> W niczym nie przypominamy Scholandii. Jeśli jakiś oszołom włazi na ziemie,
> które są nasze i twierdzi nie wiadomo skąd, że to jego, to "ignore". Chyba
> że to jest poważna akcja, zaangażowanych przynajmniej kilka osób, jakieś
> państwo duże popiera jego działania - ok, rozmawiamy, robimy ustawkę.
Wando, widzisz i nie grzmisz... wygląda to tak, jakby o "słuszności" jakiegoś działania decydowała liczba zaangażowanych. Jasne, że inaczej potraktuje się grupę separatystów, a inaczej pojedynczą osobę - ale w żadnym wypadku to nie powinna być "polityka ignorancji". Bo to po prostu niewandne, to jest szkoliński arystokratyzm pt. "nie będziemy się zniżać i pochylać naszych zadartych nosów".
-- PTRReceived on Thu 24 Feb 2011 - 23:18:01 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET