Wyobraźcie sobie, drodzy towarzysze, ten piękny, choć może i skromny, ale jednak, banner na stronie głównej Sarmacji: Księstwo Sarmacji jest częścią Mandragoratu Wandystanu. Wyobrażacie sobie księcia, jako funkcję reprezentacyjną, a faktyczną władzę w rękach gubernatora mianowanego i odwoływanego przez prezydenta Wandystanu? Myślę, że na tym inkorporacja mogłaby spokojnie poprzestać, bez jakiejś szczególnej wandeizacji, czymkolwiek by nie miała być. Śliczne.
W dniu 30 kwietnia 2011 01:50 użytkownik Alojzy Pupka
<alojzypupka_usunto_at_gmail.com> napisał:
> Towarzysze, nieco powagi. Jedyne czego nam teraz potrzeba,
> to żeby ktoś takie rzeczy przeczytał i wziął to za dobrą monetę.
A cóż nas to obchodzi? W głosie towarzysza Mandragora widzę cień lęku przed oceną innych nacji. Towarzyszu! Jesteście duchem narodu wandejskiego i nie wolno Wam w żaden sposób sugerować się w swoim postępowaniu zdaniem jakiegokolwiek ośrodka zagranicznego! Wandystan zawsze był źródłem zadymy, to my jesteśmy ci źli, ponadto, zgodnie z klimatem komunistycznym, musimy wykazywać nieco agresji i wzbudzać jakieś lęki u monarchofaszystów. Wszak to chyba wciąż nas kręci, czyż nie?
> Oczywiście, jakaś drobna wojenka by się przydała, ale niekonie-
> cznie z kimś, kto jest pogrążony w kryzysie.
Towarzysz myli wątki! :D
> Poza tym tak zwa-
> ne II KS to jednak bądź co bądź nasza siostra w dziedzictwie
> I KS. Myślę że po to podpisywaliśmy z nimi traktat, żeby otwo-
> rzyć furtkę do jakiejś sensownej synergii, przy zachowaniu wza-
> jemnej niezależności, a nie żeby zaraz to wszystko wywalić do
> zsypu.
Inkorporacja jako akt pomocy. Oczywiście, po bolszewicku, ostro, z odpowiednią narracją i propagandą (słowo narracja chyba nie cieszy się zbytnią popularnością ostatnio, jako że oporni przed postępem rewolucji robili wiele, aby przypisać temu słowu złe konotacje!), aby poniekąd nadymać wandejskie ego, aby móc się pochwalić przed innymi sukcesem wandejskich komuchów nad wielką krainą monarchofaszyzmu, lecz w istocie wspierając Sarmację tym, aby nie zjadły jej dzieciaki, które, zakładając czarny scenariusz kreślony przez przedmówców, pokrzyczą, poskaczą i porzucą, zaprzepaszczając wcześniejsze osiągi. Wandejscy wyjadacze, jako że Sarmację znają dobrze, pełnili by rolę raczej zabezpieczyciela owych tradycji i wcześniejszego dorobku, niż kogoś, kto zagarnia tytuły i wprowadza wulgaryzmy jako konieczność na LDKS. Ale, cóż, to są wyłącznie majaki rektora, który zbyt długo siedział w ciemni z myszkami laboratoryjnymi (w ciemni, bo myszy to nocne zwierzęta i w laboratoriach musi być ciemno!). Tak na prawdę jednak myślę, że nie należy w ogóle się tym specjalnie zajmować. Po pierwsze, nikt rozsądny nie ingeruje, nie zagarnia państw w kryzysie. Czy nas ktoś inkorporował, gdy było źle? Czy ktoś wszedł do Morvanu z żołnierskimi buciorami? Oni się spokojnie pozbierają a jak faktycznie jest tam dużo "dzieciaków" w tym pejoratywnym określeniu, to po prostu przejdą ewolucję w coś innego, niż to, co było dotychczas. Osobiście uważam, że poruszanie spraw o tym, co nowego w Sarmacji, z naciskiem chodźcie wszyscy tam to zobaczyć, nawet w formie dramatycznego apelu o ratunek, jest CELOWYM zabiegiem mającym odebrać aktywnych mieszkańców Wandystanu i przenieść ich do KS, aby tamże działali. To jest OFICJALNA polityka władz KS względem nas. Pamiętacie jak Winnicki pisał, że Wandejczycy powracają? A pamiętacie, jak Khand przyszedł na naszą listę i zapraszał nas do siebie na forum? Oni chcą po prostu zabrać tych Wandów, którzy to znają Sarmację. Bo skoro są to jednostki wciąż aktywne, to niech sobie przypomną, jak im fajnie było w KS i tam się aktywują. Tymczasem, do jasnej cholery, my tu mamy własne państewko i własne sprawy. Churał debatuje nad sprawami Zogyi. Toczy się dyskusja o tym, czy w ogóle Zongyia winna być okręgiem autonomicznym i czy nie powinna. Jest jakiś pomysł, aby założyć skromne forum. To są nasze sprawy, tym się powinniśmy zajmować, a nie latać po Sarmacji sprawdzając, jak oni biedni cierpią z powodu kryzysu. Nas jest wielokroć mniej niż ich, nie da się zaprzeczyć, że nasz potencjał jest o wiele mniejszy. Do nas nie przybywają młodzi, nie ma u nas nawet owych tajemniczych dzieciaków, co to mają być niby wszędzie indziej. Rozumiem troskę i współczucie, rozumiem rozdarte serca, ale na litość Wandy, nie odbierajmy Wandystanowi własnej tożsamości narodowej, aspiracji i samodzielności myślenia tylko dla tego, że Sarmaci, którzy częściowo też i u nas bywają, preferują mimo wszystko Sarmację nad Wandystan i ponad wszelkie normy obyczajowości chcą narzucać nam wewnętrzne sprawy Sarmacji jako problem wiodący.
Towarzysze!
Mając świadomość tego problemu, dyskutujcie dzielnie i mądrze, ku radości ciała i ducha, ku strawie dla intelektu i członka, ale nie zapominajcie ani na chwilę o obowiązkach względem wciąż krwawiącej ojczyzny, która właśnie teraz ma szansę na choćby nie wielkie, choćby o kilka tylko centymetrów, wygrzebanie się z dołka. Uważajcie, aby nie tracić zbytnio czasu, emocji i energii na rozprawianie o sprawach wewnętrznych innego kraju, z całym szacunkiem dla jego roli w naszym powstaniu.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Fri 29 Apr 2011 - 18:22:41 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET