> Nie wymagajÄ… ;)
No właśnie przed chwilą sam ten fragment doczytałem :-P
> Zależy *jak* związana. Byłoby imo atrakcyjniejsze związanie tylko de
> facto, bez wpisywania do konstytucji. Tzn., w konstytucji byłaby prze-
> wodnia rola Partii i stanowiska państwowe, które dziwnym trafem by-
> łyby obsadzane przez zdobywców analogicznych stanowisk wewnątrz-
> partyjnych. Ale to też zakładając że decydujemy się na budowę fasa-
> dy.
Więc tak - generalnie ten projekt chciałbym zawrzeć w osobnej ustawie konstytucyjnej, która oczywiście zawierałaby też pewne niezbędne modyfikacje Konstytucji i Karty Praw, ale generalnie miałaby charakter osobny. Można by po prostu ustalić dokładnie taką samą zasadę wyboru dla analogicznych stanowisk - PieSek (:P) wybierany przez ogół członków, członkowie Biura Politycznego powoływani przez PieSeka itd.
> Dla mnie tylko trzy opcje:
> Partia – imo świetna
> KPS/w/ – umocowana w świeckiej tradycji i w genezie Wandystanu.
> Ja tam, nawet będąc skrajnym antysarmatą (wrogiem Księstwa Sar-
> macji), zawsze czułem się Sarmatą (na tej zasadzie na jakiej każdy
> Wandejczyk niesie w sobie dziedzictwo całej linii KRP-WKRP-KS-
> -MW) i w tym sensie czujÄ™ siÄ™ nim dalej. Obecne KS ma zresztÄ…
> z tym dziedzictwem tak naprawdę dużo mniej wspólnego niż MW.
Chyba dwie :P Mnie się podobają obie - samo określenie "Partia" jest urzekające w swojej uniwersalności, KPS/w/ jest z kolei bardzo tradycyjne i historyczne, więc również dobrze by się wpasowywało. Zaletą obu jest to, że nie są kalką jak zaproponowane - nie ukrywam, nieco na siłę - pozostałe propozycje typu WZPR albo KPMW.
> To jest pytanie o granicę między kalką, a "remiksem", jak to okre-
> śla (moim skromnym, bardzo trafnie) tow. Perun. Pytanie ważne,
> bo chyba pod żadnym pozorem nie chcemy być żałosną kalką, ale
> już kulturowa didżejka brzmi co najmniej atrakcyjnie, ale jednak nie
> pytanie kluczowe dla przedstawionej propozycji.
> Ja nie mówię ani tak, ani nie, ale po zastanowieniu muszę wyco-
> fać się z wcześniejszego jednoznacznego poparcia dla mono-
> partii i przejść na pozycję niezdecydowanego.
Cóż, oceniacie projekt przez pryzmat argumentacji Struszyna. Ja zawsze byłem jednoznacznie anty narracyjny (z wyjątkiem pewnych niewielkich elementów, np. na czatach gdzie /me daje sporo możliwości :P), więc mój projekt nijak nie koresponduje z wizją Struszyna. Nazywacie moją koncepcję "fasadą" i utożsamiacie ją z "narracją" Struszyna - ale to błędny trop. Ja zresztą słowo "fasada" używałem tylko jako przymiotnik, aby powstrzymać oskarżenia o faktyczne naruszanie demokracji.
Istotą reformy o której mówię jest "klimat". Co przez to rozumiem? Na pewno nie jakieś teatralne przedstawienie, w którym wszyscy mają się wpasowywać w swoje role. Raczej chodzi mi o taką atmosferę, gdzie czuje się pewne niepisane zasady - i stosuje się do nich, aby wzmocnić oryginalność Mandragoratu. Ten klimat już mamy, on żyje w wielu zwyczajach - jak chociażby używanie nie określenia "Pan", ale "Towarzysz" - niby dla nas oczywistość, ale to jest właśnie element klimatu. I to chcę dalej wzmacniać i wprowadzać.
Gdzieniegdzie faktycznie klimat ma charakter nieco fasadowy w odniesieniu do faktycznych rozwiązań politycznych - wiecie, tam gdzie już obecnie sugerujemy, że za jakieś poglądy czy działania "wysyłamy do EIII", "zgłosi się po towarzysza SB", i tak dalej - ale nigdzie to nie jest ani nie ma być żaden teatrzyk czy narracyjność. Ja chcę prawdziwego działania, prawdziwych konfliktów sporów i polityki - a nie tylko pustego odtwarzania komunistycznej rzeczywistości, bo to bardzo szybko się by znudziło, no i niewiele miałoby wspólnego z samym Wandystanem i mikronacjonalizmem.
> Aha, Radziecki, tego nie zawarłeś w tych punktach, ale ja już mó-
> wiłem. Podwójności stołka mandragorskiego będę bronić, choćbym
> musiał wetować.
Cóż, ta poprawka nic o tym nie mówi z dwóch powodów - po pierwsze, ponieważ nie proponuję całościowej zmiany konstytucji, a częściową reformę (no i, jak pisałem wyżej, wpisanie tego do osobnej ustawy konstytucyjnej), a ponadto, co do jednego mandragora - odłożyłem ten projekt do lamusa. Generalnie zastanowiłem się nad tym głębiej - i uznałem że aż tak dalekie dążenie do redukcji stanowisk nie jest konieczne. Gdyby był zakaz łączenia stołków ze sobą lub z innymi stołkami - wówczas owszem, póki co - nie stanowi to żadnej przeszkody, a faktycznie trudno sobie wyobrazić Jutrzenkę bez Socjogramu i Socjogram bez Jutrzenki.
-- ☠PTRReceived on Fri 22 Apr 2011 - 17:18:44 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET