Re: Wandystan: [IPpN] Prezentacja konferencyjna

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Fri, 22 Apr 2011 23:09:02 +0200


W dniu 22 kwietnia 2011 22:15 użytkownik Prezerwatyw Tradycja Radziecki <ks.radetzky_usunto_at_gmail.com> napisał:

> Skoro potrzeba zmiany i odnowy jest - pozwolę sobie to powiedzieć -
> powszechna, to powinniśmy być przygotowani, że jednak będziemy musieli
> sobie pewne ograniczenia nałożyć - bo nie zmienimy Wandystanu bez
> zmiany siebie,

Widzę, że podzielacie mój pogląd! Podziwiam Was za obranie tej jakże pesymistycznej wizji! :D
Właśnie ta nasza zbieżność poglądów leży u podstaw mojego skromnego pokładania jakiejkolwiek nadziei na to, że coś może jednak z tego wyjdzie. Ja osobiście myślę, że towarzysz może zbyt naiwnie podchodzi, czy też raczej opisuje, wyraża w swoich mailach, kwestię wulgaryzmów i flejmów i innych takich. W mojej ocenie za mało jesteśmy zgranym zespołem, który mógłby kooperatywnie, wspierając się nawzajem, stworzyć rdzeń prężnego Wandystanu. Nie oszukujmy się, że napadanie na siebie jest czymś innym niż wyrażaniem jakiś własnych frustracji, że nie jest niekonstruktywne, że nie prowadzi do spadku motywacji. Jak czytasz, że ktoś Wam ubliża, że ktoś względem Was ujawnia agresję, wrogość, złość, szyderstwo i inne negatywizmy, to nawet wiedząc, że to dowcip i tak macie jakieś poczucie kopniaka na dupie. Biologii oszukać się nie da, a to, że homosap reaguje dyskomfortem na okazywanie mu braku szacunku, wrogości, wstrętu itp., jest po prostu mechanizmem biologicznym, jakiego nie da się zagłuszyć żadną konwencją. Tracenie czasu i sił, talentów i potencjalnych fajnych kwestii na dopierdalanie jeden drugiemu jest marnotrawstwem przez Wandę niezrozumiałym, rodzi ryzyko nadmiaru niechęci do dalszej zabawy. Jak kto chce krytykować, niech jedzie równo, byle merytorycznie. Jak chce dodawać do tego różnorakie chamskie epitety, trudno, może to uczynić i niech mu Wanda sprzyja w słowotwórstwie i pomysłowości, byle w tym wszystkim znalazło się miejsce na wymianę merytorycznych argumentów. Mnie osobiście bardzo niepokoi fakt, że nie ma tu kooperacji, nie ma współpracy, nie ma radości z nowych inicjatyw, ich eksplorowania i przetwarzania. A przecież każda inicjatywa to czas poświęcony na Wandystan, choć każdy tego czasu właściwie nie ma. Grupa dyskusyjna ogólnie stała się bardzo demotywująca i ponieważ taka już jest od dłuższego czasu, zaczynam mieć obawy, że wynika to po prostu stąd, że w Wandystanie zostali jedynie puści, nudni i smutni ludzie, którzy nie potrafią działać z innymi i dla tego właśnie pozostali tutaj, w lochach w jakich sami się pozamykali.

> Ja wiem co chcę osiągnąć - nie stawiam sobie jakichś wielkich celów
> (typu przywrócić MW do świetności z czasów prezydentury
> Kellera/Sosnowieckiego), ale przywrócić pozytywną aktywność na poziom
> wystarczający, aby można było znieść SKA. To jest mój właściwy cel.

Mnie osobiście już dawno znudziły się te dziecinne pierdolenie o jakimś konklawe, Wandzie, kwiatonach, Churale i innych takich. Niby co w tym jest takiego fajnego? O Wandzie ględził towarzysz Winnicki. No cóż, ględził, ględził i poszedł w chuj do Sarmacji, jako typowy monarchofaszysta, co mu ostatecznie totalnie nie wyszło. To jest kwestia jego, jego woli i potrzeb, jego wizji bycia w mikronacjach i nam chuja do tego, ale autora bajeczki o towarzyszu Wandzie już z nami nie ma. Samo hasło "Wanda", które funkcjonuje bez innych specjalnych konotacji, jako jakiś magiczny, wyidealizowany archetyp wynoszonego na ołtarze a nieistniejącego współcześnie lidera komunistycznej rewolucji jest OK, ale to nawarstwienie z wandyzmem, kościołem wandejskim, z tym "Wanda wie" itd., jakoś nie sprawia mi już wiele radości. Męczy, nudzi, zaś widok, że inni wciąż jeszcze uparcie powielają ten bezpłciowy schemat nawet i przeraża. Trzeba czegoś nowego, świeżego, trzeba iść do przodu, a nie trzymać się łańcucha przeszłości. Jak będzie trzeba, to Wanda zniknie z Wandystanu, ale równie dobrze coś innego może stać się bardziej fajowe.

Wszscy jesteśmy już zmęczeni tym pieprzeniem się z mikronacjami, więc możliwe, że nic nowego nas już nie podnieci z racji naszego wypalenia, a nie braku zajebistości tego czegoś. Niemniej jednak warot próbować. Wasza próba utworzenia systemu jednopartyjnego, kolejna zresztą, ciągnięta od dawien, brzmi interesująco, ale czy faktycznie będzie to coś, co podziała na nasze zmysły i wprawi nas w niezwykły ruch?

Mnie osobiście ciekawi, intelektualnie ciekawi, możliwość przykręcenia śruby w zakresie większego zbliżenia do wzoru ZSRR, Korei, Kuby. Jedna partia, propaganda mniej Wandy a bardziej partyjna właśnie, fasadowe i sztuczne defilady, delegacje do fabryk, szkół, urzędów.... ale to już chyba inny wątek.

--
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Fri 22 Apr 2011 - 14:09:09 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET