Obiecałem sobie, że nie będe się wtrącać w ten spór, żeby ktoś nie zarzucił mi braku bezstronności, ale obserwując tę kłótnię (A. Boreed contra A. Keller), już nie wytrzymałem... A nie zgadzam się w pełni z żadną ze stron...
I.
Konto bankowe komisariatu.
Komisariat Ludowy jest póki co jednostką organizacyjną o nieustalonym statusie prawnym. Miejmy nadzieję, ze kiedyś ten problem się rozwiąże, mam już co do tego pomysł. Z racji tego, że ustawa o finansach publicznych (UFP) mówi, że "pozostałe dochody administracji publicznej stopnia centralnego" (potciągnijmy pod to także darowizny, spadki, zapisy etc.) stanowią dochody budżetu państwa, który to budzet może być dzielony przez Prezydenta (ew. RKL) i wyłącznie na podstawie ustawy. Zatem, Komisarz Kultury, jako kierownik jednostki budżetowej (dla ułatwienia taką formę prawną Komisariatowi przyznam) nie ma prawa dysponować z wolnej ręki środkami na koncie, choćby stanowiły one dochody własnie tej konkretnej jednostki budżetowej.
Prezydent samodzielnie ma prawo do określania wysokości jedynie wydatków sztywnych i to na dodatek w dość wąskim korytarzu wahań, ponieważ wszystko dość sztywno określa UFP, nie wspominając przy tym o jakichkolwiek odpisach na działalność poszczególnych Komisariatów. UFP przyznaje równiez Radzie Komisarzy prawo do ustanawiania wydatków bieżących do kwoty pięciuset engelsów- samodzielnie, powyżej tej kwoty, za zgodą Churału Ludowego. Z mojej interpretacji tego zapisu, jak również z praktyki Rady Komisarzy Ludowych dwóch poprzednich kadencji wynika, że wydatki takie są określane ściśle co do kwoty oraz ściśle co do tytułu, jak równiez wskazywany jest ich dysponent, który ma obowiązek zastosować się do uchwały Rady Komisarzy Ludowych co do kwoty i tytułu rozdysponowania przeznaczonych środków. Zatem Komisarz będzie dysponentem środków publicznych wyłącznie wtedy i w takim zakresie (bardzo sztywno określonym), kiedy Rada Komisarzy Ludowych, ew. Churał, przy większych kwotach, na to pozwoli.
Natomiast co do samego istnienia rachunku bankowego mam już mniejsze wątpliwości. Co prawda ustawa mówi, że dochody powinny być gromadzone na koncie "dochody", ale nie widzę przeciwwskazań, żeby Komisarz miał przelewać pod koniec miesiąca zawartość rachunku na konto "dochody". Oczywiście, według przedstawionej wyżej interpretacji istnienie rachunku jest bezcelowe, z racji tego, że ani wpłacający, ani Komisarz nie wiedzą, co się z tymi pieniędzmi stanie (nie jest przecież powiedziane, że trafią one właśnie na kulturę), aczkolwiek nie jest ono niezgodne z prawem.
II.
Dwa edykty.
Cieszę się niezmiernie, że Komisarz działa, chce coś robić, stymulowac kulturę. Ale niestety co do tych dwóch edyktów mam sporo zastrzeżeń... Po pierwsze są to błędy, które w nich występują. Także ortograficzne. Dokumenty napisane są chaotycznie, obejmują temat wycinkowo i urywkowo, pojawia się tam słowo "Minister" i "Rozporządzenie", a tak w Wandystanie nie nazywa się kieronik działu adminsitracji rządowej, ani podustawowy akt normatywny władzy wykonawczej...
Dodatkowo kazdy z edyktów przewiduje przydzielanie komuś pieniędzy przez Komisarza. Warto zwrócić na to uwagę, ze bez względu na to, skąd Komisarz te pieniądze weźmie, będą to zawsze dochody budżetowe ("pozostałe dochody administracji publicznej szczebla centralnego"- art. 2 ust. 1 lit. d UFP z dnia 27 grudnia 2005 r., DPMW 1/2005 poz.5), a więc dysponowanie nimi przez Komisarza z wolnej ręki jest niemozliwe, zatem oba edykty są niezgodne z aktem prawnym wyższego rzędu, czyli UFP, która dysponowanie środkami publicznymi przyznaje Prezydentowi- w wąskim korytarzu wahań i Radzie Komisarzy (ew. za zgodą Churału Ludowego).
Dochodzi do tego jeszcze jedna rzecz, mianowicie zapisy Konstytucji Mandragoratu Wandystanu, która mówi, ze edykty wydawane są na podstawie konstytucyjnej lub ustawowej delegacji, przez uprawniony organ w zakresie wskazanym w delegacji 9art. 8.). Jako, że Komisarz nie posiada delegacji [jak również nie posiada; gdyby delegacja wygasła, akt normatywny straciłby moc obowiązującą na skutek uchylenia podstawy prawnej] do okreslenia w drodze edyktu wysokości, warunków i trybu przyznawania dofinansowań oraz nagrody. Co więcej, ustawa, która dotykałaby kultury iw ogóle nie istnieje! Pozwolę sobie obalić od razu stwierdzenie, że edykty były wydane w celu realizacji uprawnień, bo z powołanego zapisu wynika, że w Wandystanie nie ma samoistnych aktów podustawowych i do wydania każdego takiego potrzebna jest szczegółowa delegacja aktu ustawodawczego. Co więcej, uprawnienia Komisarza Kultury są uregulowane WYŁĄCZNIE aktem nieustawodawczym, Edyktem Prezydenta Mandragoratu, w związku z czym, nie można powoływać się na to uprawnienie przy wydaniu edyktów, nawet jeśli uznamy, ze samoistne aktu nieustawodawcze rakże w Wandystanie występują, wszakże akt podustawowy nie może dawać nawet bardzo ramowej delegacji do wydania innego aktu podustawowego.
Pozwole sobie nie zgodzić się z Tow. Kellerem. Tow. Boreed słusznie zwrócił uwagę, ze tego typu instytucji (stypendiów, nagrodód, dotacji) edykt póki co ustanawiać nie może. Nie może, ponieważ żaden organ nie posiada do tego konstytucyjnej lub ustawowej delegacji, a nadto wiąże się to z dysponowaniem środkami publicznymi, a zatem proces ustanawiania takiej instytucji wymagałby równiez zmian w UFP (chcemy mieć w końcu spójne prawo; można stosować różne zasady, typu przepis ogólny unieważnia szczególny, ale jeśli chcemy mieć spojne prawo, to lepiej, aby nie często zdarzały się okazję do stosowania tych zasad).
Napisał Tow. Keller, że Komisarz ma pewien zakres obowiązków i pewne pole manewru. Owszem. Ma. Ale póki to pole manewru nie jest ustanowione ustawą zawierającą szczegółowe delegacje do stanowienia powszechnie obowiązującego prawa, Komisarz nie może, choćby był nie wiem jak aktywny, ustanowić żadnej powszechnie obowiązującej normy. Natomiast jeśli ustawa stosowne delegacje będzie zawierać, nie widze przeszkód na drodze utworzenia nagrody, stypendium, czy dotacji nieustawodawczym aktem prawnym.
Znów ustanawianie nagrody, stypendium i dofinansowania aktem urzędowym, który nie ma mocy powszechnie obowiązującej i nie może stanowić podstawy do decyzji wobec obywateli, a jest jedynie aktem wewnętrznego urzędowania (uchwała, zarządzenie etc.) jest najzwyczajniej w świecie bezcelowe, pozbawione sensu i średnio udane, bo do wszystkich trzech instytucji potrzebne są pieniądze, których inaczej niż na podstawie UFP wydać się nie da. Nie przyniesie to po prostu założonego skutku.
Co z tego wynika:
Jeśli do Trybunału Ludowego wpłyną stosowne skargi, to, co napisałem powyżej potwierdzone zostanie wyrokiem sądowym.
Ponadto proszę obu panów (przy czym Pana Boreeda szczególnie) o bardziej parlamentarne zachowanie. Żyjemy w cywilizowanym kraju, jesteśmy cywilizowanymi ludźmi, więc nie obrażajmy się nawzajem, zachowujmy się kulturalnie, podchodźmy do spraw spokojnie, bez emocji, które czasem potrafią wszystko tylko popsuć i prowadzą do eskalacji konfliktu. Ja rozumiem, że w momencie, kiedy ktoś atakuje człowieka, zaczynają działanie naturalne mechanizmy obronne, a najlepszą obroną staje się atak, ale komunikacja poprzez maile ma to do siebie, że występują spore opóźnienia i można przed wysłaniem komunikatu dobrze go przemysleć...
Mam nadzieję, ze nikt z powodu tak błahej sprawy nie pobije nikogo słuchawką od telefonu...
-- Michał Paweł Sobczak Dekameron Wszechjutrzni Generalny Inspektor Skarbu *** http://www.wandystan.only.pl/ *** Gadu- gadu: 3186643 :: ICQ:331193240 tlen: michal-sobczakReceived on Sat 09 Jul 2005 - 14:56:33 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:13 CET