Aby to miało ręce i nogi, jak już kiedyś mówiłem tow. Pupce, kiedy to siedzieliśmy na taboretach przy ruchliwej alei w mieście stołecznym i piliśmy kawę... chociaż nie, ja piłem kawę. Tow. Pupka siedział skulony z zaplecionymi nogami owijającymi kilkakrotnie siebie nawzajem i przytulając się do siebie samego, tak ciasno opasał się rękoma, że aż grymas bólu zjawił się mu na twarzy i w ogóle nic nie chciał ani pić, ani jeść. Wtedy to właśnie wyjawił mi pomysł własnego mailingu, zaś ja sobie wyobraziłem, że gdyby tak ten nasz własny serwer zdechł, to by nie było ani stron wandejskich, ani maila i wówczas nikt by nie mógł nic napisać, nie mówiąc już o podejmowaniu jakichkolwiek działań wspólnotowo-naprawczych. Gdy już chciałem pomyśleć o łatwości, z jaką imperialistyczny burżuj feudalny mógłby jednorazowo zniszczyć cały Wandystan, o ukrytej opcji sarmackiej, pomyślałem wówczas, że w takiej sytuacji koniecznie byłoby zachowanie yahoogroopy, aby z automatu robot przekazywał na nią kopię każdego jednego maila, co by to w razie awarii serwera, mimo likwidacji mailingu i archiwum nowego mailingu, pozostawiło stare, poczciwe yahoo z całością debat od zarania do dnia awarii wraz z możliwością przełączenia się i pisania ponownie na yahoo. Niestety, gdy przekazywałem swoją konstruktywną krytykę, towarzysz Pupka zamknął się jeszcze bardziej i zacisnął zęby, usta, powieki i uszy, więc prawdopodobnie nic nie usłyszał.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Wed 04 May 2011 - 14:19:52 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET