> Skoro potrzeba zmiany i odnowy jest - pozwolę sobie to powiedzieć -
> powszechna, to powinniśmy być przygotowani, że jednak będziemy musieli
> sobie pewne ograniczenia nałożyć - bo nie zmienimy Wandystanu bez
> zmiany siebie,
Widzę, że podzielacie mój pogląd! Podziwiam Was za obranie tej jakże
pesymistycznej wizji! :D
Właśnie ta nasza zbieżność poglądów leży u podstaw mojego skromnego
pokładania jakiejkolwiek nadziei na to, że coś może jednak z tego
wyjdzie. Ja osobiście myślę, że towarzysz może zbyt naiwnie podchodzi,
czy też raczej opisuje, wyraża w swoich mailach, kwestię wulgaryzmów i
flejmów i innych takich. W mojej ocenie za mało jesteśmy zgranym
zespołem, który mógłby kooperatywnie, wspierając się nawzajem,
stworzyć rdzeń prężnego Wandystanu. Nie oszukujmy się, że napadanie na
siebie jest czymś innym niż wyrażaniem jakiś własnych frustracji, że
nie jest niekonstruktywne, że nie prowadzi do spadku motywacji. Jak
czytasz, że ktoś Wam ubliża, że ktoś względem Was ujawnia agresję,
wrogość, złość, szyderstwo i inne negatywizmy, to nawet wiedząc, że to
dowcip i tak macie jakieś poczucie kopniaka na dupie. Biologii oszukać
się nie da, a to, że homosap reaguje dyskomfortem na okazywanie mu
braku szacunku, wrogości, wstrętu itp., jest po prostu mechanizmem
biologicznym, jakiego nie da się zagłuszyć żadną konwencją. Tracenie
czasu i sił, talentów i potencjalnych fajnych kwestii na dopierdalanie
jeden drugiemu jest marnotrawstwem przez Wandę niezrozumiałym, rodzi
ryzyko nadmiaru niechęci do dalszej zabawy. Jak kto chce krytykować,
niech jedzie równo, byle merytorycznie. Jak chce dodawać do tego
różnorakie chamskie epitety, trudno, może to uczynić i niech mu Wanda
sprzyja w słowotwórstwie i pomysłowości, byle w tym wszystkim znalazło
się miejsce na wymianę merytorycznych argumentów. Mnie osobiście
bardzo niepokoi fakt, że nie ma tu kooperacji, nie ma współpracy, nie
ma radości z nowych inicjatyw, ich eksplorowania i przetwarzania. A
przecież każda inicjatywa to czas poświęcony na Wandystan, choć każdy
tego czasu właściwie nie ma. Grupa dyskusyjna ogólnie stała się bardzo
demotywująca i ponieważ taka już jest od dłuższego czasu, zaczynam
mieć obawy, że wynika to po prostu stąd, że w Wandystanie zostali
jedynie puści, nudni i smutni ludzie, którzy nie potrafią działać z
innymi i dla tego właśnie pozostali tutaj, w lochach w jakich sami się
pozamykali.
> Ja wiem co chcę osiągnąć - nie stawiam sobie jakichś wielkich celów
> (typu przywrócić MW do świetności z czasów prezydentury
> Kellera/Sosnowieckiego), ale przywrócić pozytywną aktywność na poziom
> wystarczający, aby można było znieść SKA. To jest mój właściwy cel.
Mnie osobiście już dawno znudziły się te dziecinne pierdolenie o jakimś konklawe, Wandzie, kwiatonach, Churale i innych takich. Niby co w tym jest takiego fajnego? O Wandzie ględził towarzysz Winnicki. No cóż, ględził, ględził i poszedł w chuj do Sarmacji, jako typowy monarchofaszysta, co mu ostatecznie totalnie nie wyszło. To jest kwestia jego, jego woli i potrzeb, jego wizji bycia w mikronacjach i nam chuja do tego, ale autora bajeczki o towarzyszu Wandzie już z nami nie ma. Samo hasło "Wanda", które funkcjonuje bez innych specjalnych konotacji, jako jakiś magiczny, wyidealizowany archetyp wynoszonego na ołtarze a nieistniejącego współcześnie lidera komunistycznej rewolucji jest OK, ale to nawarstwienie z wandyzmem, kościołem wandejskim, z tym "Wanda wie" itd., jakoś nie sprawia mi już wiele radości. Męczy, nudzi, zaś widok, że inni wciąż jeszcze uparcie powielają ten bezpłciowy schemat nawet i przeraża. Trzeba czegoś nowego, świeżego, trzeba iść do przodu, a nie trzymać się łańcucha przeszłości. Jak będzie trzeba, to Wanda zniknie z Wandystanu, ale równie dobrze coś innego może stać się bardziej fajowe.
Wszscy jesteśmy już zmęczeni tym pieprzeniem się z mikronacjami, więc możliwe, że nic nowego nas już nie podnieci z racji naszego wypalenia, a nie braku zajebistości tego czegoś. Niemniej jednak warot próbować. Wasza próba utworzenia systemu jednopartyjnego, kolejna zresztą, ciągnięta od dawien, brzmi interesująco, ale czy faktycznie będzie to coś, co podziała na nasze zmysły i wprawi nas w niezwykły ruch?
Mnie osobiście ciekawi, intelektualnie ciekawi, możliwość przykręcenia śruby w zakresie większego zbliżenia do wzoru ZSRR, Korei, Kuby. Jedna partia, propaganda mniej Wandy a bardziej partyjna właśnie, fasadowe i sztuczne defilady, delegacje do fabryk, szkół, urzędów.... ale to już chyba inny wątek.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Fri 22 Apr 2011 - 14:09:09 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET