> Partia musi być = Lud, bo inaczej być nie może. Nie twórzmy partyjnych
> elit, niech awangarda proletaryatu sama się ujawni!
A właśnie że nie!
> Niezupełnie. Obywatele wybierają Prezydenta. Członkowie Partii
> wybierają I Sekretarza. Mamy wybory ogólnonarodowe i wewnątrzpartyjne
> - a że głosujący i kandydujący są tacy sami w obu przypadkach, to inna
> sprawa...
Wg. mnie lepiej by było, gdyby to partia dokonywała wyborów.
Upartyjnić wszystko!
Rewolucja!
> Łapię :P Natomiast nie są to ataki personalne, tylko ubarwienie
> wypowiedzi politycznym smaczkiem rywalizacji.
OK.
> No to teraz Wy piszecie całkowicie niejasno.
To jest ubarwienie politycznym smaczkiem!
> koncu to ustawy (uchwalane przez Churał) i tak byłby nadrzędne, czyli
> jeżeli Mandragor coś by sobie wymyślił, to Churał i tak może go
> nadpisać. Zresztą - zamiast się rozbijać o pryncypia - które w tym
> wypadku w ogóle nie wchodzą w grę,
Moja propozycja ucina nawet tego typu idiotyczne dyskusje. Po co się w ogóle rozwodzić nad tym, czyje akty prawne są ważniejsze? W Waszym projekcie nie jest to jasne. Prędzej już akt Mandragora jest ważniejszy, bowiem pisze, że służy do ulkepszenia funkcjonowania państwa. Zawsze każdy może powiedzieć, że taki akt służy poprawie w funkcjonowaniu państwa, np. sprzeczny z churałową ustawą. Nie ma tego problemu w mojej propozycji. Nawet nie miałoby sensu uprawianie takiej fotelowej konstytucjonologii! Moja propozycja jest po prostu lepsza na każdym polu!
> A potraficie mi pokazać jakiekolwiek nadużycie tego przepisu?
To, że luk prawnych nikt nie wykorzystuje, nie jest argumentem za ich istnieniem.
> Zresztą
> nawet jeżeli by się ono pojawiło, to czy władza ludowa i Lud
> pozwoliłyby fałszywemu Mandragorowi (skoro jest dyktatorem - no to
> jasne, że fałszywy, pewno agent wrogiego wywiadu) sobą rządzić? Bo ja
> nie sądzę. Odwołano by się do zasady permanentnej rewolucji i spoko
> jest.
A cóż to za bzdury? Towarzysz polityk jest mało mądry, czy też ma jakiś nieznany publicznie powód to siania totalnie naiwnej i niezgodnej z faktami propagandy za tym złym przepisem? Po pierwsze, Mandragor zawsze jest prawdziwy. Nie da się podrobić Mandragora. Po drugie, co to za konstytucja, która zawiera przepisy umożliwiające nadużycia zaś obroną przed tymi nadużyciami miałyby być jakieś bliżej nie określone "nie pozwolenie sobą rządzić"? Cóż to za pieprzenie? To ma być konstrukcja przepisów prawnych? Ile Towarzysz ma lat? 5? "Mandragor jest nietykalny i sprawuje swoją władzę dożywotnio, z możliwością wcześniejszego zrzeczenia się funkcji. " Jeżeli sam się nie zrzeknie, w jaki niby sposób lud miałby nie pozwolić sobą rządzić przez Mandragora? Mandragor trzyma serwer, niby jak lud miałby wydrzeć ten serwer z rąk "fałszywego agenta"? Kolejna głupota i tandeta! Słoma, towarzyszu! Słoma wychodzi z Waszego projektu! W moim projekcie w ogóle nie ma miejsca nawet na roztrząsanie tak teoretycznych pierdół!
> Towarzyszu, owszem i zgadzam się z wami. Ale nadal to się zgadza z
> moim modelem. Taka osoba nie jest Obywatelem i Członkiem Partii, ale
> owszem - jest wyrzutkiem, wrzodem wyciętym z ludu, który może powrócić
> po resocjalizacji.
Ale ciekawiej jest, kiedy nie ma praw wyborczych. To powinno motywować o to, aby wchodzić w struktury partii, aby unikać powodów do wyrzucenia, aby zabiegać, aby DZIAŁAĆ. Partia ma rządzić, więc niech partia rządzi. Sami chcieliście większego podobieństwa do ZSRR. Mamy!
> Czy Wy towarzyszu naprawdę nie rozumiecie, czy udajecie, czy nie
> chcecie rozumieć? Od uchwalania regulacji jest Churał i ustawy (które
> zresztą są po to nadrzędne nad takim postanowieniem Mandragora, żeby
> znajdował się on pod kontrolą). Generalnie Mandragor nie będzie się
> tym zajmował - tak jak nie robił tego do tej pory.
Wasza argumentacja jest bez sensu. Tworzycie przepisy, nadające władzę ustawodawczą jednemu i drugiemu, po czym stwierdzacie, że tylko jeden będzie z nich korzystał. Przecież to przejaw braku logiki.
> To jest uprawnienie
> na sytuacje wyższej konieczności, kiedy np. z racji (zupełnie
> przykładowo) najazdu agentów trzeba będzie jakoś uregulować kwestię
> deportowania ich czy rozstrzeliwania
Że niby co? A cóż to za pierdoły? Sami się podkładacie. Teraz ja mógłbym się zapytać o to, czy kiedykolwiek jacyś agenci dokonali najazdu i trzeba było pisać ustawy o rozstrzeliwaniu? Bredzicie, towarzyszu, bredzicie i grzęźniecie coraz głębiej w bagnie! Od wydawania wyroków jest sąd, a nie ustawa Mandragora! Zresztą, od pisania takich ustaw też byłby churał i Mandragor tu nie ma nic do gadania!
> (nie wnikam teraz, czy obecnie
> jest to unormowane, załóżmy że nie) - i trzeba będzie to zrobić w
> ciągu kilku godzin, bo inaczej nas zaleją. I Mandragor zrobi, wykona,
> po czym ewentualnie Churał, jeżeli uzna, że to postanowienie jest do
> dupy - uchwali ustawę.
Kompletny stek bzdur. Totalny. Naćpaliście się? Teraz będziecie wykonywać podskoki głośno je licząc, całować wszystkich po rękach i agresywnie klepać swoich rozmówców? Jesteście obrońcą krzyża? Moher macie na łbie, czy co?
> Ale Mandragor czasem musi zrobić takie rzeczy,
> aby chronić Mandragorat. Zresztą, powtarzam - można dodać do tego
> uprawnienia kontrasygnatę, np. Prezydenta albo Pretora, co by nie było
Skandal. Chcecie robić tutaj Sarmację? Kontrasygnaty zostawcie Sarmatom! Zadanie Mandragora to pilnowanie systemów informatycznych. Dopiero kiedy jest kicha, szczególne uprawnienia nadaje mu taki Stan Klęski. Od uchwalania ustaw jest prezydent i churał, i to oni mają działać błyskawicznie!
> No właśnie. I jeżeli cżłonek partii = obywatel, to wszystko gra.
Ale tak to jest bez sensu.
> A widział towarzysz jakikolwiek kraj komunistyczny inny niż Wandystan?
> Podobne było WRE - i miało Prezydenta. Zresztą - czy musimy być tacy
> jak inne kraje "komunistyczne"? Ten argument to żaden argument.
WRE miało prezydenta, a teraz WRE już nie istnieje. Jakaś korelacja jest.
> No to tu jesteśmy dogadani.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Sat 27 Nov 2010 - 05:25:09 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET