> O, to to! Też mi się tak wydaje. Mnie osobiście zirytował napastliwy ton
> Struszyńskiego, zwłaszcza w zestawieniu z jego wcześniejszym najazdem
> na mnie, kiedy wyraziłem się o niebo delikatniej i w ogóle bez dezapro-
> baty dla jego wkładu w inicjatywę,
Po pierwsze. Ja wyrażam własne zdanie, jak każdy tutaj, a to, że nie jestem jakimś jebanym konformistą, to już inna sprawa. Po prostu mówię, co myślę. A myślę, że inicjatywa Ludzi w kapeluszach jest przepiękna i psucie jej jakimiś bzdetami jest po prostu żenujące.
Po drugie. Towarzysz, zamiast przejść nad tym do porządku dziennego, jak widzę usiłuje to piętnować, wyraża irytację, że ktoś śmie mieć inne zdanie i nawet tę swą monarchofaszystowską podłość usiłuje ubrać w kolejne przypisywanie mi jakiś niecnych zamiarów. To, że napastliwym tonem napadam na bogu ducha winnego Mandragora z powodu słabego wyrażenia się i dezaprobaty i moim wkładzie w inicjatywę, jest totalnym kłamstwem, oszczerstwem i manipulacją godną monarchofaszysty. Należy z całą stanowczością powiedzieć, że tego typu manipulatorom mówimy zimne SPIERDALAJ. Nie jest tak, że atakuję kogokolwiek z powodu zazdrości. Nie jest tak, że atakuję kogokolwiek. Jest natomiast tak, że bronię perełki, cudu wandejskiej kultury.
W dzisiejszych dniach to nie jest pierwszy taki wyskok Mandradora. Przypomnijmy, że wcześniejszą sytuację, kiedy ja z tow. prezydentem mieliśmy odmienne zdanie, zmiażdżył przypisując mi jakieś złowrogie tendencje do przeistoczenia Mandragoratu w dziwaczy byt o typie gry RPG. Przypomnijmy, że wyrwał jakiś obrazek z kontekstu mojej wypowiedzi sugerując, że wszyscy teraz mają fantazjować, uprawiać narrację i Wandystan nie będzie niczym innym jak to, co na obrazku widać. Nagle temat jednopartyjności zmarł, a pojawił się temat narracji, jakoby to Struszyński pędził na koniu apokalipsy wszystko zmieniając w narrację. A przecież narracja jest taka zła! Jakoś Mandragor zapomniał, że sam używa narracji w stopniu znacznie większym, niż np. Struszyński. I to właśnie propaguje narrację w celu deptania Wandystanu, bo czymże innym jest zniszczenie tego pięknego cyklu Ludzi w kapeluszach za pomocą tandetnej narracji, jaką każdy głupek potrafi wymyślić na poczekaniu? Powtórzę raz jeszcze, że mam w dupie swoje wkłady, czy opinie innych na ten temat. Nie dajcie się zwieść tym oszczerstwom i błazenadzie. Tym, co mówię, jest to, że cykl Ludzie w kapeluszach nadaje Ivovemu Anhaltowi takiego kopa, powera, takiej mocy, a to przez to, że podkręca znacznie satysfakcję intelektualną płynącą z obcowania z tą perłą współczesnej kultury Wandejskiej. Czas i miejsce na pierdolenie głupich smutów o Wandzie, chujach i pizdach jest, wszyscy się tym cieszą, podniecają, ale nie oznacza to, że musimy to wpychać wszędzie. No, chyba że taki jest nasz poziom w ogóle. Anhalt tow. Ivo to miejsce wymagające wyraźnie czegoś innego, przecież to jest jasne, każdy patrzy i widzi delikatny smaczek, inny niż lity pornosocjal ze swymi prymitywnymi bzdetami. Moje zdanie jest takie, że tam nie ma miejsca na prymitywną narrację. Tam się trzeba postarać i wymyślić coś bardziej ambitnego. Bo inaczej ten subtelny zajefajny klimat przepadnie. Stanie się jedynie pretekstem do wypowiedzenia "a mogło być tak fajnie... a tu znowi v-Bierut". Nagle okazuje się, że ci, którzy popierali ruch wprowadzenia czegoś innego niż pornosocjalizm, ci, którzy tak zajadle walczyli z narracją, są - krótko mówiąc - hipokrytami, których wypowiedzi nie warto pamiętać dłużej, niż przez 5 sekund. Wszak zaraz dadzą wyraźnie znać, że jednak ta tandetna narracja o dupie maryni, co to każdy jełop i neokid z Sarmacji potrafi wygenerować tysiącami w ciągu minuty na zawołanie o dowolnej porze dnia, jest podstawą egzystencji i lepsza jest niż cokolwiek innego, co wymaga jakiegoś bardziej ambitnego myślenia. W innym wątku Mandragor tak się rozpisuje, że Wandystan jest tworem dla ludzi myślących! Swoją akceptacją dla zjebania tego autentycznego i przecudnego remiksu, o takim walorze "edukacyjnym", który podkreślał Ivo, wyraźnie pokazuje, że jednak Wandystan nie jest dla ludzi myślących. Wystarczy przecież, że się umie powiedzieć "kurwa" i w odpowiedzi na coś ambitnego rzucić tandetną i miałką narracją. Jestem przekonany, że Ivo myśli dokładnie to samo, zresztą inaczej by nie pisał manifestu cyklu Ludzi w kapeluszach podając wszystkim małorozumnym na tacy, o co w tym chodzi, tyle że z chęci nie czynienia konfliktów i nie torpedowania aktywności innych, nawet psującej jego inicjatywę, po prostu konformistycznie mówi a piszcie sobie co chcecie. W sumie, dla czego nie. Swoje dokonał, pokazał coś zajebistego i tyle. Teraz możemy to przerabiać i sprowadzać do parteru, tak jak wszystko inne. Ja zaś się z tym nie zgadzam. Moralność Kalego uprawiam: do parteru sprowadzajmy sobie twórczość innych krajów, ale własną, zwłaszcza tę ambitniejszą, raczej osłaniajmy instytucjonalnie, bierzmy pod ochronę, doceńmy. To jest moje zdanie.
A skoro Mandragor życzył sobie irytującej napaści, to ją w końcu dostał. Mówisz masz.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Tue 10 May 2011 - 07:16:21 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET