Re: Wandystan: [Sąd] Sprawa na wniosek obywatela

From: Zgroza <llll_usunto_at_vp.pl>
Date: Thu, 19 May 2011 00:42:29 +0200


On 2011-05-18 13:12, Stru wrote:
> Towarzysze!
> Gratuluję serdecznie nam wszystkim uruchomienia nowej instytucji
> państwowej, w dodatku w dniach, gdy lista postów na miesiąc w LDMW
> przekroczyła dawno nie widzianą, magiczną liczbę tysiąc! Gratuluję
> obrania nowych, nieskalanych monarchofaszyzmem sędziów, i życzę im
> sukcesów w pracy zawodowej i satysfakcji z zajmowanych stołków! Skoro
> sądownictwo rusza, wszak funkcje te powierzono aktywnym mieszkańcom,
> bywającym często na LDMW, pragnę niniejszym wnieść sprawę.
Wypierdalać, wiodąca silo narodu!. Skoro to jest sprawa, którą ja miałem poruszyć, to nie będę pisał pozwu, tylko odpowiem towarzyszowi Struszyńskiemu, dlaczego jego zachowanie jest niegodne obywatela Mandragoratu.

> W dniu 4 maja b.r. W Churale wzięto pod głosowanie projekt ustawy o
> Prezerwatyw Tradycja Radziecki<ks.radetzky_usunto_at_gmail.com> napisał:
>
>
>> Czołem Wandystan!
>> http://www.wandystan.eu/system/system.php?strona=2393
>> Mamy całkiem nowy, świeży, piękny i seksi (no, może z wyjątkiem
>> kobiety, błe...) trzyosobowy skład sędziowski Trybunału Ludowego.
> utworzeniu o.a. Zongyi Ludowej.
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46517
>
> W dniu 6 maja głosowania zakończono, podsumowano.
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46710
>
> W dniu 8 maja niespodziewanie do pustego Churału wtargnął tow.
> Bonek/Zgroza i usiłował oddać głos w tymże głosowaniu, co to się już
> zakończyło, uzasadniając dodatkowo dlaczego głosuje tak a nie
> inaczej.
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46893
>
> W dniu 9 maja do wciąż siedzącego w Churale tow. Bonka odezwał się
> tow. Grigorij: "Bonek, to juz dawno po glosowaniu! Ty niewysoki to
> pewnie nie widzisz, ze nikogo na sali nie ma."
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46918
>
> W tym samym dniu, 9 maja, przechodząc obok Churału usłyszałem wołanie
> tow. Grigorija, zapoznałem się z kontekstem i rzekłem z uśmiechem na
> ustach do tow. Grigorija, że bądź co bądź tow. Bonek po prostu wyraża
> swoje zdanie. Przy czym popełniłem błąd: "A skoro tak, to chyba
> prosciej by mogl powiedziec, ze prawo do tworzenia nowych fajnych
> inicjatyw maja tylko Gnomy, a nie jakies wandejczyki". Tow. Bonek
> stwierdził przecież coś przeciwnego w swym uzasadnieniu z dn. 8 maja,
> a mianowicie, że jako Gnom nie może odmówić prawa innej grupie do
> samostanowienia. W moim poście wyszło, jak wyszło, a to z pośpiechu.
> Chciałem wyrazić, że "prawo do tworzenia nowych inicjatyw mają nie
> tylko Gnomy i nie tylko jakieś wandejczyki", ale myśląc jużo czymś
> innym, uzyskałem przeciwną tezę. W każdym razie chciałem wyrazić, że
> Tow. Bonek po prostu mówi co myśli i zamiast symulować pracę Churału w
> tym celu (że niby świadomie głosuje po zakończeniu głosowania), mógł
> po prostu wyrazić swe serdeczne poparcie wprost.
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46946
>
> W każdym razie tow. Bonek usłyszał i odpowiedział:
>
> "Na wszystkich jeńców monarchofaszystowskich systemu Gnomon! Byliście
> kiedyś w Tajnym Pięknym Bunkrze Kooperacji Niewysoko-Ludowej, gdzie nad
> skrzynkami z amunicją GAR i SAL wspólnie wykuwały przyszłość v-świata?"
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46974
>
> Na co ja odrzekłem dowcipnie, kierując się typowym wandnym mechanizmem
> dowcipu, w jakim po prostu bierze się wypowiedź przedmówcy i przerabia
> się jej tezę na odwrót. Dlaczego zdecydowałem się na taki dowcip?
> Dlatego, że zauważyłem swój błąd, opisany powyżej i to on nakierował
> mnie na wybór środka stylistycznego do żartu:
>
> "Byłem. Było GAR ale nie SAL. Za to wspólnie wykuwano przyszłość z
> elitą Scholandzkich dygnitarzy, z których jeden chciał być księciem
> tu, inny królem tam, a jeszcze inny mandragorem!"
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/46986
>
> Z definicji, a priori jest jasne, że taka wypowiedź jest niczym innym
> jak szkolnym, mechanicznym dowcipem. Przecież wiadomo, że nie byłem w
> Gnomii podczas działań operacyjnych i toczonych tam narad. Wiadomo, że
> Gnomia nie kolaborowała ze Scholandią. To są fakty, względem których
> znaczenie dowcipu staje się jasne. Wandystan zawsze kpił, dowcipkował
> i pajacował, nie ma dla tego tabu. Ale...
>
> Ale!
>
> Wysoki sądzie!
>
> Coś musi być na rzeczy, bowiem nasz towarzysz Gnom, zamiast odbić
> piłeczkę po wandejsku, rzucić jakimś dowcipem, choćby nawet nie
> dowcipem, ale odgryźć się, choćby wykazując błąd we wcześniejszej
> mojej wypowiedzi i pisząc, że przecież ja nic nie wiem, zrobić
> cokolwiek z jajem, z dystansem, on się objawił jako ktoś, kto nie ma
> poczucia humoru!
>
> Rzekł:
>
> "Ekhrm. Czy ktoś mi może powiedzieć, kto robi obecnie za sąd w tym
> pięknym kraju? Jakieś limesy muszą, kurwa, być. To jest potwarz i jako
> wrzód na zdrowym ciele wandyzmu ten osobnik musi mi dać satysfakcję."
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/47019
>
> Kiedy ja nadal jechałem z dowcipem:
>
> "Oralną?"
> http://groups.yahoo.com/group/wandystan/message/47031
>
>
> Tow. Bonek w uparte czerwienił się, demonstrował brak jakiegokolwiek
> poczucia humoru i na poważnie domagał się wszczęcia typowo
> monarchofaszystowskiej procedury postępowania sądowego, typowej dla
> ludzi bez poczucia humoru! Gdzież to spory lądują po sądach, jak nie w
> krajach monarchofaszystowskich? Czyż taka jest nasza tradycja,
> kultura? Przecież my nasze spory, jeżeli już nie zamieniamy ich na
> dowcipy, toczymy jeden na jeden na LDMW, bez pośredników, w mniej bądź
> bardziej zajadłej postaci! Co więcej, często też sami doprowadzamy,
> bez pośredników, do rozwiązania bądź, jeśli to niemożliwe, do
> wygaszenia sporu! Któż zatem może się zachowywać tak niewandejsko, tak
> zimno, obco? Któż to jest taki, co to NIE MA POCZUCIA HUMORU?
>
> Towarzysze! Te właśnie wątpliwości chciałbym powierzyć na ręce Sądu.
> Czy przypadkiem fakt, że pewien towarzysz nie ma dystansu do żartów,
> dodajmy dość szkolnych i mechanicznych, na dzień dobry pragnie podawać
> za "zniewagę" do sądu, a najgorsza, że ujawnia zerowe poczucie humoru,
> czy te fakty nie są przypadkiem objawem czegoś zagrażającego naszemu
> państwu? Czy nie są one objawem jakiejś choroby? Kto wie, co się w
> Gnomii wydarzyło, może pozmieniali się w LUDZI BEZ POCZUCIA HUMORU?
>
> Tak więc wnosząc sprawę domagam się pieczołowitego zbadania tow. Bonka
> pod kątem zdrowia ale i pod kątem postawy ideologicznej. Nie pragnę
> żadnej kary, odszkodowania ani innych takich bzdur, właściwych
> monarchofaszystom. Zważywszy, że tow. Bonek swym haniebnym
> postępowaniem mimo wszystko podziałał na plus dla Wandystanu, wszak
> Wandystan z każdego dramatu wychodzi mocniejszy, że te działania
> pozwoliły uruchomić pasywną i zaniedbaną dotąd instytucję sądownictwa,
> mniemam, że Sąd gdyby dopatrzył się winy tow. Bonka, wyda wyrok w
> zawieszeniu, bądź odstąpi od wymierzania kary. Czerwony i
> Socjalistyczny Sądzie, ja pragnę mieć tylko towarzysza Bonka
> uśmiechniętego, dowcipnego, z dystansem, nawet jeżeli miałby mnie
> osobiście kąsać to tu, to tam. Z takim wnioskiem do Sądu się zwracam.

Towarzyszko Inwektywo!
W ogólnym zarysie raport tow. Struszyńskiego nie odbiega od rzeczywistego przebiegu wydarzeń. Przyznaję, jak powszechnie wiadomo, że byłem w podróży na wyspy Anhaltu i jako rezydent Trizondal Hotel byłem odcięty od jakichkolwiek zdobyczy chwalebnej Wandejskiej techniki. Po powrocie do Churału zagłębiłem się natychmiast w skrzynkę pocztową, by spełnic swoje obowiązki wynikające z bycia kwiatonem tej postępowej instytucji. Moim obywatelskim obowiązkiem jest nieść ludowej ojczyźnie w darze moją aktywność. Jako jej wierny sługa próbuję dać to, co we mniej najlepsze dziełu poprawiania losu moich współobywateli. Dla mnie nie ma przedawnionych spraw i zawsze będę stał na stanowisku, że na wiadomości odpowiadać należy.

Ewangelia Michasia Elżbiety mówi: Niech zabłyśnie tysiąc intelektów! (Mchs 1,31). Dobry humor jest wandnym. Ale dwa wersy wcześniej mówi on: Niech powstanie Urząd Nadzoru nad Humorem w Polityce. Staram się kierować zasadą antyponuractwa i autoironii, ale, kurwa, limesy muszą być! Dowcip musi służyć ludowej ojczyźnie, nie ma służyć naśmiewaniu się z niewysokiego, zagubionego Gnoma jak z jakiejś mniejszości w kraju monarchofaszystowskim! Są rzeczy, o których się nie żartuje - poprzez nawiązanie do rzekomej kolaboracji z siłami okupacyjnymi towarzysz Struszyński tę granicę przekroczył.

Moja rodzina w Piko Żen była torturowana przez wojska monarchofaszystowskie z powodu używania języka gnomiego w domu. Przeszedłem cały szlak bojowy GAR w stopniu kaprala, przelałem krew i pot w walce z monarchofaszystami i oczekuję zrozumienia, kiedy zechcę zachować rewolucyjną powagę. Zamiast kpić, towarzysz Struszyński powinien zauważyć, że byłem wyraźnie przepracowany moją walką o przyszłość Anhaltu i wytłumaczyć mi, że mnie po wandejsku kocha. Negowanie zbrodni scholandzkich na narodzie gnomim jest sprawą, króra krzyczy o zachowanie rewolucyjnej powagi.

Jestem prostym weteranem, solą tej ziemi. Nie mam za złe tow. Struszyńskiemu, że pisze czasem wyintelektualizowane elaboraty rodem z dalekich zakamarków jego umysłu. Oczekuję uznania przez Sąd Ludowy tow. Struszyńskiego winnym przekroczenia limesów i zakwestionowania zbrodni scholandzkich na narodzie gnomim. Jest to działalność niewandna, antypaństwowa i powinna spotkać się z oficjalnym potępieniem. W ramach zadośćuczynienia myślę, że tow. Struszyński powinien spędzić dzień w Genosse-Wanda-Stadzkich tramwajach śpiewając pieśni bojowe "GAR", w szczególności "Tupot gnomich nóg", "Rabarbar" i "Browarek Michnia, bimber Wola".

Bananów i słodkości!

-- 
płk. Bonawentura von Romocki
naczelnik Piko Żen
Received on Wed 18 May 2011 - 15:45:07 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET