> Radziecki się nie obrazi, natomiast będzie znacząco rozczarowany.
> (...)
> A zakres autonomii jest wąski, węższy niż by dopuszczała Konstytucja i
> dotyczy tych kwestii, w których chcę w ramach ZL działać sprawnie, bez
> konieczności pytania o każdą pierdułkę (...)
Uważam, że dla tego rodzaju "autonomii", czy raczej dla podziału terytorialnego, bo w zasadzie wewnętrzna niezależność polityczna nie jest wam zupełnie potrzebna, o.a. nie jest formułą najbardziej adekwatną z możliwych do pomyślenia. Autonomia jest czymś właściwym dla grup co najmniej kilku osób, które albo włączają się w skład Mandragoratu z jakimś swoim posagiem kulturalno-ustrojowym, albo chcą od zera tego rodzaju odrębność kształtować i działać jednocześnie i w centrali i na prowincji, prowadząc także tam choćby odrębną politykę. O czymś takim w przypadku Zongyi mówić ciężko – to w zasadzie tylko kontener z pewną tradycją i jednoosobowym potencjałem. Nie mówię że nie warto go kontynuować, ale widziałbym tu raczej coś w rodzaju "województwa" z władzami mianowanymi odgórnie i kultywującymi, rozwijającymi lokalność. Gdyby z czasem pojawiło się więcej chętnych, którzy chcieliby na przykład wykuwać lokalne prawo w jakichś konkretnych procedurach, wtedy warto by pomyśleć o autonomii, natomiast teraz byłaby to moim zdaniem raczej kompletna fikcja.
Ja się jeszcze nad swoim głosem za lub przeciw poważnie zastanowię, bo sądzę że Zongya istnieć powinna, także formalnie i tow. Radziecki powinien mieć możliwość ją rozwijać. Jeśli projekt okręgu autonomicznego padnie, należałoby zastanowić się nad opracowaniem jakiejś innej formuły.
-- z socjalistycznym pozdrowieniem akć mdgr ppłk Alojzy Pupka komisarz, kwiaton, elektronReceived on Fri 29 Apr 2011 - 16:41:27 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET