Towarzysze!
Ciepło i serdecznie gratuluję wszystkim komisarzom! Podziwiam Waszą
odwagę i zdumiewające poświęcenie!
Ja sam z trudem mogę uwierzyć, że zdecydowałem się przyjąć te
ministerialne umocowania! Żywię skrytą nadzieję, że być może teraz,
pod przewodnictwem nowego prezydenta, towarzysza Radzieckiego,
reanimacja zdechłego Wandystanu będzie wreszcie skuteczna. A gdyby tak
Wandystan ożył, to wreszcie można by się podjąć terapii bezpłodności,
bo przecież Wandystan właśnie na tę przypadłość umarł i wciąż, jako
trup, jest nią obarczony i sama magiczna witalizacja z tej
przypadłości nie wyleczy.
Stojąc tu dziś wraz z Wami, ściskając dłoń towarzysza prezydenta, szczerząc zęby w idiotycznym uśmiechu do dziennikarskich fleszy i usiłująć wytrwać w tej pozie przez kilka minut - ażeby każdy dupek zdążył sobie zrobić to pieprzone zdjęcie do wieczornego wydania jego durnej gazety - pragnę powiedzieć Wam, Wam wszystkim, że trzymam kciuki za powodzenie w osiąganiu celów i realizację planów poszczególnych komisariatów, jakimi przyjdzie nam kierować, że trzymam kciuki za osiąganie kolejnych sukcesów, tych małych i tych dużych, za wykazywanie się kolejnymi, coraz bardziej przebojowymi inicjatywami, w jakich komisariaty będą mogły ze sobą konkurować o miano najbardziej zajebistej inicjatywy tygodnia. Odbierając ministerialne umocowania chciałbym także powiedzieć, że konklawe to aktywność godna mieszkańca piaskownicy, papieże to pizdy, pedały do gazu i chuj w dupe Wandzie! Dziękuję bardzo.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Thu 21 Apr 2011 - 04:45:06 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET