Re: Wandystan: Pytanie natury zasadniczej

From: Michał Radecki <ks.radetzky_usunto_at_gmail.com>
Date: Sun, 12 Dec 2010 18:59:12 +0100


Czołem Ivo!

Nie wiedziałem za bardzo czy odpowiedzieć - bo pytania były o mnie, ale skierowane niejako nie do mnie. Cóż, poczułem się mimo wszystko zobowiązany do udzielenia jakiejś odpowiedzi. Z chęcią usłyszałbym też kontrodpowiedź, jeżeli znajdziecie na to czas :-)

> Jak godzicie poparcie dla marszu Radzieckiego z jego imperialistyczna i
> kolonialistyczną działalnością i retoryka jako O'Rhady w ramach, poprzez i z
> zasady tego czym jest lub raczej tego czym chciałby O'Rhada aby Morvan był? (...)

Cóż, jeżeli chcecie po raz kolejny spierać się o to, co wielokrotnie już wyjaśniłem, to proszę bardzo. Ja mogę powtórzyć swoje argumenty, Wy możecie ich po raz kolejny nie zrozumieć/nie przyjąć do wiadomości i na tym się skończy... do następnego razu.

Zajęcie terytoriów Samundy nie miało, wbrew temu co próbujecie tu wmówić. charakteru jednostronnego podboju. Przypominam - Samunda w tym czasie ogłosiła, słowami swojej Królowej (podówczas jedynej mieszkanki) swój upadek. W związku z kolonialno-wiktoriańskim stylem Morvanu wysunąłem propozycję przejęcia ziem po Samundzie (podówczas ziem niczyich), i tąż propozycję skierowałem do byłych już władz Samundy, czyli Królowej Meisande. Miało to charakter podwójny - po pierwsze, wzbogacenie dla stylu morwańskiego, po drugie - zachowanie jakiejkolwiek pamięci o Samundzie, porozumienie przewidywało m.in. przekazanie wszystkich materiałów dot. Samundy.

Następnie, już w trakcie naszych działań, Królowa Meisande poinformowała, że Samunda jednak nie upadła całkowice, ale po zmianie niektórych rzeczy (np. ze Zjednoczonego Królestwa Samundy na po prostu Królestwo Samundy) zostanie odrodzone. W związku z powyższym, zawarliśmy kolejną umowę, wg. której nasze działania miały się uzupełniać - deklarowany "kolonializm" Morvanu i plemienność Samundy miały się stykać za pośrednictwem podzielonego terytorium (większość zostawała przy Samundzie). Umówiliśmy się na opis niewielkich współdziałań wojennych wobec " niezależnych watażków".

Jak było dalej - większość pamięta. Po pierwszych działaniach, które generalnie zgadzały się z w/w umową, Meisande z resztą Samundy zaczęła działać przeciwko niej, oskarżając Morvan o agresję na niepodległe państwo. A co do a

> W tym kontekscie czy popieranie rewolucyjnych działan odwolujacego się do
> betonowego stanowiska Radzieckiego nie jest przymykaniem oczu na jego inne
> dzialności które w swojej zasadzie i intencji a także istocie owemu
> betonowemu "prawdziwem" wandyzmowi przeczą?

Wam się towarzyszu wszystko popierdziliło, nie pierwszy raz zresztą. Czym innym jest sfera "stylu" mikronacji, a czym innym jest sfera realnych działań mikronacyjnych. Morvan ma "kolonialistyczny" styl, a jego realne działania wielokrotnie wiązały się z ochroną wolności, wg. najlepszych tradycji wandejskiej (wspomnę chociażby pomoc dla Okoczii, która została napadnięta przez Słomagrom, pomoc zresztą decydująca dla wyniku tej wojny).

Czy to, że w Wandystanie istnieje SB, które "wie wszystko" jest podstawą do realnego (mikronacyjnego) oskarżania jego zarządcy o inwigilowanie? Czy to, że w konstytucji jest mowa o dyktaturze proletariatu, oznacza, że w Wandystanie nie ma demokracji? Naprawdę, polecam Ci synu pomyśleć trochę nad różnicą między stylem, a konkretnymi działaniami.

> I czy (to pytanie kolejne)
> istnieje monopol rRdzieckiego na "prawdziwy wandyzm"? (...)

Nikt nie miał i nie będzie miał prawdziwego monopolu na jedyną słuszną prawdę. Ale taka jest istota polityki, że trzeba prezentować całkowitą pewność co do swojej interpretacji i dyskredytować inne. Na poziomie "stylu" działam bezkompromisowo, głoszę jedyną słuszną prawdę - bo, jak wspomniałem, to jest to, co zrobiłby prawdziwy bolszewik.

Co do poziomu realnych działań - nie jest tak, że w czambuł potępiam czy to Khanda, czy Winnickiego, albo że darzę szczerą nienawiścią pornosocjalizm i perunizm-ingawaryzm. W przypadku tych pierwszych staram się rozumieć ich działania, ale styl wandejski aż się prosi o tego typu potępienie "zdrady", o zrobienie z nich "Trockiego" i "Mikołajczyka', sprzedawczyków i agentów Grodziska. W tym drugim - uważam, że pornosocjalizm i per-ing miały już swoje pięć minut, nawet bardzo fajne - ale obecnie potrzeba nam dalszej ewolucji stylu, do twardogłowego wandkomunizmu - co jest w mojej opinii potrzebne również ze względu na to, że w obliczu sporego kryzysu aktywności trudno jest się wygrzebać używając wolnomyślicielskiej retoryki rodem z (dotychczas pasujących) oparów wódki, baridajskiego zioła i morfiny, a o wiele łatwiej - ostrego tonu wzywającego do samokrytyki, zdyscyplinowania, przekraczania norm i potępienia bumelanctwa.

-- 
PTR
Received on Sun 12 Dec 2010 - 09:59:38 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET