> No, jest tu cienko i w zasadzie całość jest do przebudowania. Ale ciężko
> zmieniać rejestrację bez załatania sprawy baz mieszkańców; to by było
> tak jakby naprawiać zamek w przegniłych na wylot drzwiach, gdzie nawet
> zawiasy się już nie trzymają. Od strony technicznej to jest trochę roboty
> jak dla takiego amatora jak ja, więc niestety trochę to potrwa. Bardziej
> chodziło mi o, że tak się wyrażę, potencjalne źródła nowych, o promocję
> i takie tam.
Cóż, mówiłem raczej o technicznej stronie imigracji mając na myśli poziom dostępny dla potencjalnych mieszkańców, nie wnikając w kwestie samych rozwiązań, baz danych itp. Oczywiście - to są niewątpliwie istotne kwestia, ale z braku umiejętności - nie bardzo mogę pomóc, czy coś proponować. Chodziło mi o przystępność systemu zapisu, jego pozycja na aktualnej stronie, ilość informacji które trzeba podać, informacje które są tam uwzględnione... tego typu kwestie. Dawno nie widziałem formularza rejestracyjnego - jak sądzę, tak jak większość Wandejczyków - a chciałbym spojrzeć z perspektywy nowego mieszkańca, jak trudno jest dostać się do Wandystanu. Cóż, gdyby to nie było zbyt oczywiste, spróbowałbym po prostu zrobić jakiego testowego klona, żeby się przekonać :-P
Co do promocji - niżej.
> No, zawsze coś, chociaż przyznam że liczyłem na jakiś konkretniejszy
> plan ;)
Jak wspominałem - nie wstydzę się przyznać, że kwestia promocji nie jest moją silną stroną - rzuciłem pomysły, które można zrealizować, wydaje mi się, że mają one większy potencjał niż np. projektowanie ulotek/plakatów wandejskich, które i tak zapewne nigdzie nie zawisną. Choć, skoro o tym wspomnieliśmy - może wypróbuję tę metodę - zobaczymy.
> Chodzi mi o takie najbardziej szkicowo wyznaczone
> kierunki i kwestia tego, czy w ogóle chcemy pozostać w OPM, czy może
> nie widzimy już żadnych korzyści płynących z organizacji. A może warto
> pomyśleć nad jakąś alternatywą? (...)
Jeżeli chodzi o mnie - nie mam zamiaru ukrywać, że do OPM mam ostatnio również dość sceptyczny stosunek - choć, biorąc pod uwagę nasza różnicę zdań co do niedawnych wydarzeń związanych ze zmianą Genseka, można by przyjąć, że mamy różne powody co do sceptycyzmu. Mimo to sądzę, że w aktualnej sytuacji żadna alternatywa nie jest chyba realna - IMHO sama zmiana organizacji nie zmieni obecnej sytuacji w mikronacjach i zapewne skończy się jak eksperyment WPW. Sądzę, że powinniśmy odgrywać swoją rolę w OPM - i silnie przedstawiać swoje stanowisko, nawet jeżeli monarchofaszyści są w stanie narzucić swoje zdanie.
> No dobra, ale chodzi mi nie o to co już jest faktem (w końcu traktat już
> obie strony ratyfikowały), tylko czy zamierzamy wykorzystywać potencjał
> układu? (...)
Wymiana prasowa - owszem, co do przyciągania - niestety, patrząc realistycznie, nie widzę póki co większych szans. Jeżeli uda się stworzyć nam w naszym niewielkim gronie aktywność na wysokim poziomie - wtedy owszem, jest taka szansa, jednak to nie stanie się dziś, jutro - ani nawet w ciągu mojej kadencji, przyjmując że miałaby trwać tyle ile w konstytucji dla sytuacji bez s.k.a.
Tym niemniej - kilku Wandejczyków mamy obecnych w Sarmacji, jak widać - i jeżeli uda nam się zbudować zręby takiej aktywności - można by pomyśleć o jakiejś nienachalnej reklamie tam. Boję się jednak dwóch rzeczy - z jednej strony, może to być źródło pogorszenia naszego poziomu, jeżeli przyciągniemy kogoś, kto będzie chciał do Wandystanu przyjechać jedynie się rozerwać, a nie na serio się poudzielać, a po drugie - jeżeli dojdzie do sytuacji drenażu, wątpię żeby ta zbudowana przyjaźń z KS potrwała długo.
> Powoli się reformują, przeszli na forum, planują zmniejszyć liczbę pro-
> wincji. Czasem pojawiają się nawet jacyś nowi, chociaż specyfika KD,
> z tradycyjnie dość niską aktywnością w centrali, raczej nie przyciąga
> obecnego internauty. Pytanie, jak konkretnie miałyby takie rozmowy
> wyglądać, do czego prowadzić, jakie miałyby obopólne korzyści z nich
> wynikać?
Cóż, cytując pewnego klasyka, w trzy dni nie wymyślę całego planu działań na trzy miesiące. Poza tym trudno mi z góry przewidzieć, jak będą wyglądać rozmowy i jakie korzyści miałyby przynieść. Możliwe, że tak jak zaproponował wcześniej Towarzysz - wprowadzimy jakąś wymianę medialną, to zawsze jest źródło jakiegoś tam kontaktu. Może zachęcimy obywateli obu państw do wycieczek do sąsiadów - a kontakty mogą być podstawą do współpracy. Wszystko zależy od tego, czym zainteresowany będzie Dreamland.
> Pytam o kierunki zagrpolitu. Czy ma towarzysz jakąś wizję głównych
> kierunków współpracy, z kim powinniśmy być bliżej, z kim dalej. Czy
> popierać raczej ukształtowany układ sił, czy wspierać ruchy rewolucyj-
> ne. Czy namawiać młode państwa do bliskiej współpracy (media, mo-
> że bank, gospodarka), czy raczej trzymać się z państwami starszymi.
> Takie rzeczy :)
Generalnie - jestem otwarty na większość mikroświata. Oczywiście, są państwa siostrzane (a właściwie, obecnie, państwo - Winktown) bardziej wandne (Austro-Węgry), mniej wandne (Samunda) i jakieś pelnanderowskie nanonacje i nie mam zamiaru przekraczać pewnych limesów, ale otwartość zawsze popłaca. Rewolucja zawsze jest lepsza od establiszmentu, chyba, że to kinderneorewolucja albo nasz establiszment :-P Podział młode-stare jest IMHO mniej ważny niż wandne-niewandne, choć jak wspomniałem - nikogo nie należy wykreślać, bo każde państwo z początku może wydawać się nanonacją, a potem całkiem nieźle się rozwinąć (przykład chociażby OPMowskiej Eskwilinii, która, choć wydawała się dość bezbarwna, radzi sobie lepiej niż RON i Skarland razem wzięte).
> Na to liczę :) Ale pytam czy *już teraz* macie jakieś konkretne postula-
> ty dotyczące infrastruktury? Jakieś plany zmian, może nie systemowych,
> ale na przykład wizualnych (bo to nie wymaga prac bardzo długotrwa-
> łych).
Wyżej wspomniałem w tym kontekście o rejestracji. Tym niemniej - jeżeli chodzi o formułowanie konkretnych postulatów, to jeżeli zostanę Prezydentem, to zajmę się tym bezpośrednio, to znaczy poświęcę czas na dokładne przejrzenie strony/stron i wskażę na swoje propozycje.
> Kto będzie tym KLd/sI to jeszcze zobaczymy ;)
Wielu kontrkandydatów nie ma - więc zobaczymy :-P
> Więc? ;)
Więc mam argumenty za oboma rozwiązaniami :-) Dlatego tu skłaniał się będę do skierowania tego pytania do ogółu obywateli, tym bardziej że koncepcja listy na własnym serwerze eliminuje część niedogodności związanych z LD.
> Bez dwu zdań, byłoby to zajebiste rozwiązanie. Tyle, że na naszym
> afałiksowym wirtualnym serwerze raczej tego nie postawimy, tu trzeba
> by mieć dostęp do jakiegoś shella (jeśli się mylę, mam nadzieję że
> tow. Michajłowicz mnie skoryguję).
Bardzo prosimy eksperta o wypowiedź :-) Bo faktycznie, zajebistość rozwiązania jest bardzo kusząca.
> Ech, strasznie jesteście niezdecydowani, towarzyszu. Albo ostrożni.
> Albo i to i to. Żadnych jasnych deklaracji, same tylko "zobaczymy",
> "albo tak, albo inaczej" itp. Jako obywatel oczekujÄ™ od prezydenta
> jasnej i zdecydowanej wizji! :)
Jasną i zdecydowaną wizję mam - jako polityk. Przedstawiałem ją nieraz. Jako prezydent, muszę kierować się interesem państwa w danej chwili, a nie idealnymi, stworzonymi przez siebie konstruktami teoretycznymi. A to oznacza, że muszę najpierw wysondować opinie obywateli na ten temat - co robię aktualnie - i ewentualnie być przygotowanym do kompromisu, nie do forsowania swojej wizji.
Wiecie Towarzyszu, niezależnie od tego, jak będzie wyglądać mój wybór, nie będę miał pełnego, silnego demokratycznego mandatu - z prostego powodu, braku kontrkandydata i alternatywy. A brak wynika nie z tego, że wszyscy się ze mną zgadzają, a z tego, że albo nie mają czasu, albo możliwości, żeby wysunąć taką alternatywę. Trudno mi zatem będzie przeprowadzić swój program, uzasadniając to "dostał demokratyczne poparcie", skoro de facto niektórzy - jak Ivo - jasno stwierdzili, że poparcie wynika z braku alternatywy, a nie faktycznej zgody na ten program.
Stąd wynika konieczność mojej prezydentury jako czegoś bardziej technicznego i kompromisowego, niż bym chciał. Oczywiście - to nie znaczny, że w warunkach demokratycznej rywalizacji, po wybraniu byłbym czymś w rodzaju demokratycznego dyktatora - ale na pewno moja pozycja i mandat byłyby silniejsze niż to, co miałbym otrzymać teraz. \
No, i dochodzi jeszcze kwestia, że trudno jednocześnie podrywać państwo do życia i dokonywać w nim dużego przewrotu. Niestety, na przykładzie WRM mogę stwierdzić, że jest to dość trudne - i choć Wandystan ma większy potencjał, to i tak mogłoby się to posypać po drodze.
Tak więc - na pewno będę proponował zmiany, na pewno będę starał się zawrzeć w nich częściowo swoje postulaty - ale konkrety zależą od tego, co uzyska społeczne poparcie i jaka będzie potrzeba chwili. Przykładem jest tu np. oczywista sprzeczność rzuconej jakiś czas temu kwestii podziału na jednoosobowe sfery aktywności z ogólnie postulowaną przeze mnie koncepcją kooperacji i kolektywów - czyli dyskutowanej wcześniej sowietyzacji. Z jednej strony uważam kolektywy za skuteczniejsze i bezpieczniejsze - a z drugiej w obecnej chwili konieczność współpracy może jedynie spowalniać pewne działania.
Sorry za rozpisanie się, ale tak mnie naszło ;-)
-- PTRReceived on Mon 21 Mar 2011 - 19:40:38 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET