>
>
> To naturalne że najpierw władze ustalą w zaciszach gabinetów umowę,
> potem ją podpisują, a potem lud się o niej dowiaduje i ewentualnie jej
> nie ratyfikuje. Nie wiem zupełnie w czym problem. Nie wiem też czemu
> ma nam grozić cokolwiek innego od napływu nowych lub nowych starych
> obywateli.
>
Tak się dzieje w krajach monarchofaszystowskich. U nas, jeszcze za Khanda, o sojuszu z Dreamlandem prowadziliśmy długie dyskusje, wymienialismy argumenty. Sarmacja spadła Towarzyszom Wandejskim z nieba. Nie chodzi o to, czy mi to pasuje, bo chętnie pojadę do KS szerzyć wandyzm, stamtąd jestem, nigdy się tego nie wyparłem. Ale nie podoba mi się, że wczoraj Tow. Pupka bił czołem w asfalt placu Żenady jak przed nadmandragorem. A jednak dzisiaj to sarmacki książę, były mandragor. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby świętować jak gospodarz, który przyjmuje gości z, jednak, monarchofaszystowskiej zagranicy, czyli uboższych w rozumie i wiedzy o konstrukcji wspaniałej przyszłości dla wszystkich ludzi. Czułem się jak obywatel sarmackiej prowincji, zaskoczony w dodatku informacją o umowie obustronnej, a nie jak dumny obywatel Mandragoratu, który świętuje sześciolecie, na które przybyli dawni Wandowie, dzisiaj sarmaccy oficjele.
-- ANP [Non-text portions of this message have been removed]Received on Sun 12 Dec 2010 - 10:22:31 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET