> W dniu 4 maja b.r. W Churale wzięto pod głosowanie projekt ustawy o
> Prezerwatyw Tradycja Radziecki<ks.radetzky_usunto_at_gmail.com> napisał:
>
>
>> Czołem Wandystan!
>> http://www.wandystan.eu/system/system.php?strona=2393
>> Mamy całkiem nowy, świeży, piękny i seksi (no, może z wyjątkiem
>> kobiety, błe...) trzyosobowy skład sędziowski Trybunału Ludowego.
> utworzeniu o.a. Zongyi Ludowej.
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46517
>
> W dniu 6 maja głosowania zakończono, podsumowano.
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46710
>
> W dniu 8 maja niespodziewanie do pustego Churału wtargnął tow.
> Bonek/Zgroza i usiłował oddać głos w tymże głosowaniu, co to się już
> zakończyło, uzasadniając dodatkowo dlaczego głosuje tak a nie
> inaczej.
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46893
>
> W dniu 9 maja do wciąż siedzącego w Churale tow. Bonka odezwał się
> tow. Grigorij: "Bonek, to juz dawno po glosowaniu! Ty niewysoki to
> pewnie nie widzisz, ze nikogo na sali nie ma."
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46918
>
> W tym samym dniu, 9 maja, przechodząc obok Churału usłyszałem wołanie
> tow. Grigorija, zapoznałem się z kontekstem i rzekłem z uśmiechem na
> ustach do tow. Grigorija, że bądź co bądź tow. Bonek po prostu wyraża
> swoje zdanie. Przy czym popełniłem błąd: "A skoro tak, to chyba
> prosciej by mogl powiedziec, ze prawo do tworzenia nowych fajnych
> inicjatyw maja tylko Gnomy, a nie jakies wandejczyki". Tow. Bonek
> stwierdził przecież coś przeciwnego w swym uzasadnieniu z dn. 8 maja,
> a mianowicie, że jako Gnom nie może odmówić prawa innej grupie do
> samostanowienia. W moim poście wyszło, jak wyszło, a to z pośpiechu.
> Chciałem wyrazić, że "prawo do tworzenia nowych inicjatyw mają nie
> tylko Gnomy i nie tylko jakieś wandejczyki", ale myśląc jużo czymś
> innym, uzyskałem przeciwną tezę. W każdym razie chciałem wyrazić, że
> Tow. Bonek po prostu mówi co myśli i zamiast symulować pracę Churału w
> tym celu (że niby świadomie głosuje po zakończeniu głosowania), mógł
> po prostu wyrazić swe serdeczne poparcie wprost.
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46946
>
> W każdym razie tow. Bonek usłyszał i odpowiedział:
>
> "Na wszystkich jeńców monarchofaszystowskich systemu Gnomon! Byliście
> kiedyś w Tajnym Pięknym Bunkrze Kooperacji Niewysoko-Ludowej, gdzie nad
> skrzynkami z amunicją GAR i SAL wspólnie wykuwały przyszłość v-świata?"
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46974
>
> Na co ja odrzekłem dowcipnie, kierując się typowym wandnym mechanizmem
> dowcipu, w jakim po prostu bierze się wypowiedź przedmówcy i przerabia
> się jej tezę na odwrót. Dlaczego zdecydowałem się na taki dowcip?
> Dlatego, że zauważyłem swój błąd, opisany powyżej i to on nakierował
> mnie na wybór środka stylistycznego do żartu:
>
> "Byłem. Było GAR ale nie SAL. Za to wspólnie wykuwano przyszłość z
> elitą Scholandzkich dygnitarzy, z których jeden chciał być księciem
> tu, inny królem tam, a jeszcze inny mandragorem!"
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46986
>
> Z definicji, a priori jest jasne, że taka wypowiedź jest niczym innym
> jak szkolnym, mechanicznym dowcipem. Przecież wiadomo, że nie byłem w
> Gnomii podczas działań operacyjnych i toczonych tam narad. Wiadomo, że
> Gnomia nie kolaborowała ze Scholandią. To są fakty, względem których
> znaczenie dowcipu staje się jasne. Wandystan zawsze kpił, dowcipkował
> i pajacował, nie ma dla tego tabu. Ale...
>
> Ale!
>
> Wysoki sądzie!
>
> Coś musi być na rzeczy, bowiem nasz towarzysz Gnom, zamiast odbić
> piłeczkę po wandejsku, rzucić jakimś dowcipem, choćby nawet nie
> dowcipem, ale odgryźć się, choćby wykazując błąd we wcześniejszej
> mojej wypowiedzi i pisząc, że przecież ja nic nie wiem, zrobić
> cokolwiek z jajem, z dystansem, on się objawił jako ktoś, kto nie ma
> poczucia humoru!
>
> Rzekł:
>
> "Ekhrm. Czy ktoś mi może powiedzieć, kto robi obecnie za sąd w tym
> pięknym kraju? Jakieś limesy muszą, kurwa, być. To jest potwarz i jako
> wrzód na zdrowym ciele wandyzmu ten osobnik musi mi dać satysfakcję."
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/47019
>
> Kiedy ja nadal jechałem z dowcipem:
>
> "Oralną?"
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/47031
>
>
> Tow. Bonek w uparte czerwienił się, demonstrował brak jakiegokolwiek
> poczucia humoru i na poważnie domagał się wszczęcia typowo
> monarchofaszystowskiej procedury postępowania sądowego, typowej dla
> ludzi bez poczucia humoru! Gdzież to spory lądują po sądach, jak nie w
> krajach monarchofaszystowskich? Czyż taka jest nasza tradycja,
> kultura? Przecież my nasze spory, jeżeli już nie zamieniamy ich na
> dowcipy, toczymy jeden na jeden na LDMW, bez pośredników, w mniej bądź
> bardziej zajadłej postaci! Co więcej, często też sami doprowadzamy,
> bez pośredników, do rozwiązania bądź, jeśli to niemożliwe, do
> wygaszenia sporu! Któż zatem może się zachowywać tak niewandejsko, tak
> zimno, obco? Któż to jest taki, co to NIE MA POCZUCIA HUMORU?
>
> Towarzysze! Te właśnie wątpliwości chciałbym powierzyć na ręce Sądu.
> Czy przypadkiem fakt, że pewien towarzysz nie ma dystansu do żartów,
> dodajmy dość szkolnych i mechanicznych, na dzień dobry pragnie podawać
> za "zniewagę" do sądu, a najgorsza, że ujawnia zerowe poczucie humoru,
> czy te fakty nie są przypadkiem objawem czegoś zagrażającego naszemu
> państwu? Czy nie są one objawem jakiejś choroby? Kto wie, co się w
> Gnomii wydarzyło, może pozmieniali się w LUDZI BEZ POCZUCIA HUMORU?
>
> Tak więc wnosząc sprawę domagam się pieczołowitego zbadania tow. Bonka
> pod kątem zdrowia ale i pod kątem postawy ideologicznej. Nie pragnę
> żadnej kary, odszkodowania ani innych takich bzdur, właściwych
> monarchofaszystom. Zważywszy, że tow. Bonek swym haniebnym
> postępowaniem mimo wszystko podziałał na plus dla Wandystanu, wszak
> Wandystan z każdego dramatu wychodzi mocniejszy, że te działania
> pozwoliły uruchomić pasywną i zaniedbaną dotąd instytucję sądownictwa,
> mniemam, że Sąd gdyby dopatrzył się winy tow. Bonka, wyda wyrok w
> zawieszeniu, bądź odstąpi od wymierzania kary. Czerwony i
> Socjalistyczny Sądzie, ja pragnę mieć tylko towarzysza Bonka
> uśmiechniętego, dowcipnego, z dystansem, nawet jeżeli miałby mnie
> osobiście kąsać to tu, to tam. Z takim wnioskiem do Sądu się zwracam.
Towarzyszko Inwektywo!
W ogólnym zarysie raport tow. Struszyńskiego nie odbiega od
rzeczywistego przebiegu wydarzeń. Przyznaję, jak powszechnie wiadomo, że
byłem w podróży na wyspy Anhaltu i jako rezydent Trizondal Hotel byłem
odcięty od jakichkolwiek zdobyczy chwalebnej Wandejskiej techniki. Po
powrocie do Churału zagłębiłem się natychmiast w skrzynkę pocztową, by
spełnic swoje obowiązki wynikające z bycia kwiatonem tej postępowej
instytucji. Moim obywatelskim obowiązkiem jest nieść ludowej ojczyźnie w
darze moją aktywność. Jako jej wierny sługa próbuję dać to, co we mniej
najlepsze dziełu poprawiania losu moich współobywateli. Dla mnie nie ma
przedawnionych spraw i zawsze będę stał na stanowisku, że na wiadomości
odpowiadać należy.
Ewangelia Michasia Elżbiety mówi: Niech zabłyśnie tysiąc intelektów! (Mchs 1,31). Dobry humor jest wandnym. Ale dwa wersy wcześniej mówi on: Niech powstanie Urząd Nadzoru nad Humorem w Polityce. Staram się kierować zasadą antyponuractwa i autoironii, ale, kurwa, limesy muszą być! Dowcip musi służyć ludowej ojczyźnie, nie ma służyć naśmiewaniu się z niewysokiego, zagubionego Gnoma jak z jakiejś mniejszości w kraju monarchofaszystowskim! Są rzeczy, o których się nie żartuje - poprzez nawiązanie do rzekomej kolaboracji z siłami okupacyjnymi towarzysz Struszyński tę granicę przekroczył.
Moja rodzina w Piko Żen była torturowana przez wojska monarchofaszystowskie z powodu używania języka gnomiego w domu. Przeszedłem cały szlak bojowy GAR w stopniu kaprala, przelałem krew i pot w walce z monarchofaszystami i oczekuję zrozumienia, kiedy zechcę zachować rewolucyjną powagę. Zamiast kpić, towarzysz Struszyński powinien zauważyć, że byłem wyraźnie przepracowany moją walką o przyszłość Anhaltu i wytłumaczyć mi, że mnie po wandejsku kocha. Negowanie zbrodni scholandzkich na narodzie gnomim jest sprawą, króra krzyczy o zachowanie rewolucyjnej powagi.
Jestem prostym weteranem, solą tej ziemi. Nie mam za złe tow. Struszyńskiemu, że pisze czasem wyintelektualizowane elaboraty rodem z dalekich zakamarków jego umysłu. Oczekuję uznania przez Sąd Ludowy tow. Struszyńskiego winnym przekroczenia limesów i zakwestionowania zbrodni scholandzkich na narodzie gnomim. Jest to działalność niewandna, antypaństwowa i powinna spotkać się z oficjalnym potępieniem. W ramach zadośćuczynienia myślę, że tow. Struszyński powinien spędzić dzień w Genosse-Wanda-Stadzkich tramwajach śpiewając pieśni bojowe "GAR", w szczególności "Tupot gnomich nóg", "Rabarbar" i "Browarek Michnia, bimber Wola".
Bananów i słodkości!
-- płk. Bonawentura von Romocki naczelnik Piko ŻenReceived on Wed 18 May 2011 - 15:45:07 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET