandia wierzy w Wandę, to będzie miała problem. Jeżeli nie
> wierzy w Wandę, powinna mieć to w dupie.
Gdyby sprawa miała by mieć charakter wyłącznie wiary, to nie zaangażowany byłby w nią sąd Mandragoratu Wandystanu, a analogiczny urząd Świeckiego Kościoła Wandejskiego.
Generalnie - jak podejrzewam, Scholandia będzie faktycznie miała to w dupie - i słusznie. Ale poza kwestią jak oni to odbiorą, jest kwestia naszego własnego zachowania. Nie chodzi o ew. skutki, a o podstawową kindersztubę i wyczucie w robieniu polityki.
> Sąd wydał opinię w świetle ludowej sprawiedliwości. Moim zdaniem nie
> wiemy, dlaczego i który sędzia zwrócił się o uznanie wandności, i
> procedura była zbyt spartańska, ale nie rozumiem, czego się czepiacie.
To czego się czepiam, podkreśliłem już kilkakrotnie. Powtarzał nie będę.
-- ☠PTRReceived on Wed 25 May 2011 - 03:21:17 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET