> Z literatury bardziej popularnej to jakiś czas temu przeczytałem
> "Zbieracza burz" M.L. Kossakowskiej i przyznam, że jestem dość
> rozczarowany, a już w ogóle zdegustowany, że książkę, która de facto
> objętościowo nie różni się od wcześniejszego "Siewcy Wiatru" dla kasy
> (bo nie ma innego wytłumaczenia) podzielono na dwie części.
Tę panią intensywnie polecał świeckiej pamięci Lord Darth Kanzler, ja jakoś jeszcze nic jej w ręku nie miałem... Warto w ogóle sięgać?
> Swego czasu bardzo byłem oczarowany "Graczem" Dostoja, ale to był mój
> okres emo, więc da się zrozumieć :-P Natomiast Biesów nigdy nie miałem
> okazji przeczytać, poza tym graczem to tylko ZiK, szkolno-obowiązkowa
> ;-)
Gracza nie czytałem i nawet nie mam na półce. Z kontekstu wnioskuję, że jakaś totalna depresja? Prestuplenije i nakazanije czytałem parę razy, zanim jeszcze szkoła mnie do odświeżenia zobligowała i też bardzo lubię, ale jednak to Biesy każdemu bym polecił. Tyle że nie jest to literatura do szybkiego przeczytania; ja zazwyczaj książki łykam, a tę czytałem wyją- tkowo długo. Zresztą w ogóle Dostojewski jest trudny w odbiorze, Braci Karamazow ze trzy razy zaczynałem czytać od początku i zawsze po mowie starca Zosimy odkładałem z wyczerpania.
> Cóż, to zakończenie bym nie przesadzał, że było zaskakujące, można
> było się spodziewać takiej wolty na sam koniec. Ale poza tym zgadzam
> się w całej rozciągłości - to jest naprawdę świetna książka, którą
> można polecić każdemu.
Ja książki staram się czytać naiwnie, nie domyślając się na siłę co będzie na następnej stronie, więc trochę byłem zaskoczony :) Jakkolwiek faktycznie – fabuła jest na tyle pokręcona, że można spodziewać się jeszcze kolejnego skrętu na koniec.
> Swoją drogą - nie wiem jak wam, ale u mnie zawsze "Ubik" kojarzył się
> z "Rzeźnią numer pięć". Do tego stopnia, że zdarzało mi się mylić
> autorów ;-)
Ubika czytałem w wakacje, Rzeźnię dopiero co. I wielkich podobieństw nie zauważyłem, prawdę mówiąc. Styl opowiadania historii zupełnie inny, w Ubiku dość klasyczny (przy całej nieklasyczności tematu), w Rzeźni poszatkowany postmodernistycznie i podany z tą paskudną, cyniczną ironią, mimo antyamerykańskiego wydźwięku, obrzydliwie amerykańską. Nie podobała mi się Rzeźnia za bardzo. Vonneguta już bardziej Śniadanie mistrzów trawię, chociaż w ogóle nie przepadam.
-- z socjalistycznym pozdrowieniem akć mdgr ppłk Alojzy Pupka komisarz, kwiaton, elektronReceived on Wed 13 Apr 2011 - 14:55:20 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET