> Ech no. Tak to jest, jak się zawiera takie traktaty wielostronnie. Bez
> sensu. Chyba należałoby albo po prostu wypowiedzieć i zawrzeć nowe
> traktaty, jednobrzmiące ze starym, albo - bo ja wiem - wypowiedzieć
> ten, ale tylko Nowalowi i Natanii? Zna się ktoś tu na prawie międzyna-
> rodowym na tyle, żeby posłużyć Churałowi ekspertyzą co do legalności
> takiego rozwiązania? Bo proponowana formuła budzi we mnie spore
> zastrzeżenia.
Towarzyszu, nie za bardzo wiem, o co Wam chodzi w tej wypowiedzi. Zasadniczo albo jesteście za utrzymaniem tego zapisu, albo za jego wykreśleniem, ewentualnie zaś moglibyście jakiś inny zaproponować. W moim odczuciu, skoro mówimy o akcie prawnym sprzątającym traktaty z państwami, które nie istnieją, to zajmijmy się tym, jako przejawem naszego legalizmu, ale nie róbmy z tego worka na wszystkie traktaty. Zwłaszcza z państwami, które jednak istnieją. Rozumiem, że tow. prezydent przeoczył te kwestie, bądź pisał projekt w dużym pośpiechu na kolanie, ale nie wydaje mi się, aby jakikolwiek sens miało informowanie Dreamlandu, Scholandii i innych takich, że wypowiadamy traktat, ponieważ oni już nie istnieją, dodając przy tym, że choć traktat wypowiedzieliśmy, wciąż obowiązuje do czasu wypracowania nowego.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Mon 09 May 2011 - 09:14:58 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:30 CET