> ZaprawdÄ™, zgnij wreszcie.
"Zaprawdę, zgnij wreszcie". Tyle można było bez problemu odczytać z nadpalonego skrawka papieru, który Anarchia Napalm wyciągnął z ogniska.
— To jego pismo — StwierdziÅ‚ przyjrzawszy siÄ™ kartce Ivo — Ten skurczybyk musiaÅ
‚ tu dopiero co obozować. Tylko o co chodzi w tym zdaniu, do kogo
było adresowane
i dlaczego?
Żaden ze zgromadzonych sztabowców, ani nawet sam Mandragor Perun, nie znał
jednak odpowiedzi na to pytanie. Zongyańska puszcza rozbrzmiewała odgłosami
wystrzałów. Ostatni oddział skośnookich rebeliantów został właśnie
rozbity i żołnierze
SAL mieli pełne ręce roboty oczyszczając las z próbujących uciekać lub ukry-
wać się partyzantów. Zgromadzeni popatrzyli po sobie; Mandragor skinął
głową: tak,
trzeba się pospieszyć i nie pozwolić temu lisowi uciec przez strefę
buforowÄ… do Rajnu;
ramię Sprawiedliwości Ludowej musi raz jeszcze przypomnieć, że nie pozosta-
je bez kary ten, kto na Władzę Ludową rękę podnosi. Dowódcy rozeszli się do swoich
oddziałów, sam Perun również skierował się powolnym krokiem, zamyślony,
w stronę mandragorskiego czołgu opatrzonego ogromną czerwoną gwiazdą, gdy
nagle jego młody, baridajski adiutant zawołał: "Umiłowany Przywódco!
Tu coÅ› jest,
jakaÅ› kartka".
Anarchia zatrzymał się, obrócił w miejscu i podbiegłszy – choć
niemłode już kości
przypominały o sobie boleśnie – truchtem, stanął koło adiutanta gdy
ten zapinał właś-
nie rozporek. Przyłożył do siebie dwa fragmenty, nowy i ten znaleziony
wcześniej –
– mokra od moczu kartka którą przed chwilą odsłonił strumień moczu adiutanta pa-
sowała idealnie do drugiej części i choć atrament był nieco rozmazany,
wciąż dawało
się odczytać poszczególne słowa.
— Zaprawdę zgnij wreszcie — czytał głośno mandragor — Zgnij, ty wandejski kmiocie
i niech już nikt nie pozostanie w przebrzydłym Mandragoracie,
gdzie ludzie majÄ…
skórę nieżółtą i oczu skośnych nie mają, a wtedy my powstaniemy i
pozostałą przy
życiu garstkę was zmieciem z powierzchni ziemi, a całą Wielką Zongyę,
od morza do
morza rozciągniętą, władzy mojej w Sangjang podporządkujem...
Mandragor nie wytrzymał, zmiął kartkę i odrzucił jak najdalej od siebie.
— Ernesto, do czołgu, ale biegiem! — zakomenderował i już po chwili
caÅ‚a armia maszerowaÅ
‚a w stronÄ™ granicy, napeÅ‚niajÄ…c puszczÄ™ miarowym hukiem tysiÄ™cy kroczÄ…-
cych nóg, niczym tykaniem gigantycznego zegara odmierzajÄ…cego minuty pozostajÄ
…ce jeszcze zdrajcom, zanim siÄ™gnie ich Sprawiedliwość.
-- APReceived on Wed 02 Mar 2011 - 11:49:24 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET