> Dlatego że to są postmodernistyczne remiksy, a nie banalna kopia. Natomiast
> Partia z walką frakcyjną (tak wogle* jak sobie wyobrażacie walki frakcyjne
> przy 5 osobach na krzyż?) nie jest remiksem tylko aż nazbyt wyraźną
> inspiracją.
A kto powiedział, że Partia też nie będzie zremiksowana? Jak przy wszystkim - zaczerpniemy zewnętrzny wzorzec i dotniemy go do naszej potrzeby. Monopartia nie jest wyraźniejszą inspiracją niż EIII czy jedna ideologia.
Co do tego jak sobie wyobrażam - cóż, obecnie mamy dość skomplikowaną sytuację polityczną - de facto trudno podzielić nas politycznie na sformalizowane - raczej każdy sobie. To by bardziej sprzyja podziałowi frakcyjnemu (który może mieć różne wymiary, w zależności od kwestii którą porównujemy) niż partyjnemu, gdzie partie z przymusu byłyby jednoosobowe.
> Zauważ, że Engels III nie jest gułagiem czy obozem pracy, i że
> idzie się tam dobrowolnie. Nieprawdaż?
Nieprawdaż. O ile pamiętam, skazywano i odwożono Engels III, wysyłano tam przymusowo agentów, a już na pewno kwestia pracy przymusowej miała miejsce.
> Kult jednostki jest u nas chyba raczej kultem Jednostek, nie tylko wirtualnych ale i dawnych i obecnych
> obywateli. Zauważ, że nawet Mandragorów jest dwóch (to, że jeden Pupka
> siedzi na dwóch stołkach nie zmienia wymowy ideologicznej podwójnego stolca
> mandragorskiego), "jedyna słuszna ideologia" waha sie od
> ingawaaryzmu-perunizmu poprzez betonizm-kapturkizm, poprzez radzieckizm do
> kandelabryzmu. Ponaddto ewoluuje oddolnie i wielotorowo. Służby są
> wszechobecne w dyskursie także w III/IV RP:) więc ich obecność u nas myślę,
> że jest echem Polskiej realowej dyskusji publicznej, wróg ideologiczny też
> ma wiele oblicz (dla Stryszyńskiego kefaszyzm sarmacki, Kapturka neokidyzm,
> dla mnie Scholandyzm), a monarchofaszyzm to raczej zbyt szerokie pojęcie,
> żeby miało odpowiednik w sowieckim słowie "imperializm".
Jesteś świetny... w argumentowaniu za moją propozycją. Wszystko powyżej jak najbardziej się zgadza (z wyjątkiem tego imperializmu) - elementy zamordystyczne po zejściu poniżej fasady stają jak najbardziej pluralistyczne i jak dopiszemy do tej listy "monopartia z licznymi frakcjami - od prezerwatywistycznej, przez betonową aż po kandelabrystyczną" - to nie będzie się z niej wyróżniać, a wręcz przeciwnie, będzie idealnie pasować.
> Nie zgadzam się. Wandystan wysyłał na zewnątrz postmodernick, kurwy i
> zamiłowanie wolności osobistej w sosiku socjalistycznym bardziej jak Kuba i
> JUgosławia (w ich stereotypowym odbiorze) niż jak ZSRR jeśli tak lubisz
> porównania. Ale to już są kwestie mega subiektywne.
Oczywiście - Wandystan to zaczerpnięcia z wielu krajów - ale zauważ, że w większości były monopartie :-) Nie tylko w ZSRR.
> Rozśmieszyłeś mnie. Serio. Myślałem, że z powagizmu się wyrasta po tylu
> latach tej zabawy.:) A czymże jest zabawa w mikronację jak nie fasadą
> właśnie? Kim jest Perun, Ingawaar, Pupka, (itd.) i jak nie wyostrzonym,
> zmanierowanym, przerysowanym, narracyjnym, nieco aktorskim i wirtualnym (to
> słowo nie znaczy tylko "istniejący w internecie") fasadowym alter ego
> doktora S. z UG, ćwierćinteligenta z Zamościa, studenta z Warszawy (itd.).
> Fasada jest tym co stanowi o mikronacyjności. No chyba, że wierzysz, że
> Perun jest naprawdę wulgarnym uberanarcholem a ja infantylnym strzelającym
> fochy co krok szczylem. W takim razie sorki:* Możesz wierzyć, że jest to
> symulacja, ale symulacja tworzona przez wirtualne byty, powiedziałbym
> projekcje realnych osób. Kurwa-awatary.
Zupełnie nie zrozumiałem tego fragmentu, szczególnie w odniesieniu do cytowanej treści. Wszystko fajnie - ale co to ma do mojej wypowiedzi? Ja pisałem o Wandystanie, a ty nagle zacząłeś mi tłumaczyć, że osoby w mikronacjach nie są postaciami realnymi... Tego jestem akurat świetnie świadomy, ale co z tego wynika do tej dyskusji?
> Tutaj chciałbym przejść do tego co monopartia zmienia w wolności. Jeśli na
> chwilkę przyjmiesz mój punkt widzenia, że fasada określa v-rzeczywistość,
> mało tego - że w zasadzie nią jest - to wtedy fasada jednej Partii a
> pluralizmu zmienia bardzo wiele. Pewnie część ludzi mnie kopnie za te słowa
> - ale dla aszej samonarracji tutaj, sposobu bycia takie kwestie są
> zasadnicze. Dlatego doktor G. z UG, żeby radykalnie nie zmieniać v-imidżu
> Peruna, musi zaprotestować przeciw monopartii i nie musi podawać argumentów.
> Argumentem jest Perun jako v-byt. Rozpisałem się trochę, ale chciałeś argumentów.
Ok, tu trochę jaśniej. Ale powiedzmy sobie szczerze - istnieje więcej poziomów niż rzeczywistość mikronacyjna - rzeczywistość realna. To jak patrzę (z realnego punktu widzenia) na mikronacje, różni się od tego jak patrzę z realnego punktu widzenia na real. Jak dla mnie występuje co najmniej jeden poziom pomiędzy - a generalnie wszystko jest tak wymieszane, że nawet w jednej wypowiedzi można znaleźć wszystkie trzy poziomy. Jasne, zrozumiałbym że zamieszkały w G-W-S Bruthus Perun pójdzie pod Komitet Centralny i będzie pokrzykiwał wymachując tablicą że upada demokracja. Ale w takim działaniu zbliżamy się niebezpiecznie do tak gorąco ostatnio krytykowanej "narracji" tow. Struszyńskiego. Natomiast tutaj, dyskutując na LDMW, mamy niejako podwójne spojrzenie - patrzymy zarówno na kwestie fasadowe, ale i na mechanizmy które są za nimi. I dlatego domagam się od tow. Anarchii uargumentowania swojego stanowiska.
Warto zauważyć, że te "zakulisowe" mechanizmy też nie są przecież całkowicie niewidoczne w tym spojrzeniu fasadowym...
-- ☭ PTRReceived on Sat 30 Apr 2011 - 14:30:00 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET