Re: Wandystan: [ChL] DEBATA nad nowym projektem konstytucji

From: Michał Radecki <ks.radetzky_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 27 Nov 2010 11:09:59 +0100


Czołem Struszyński!

> Mnie Wasza argumentacja nie przekonuje. Mój model nie stawia
> bezwzględnego i absolutnego znaku równości. W moim modelu mogą być
> takie relacje:
> Partia = Lud
> Partia < Lud

Partia musi być = Lud, bo inaczej być nie może. Nie twórzmy partyjnych elit, niech awangarda proletaryatu sama się ujawni!

> Członkiem Churału może zostać tylko pratyjny, głosować w wyborach mogą
> tylko partyjni. Zresztą nie były by to wybory tak jak dziś. To byłyby
> tylko wybory wewnątrzpartyjne!

Niezupełnie. Obywatele wybierają Prezydenta. Członkowie Partii wybierają I Sekretarza. Mamy wybory ogólnonarodowe i wewnątrzpartyjne - a że głosujący i kandydujący są tacy sami w obu przypadkach, to inna sprawa...

> Ataki personalne schowajcie sobie dla potrzeb debat w Morvanie.

Łapię :P Natomiast nie są to ataki personalne, tylko ubarwienie wypowiedzi politycznym smaczkiem rywalizacji.

> Po części jest. Ale ja proponuję, aby było jasno i klarownie, że czym
> innym jest Mandragor, a czym innym władza w postaci Churału i
> prezydenta. Wyjściowo.

Mo

> Argument, że ktoś kiedyś będzie grzeczny nie jest żadnym uzasadnieniem
> dla tworzenia przepisów umożliwiających katastrofę dyktatury. To po
> pierwsze. Po drugie, prezydent i kwiatoni też winni mieć swoją godność
> i chętni na te stanowiska powinni wiedzieć, że coś te urzędy znaczą, a
> nie są tylko bliżej nie określonym wągrem na dupie Mandragora.
> Wypustką. Czymś, co niby ma takie same mechanizmy i możliwości.
> Różnice powinny być jasne, a nie zatarte.

No to teraz Wy piszecie całkowicie niejasno. Bo cała ta godność, wągier itp. ale nic z tego nie wynika. Co im odbierałoby tą godność? W koncu to ustawy (uchwalane przez Churał) i tak byłby nadrzędne, czyli jeżeli Mandragor coś by sobie wymyślił, to Churał i tak może go nadpisać. Zresztą - zamiast się rozbijać o pryncypia - które w tym wypadku w ogóle nie wchodzą w grę, to mógłby towarzysz zaproponować np. kontrasygnatę prezydenta do tego przepisu o który się rozchodzi. I wszystko cacy.

> Bo z góry zakładam, że obecna konstytucja jest zła i do kosza. Zresztą
> pisana przez monarchofaszystów i to w celu umonarchofaszyzowania
> Wandystanu!

A potraficie mi pokazać jakiekolwiek nadużycie tego przepisu? Zresztą nawet jeżeli by się ono pojawiło, to czy władza ludowa i Lud pozwoliłyby fałszywemu Mandragorowi (skoro jest dyktatorem - no to jasne, że fałszywy, pewno agent wrogiego wywiadu) sobą rządzić? Bo ja nie sądzę. Odwołano by się do zasady permanentnej rewolucji i spoko jest.

> Kolejność nie jest bez znaczenia. Tekst ma być logiczny. Jak w
> programowaniu - najpierw jest rodzic, potem dziecko. Jak w Biblii,
> najpierw jest stworzenie świata, potem grzechy. Tutaj klarowniej jest,
> wg. mnie, kiedy najpierw pisze że lud to i tamto, a potem, że lud to i
> tamto realizuje po przez partie. Czyli najpierw ładnie cacy cacy, ale
> potem okazuje się podstępnie, że to partia rulez. Bardziej ZSRRowo.
> Chytrze.

No więc jak wspomniałem - pod tym względem się nie wtrącam, układajcie, ale bez ingerowania w same zapisy.

> W moim modelu lud może być w partii, ale nie musi. Z partii można
> kogoś wyrzucić. Taki ktoś nie stałby poza ludem, byłby członkiem ludu,
> ale wadliwym, wymagającym resocjalizacji.

Towarzyszu, owszem i zgadzam się z wami. Ale nadal to się zgadza z moim modelem. Taka osoba nie jest Obywatelem i Członkiem Partii, ale owszem - jest wyrzutkiem, wrzodem wyciętym z ludu, który może powrócić po resocjalizacji.

> Faktycznie. Ale takie zapisy są mało czytelne i nielogiczne. Najpierw
> wprowadza się coś nadrzędnego, definicję, a potem się z tego korzysta.
> A tu definicja prezydium jest w kolejnych przepisach.

Ale przeniesienie artykułu o Churale przed mandragora wywołuje kolejne niejasności. Zresztą, w artykule o Mandragorze mówi się o "Przewodniczącym Prezydium", a nie o prezydium jako takim. Co więcej, nie określa się nic innego, pada tylko słowo i to w odniesieniu do czegoś innego. Równie dobrze Mandragor mógłby być Przewodniczącym Prezydium, podczas gdy żadnego prezydium by nie było. To tak jakby czepiać się "Ukochanego Przywódcy" bo nie jest zdefiniowane kto go ukochał i czego jest przywódcą...

> Zamiast niejasności i nieczytelności, tekst o nieposiadaniu
> obywatelstwa ląduje w ustępach definiujących, czym jest Mandragor i
> czym jest Dekameron. Klarownie i logicznie.

Jak dla mnie - żadnej różnicy, ale niech będzie.

> To, że czegoś nie potraficie sobie wyobrazić, nie tłumaczy tworzenia
> tylnych drzwi dla dyktatury. Co więcej, Wasza argumentacja jest zatem
> bez sensu. Jeżeli Mandragor miałby z tego przepisu nie korzystać, to
> po jaką cholerę miałby ten przepis być? Jak już pisałem, wiara w to,
> że urzędnik będzie grzeczny nie jest dobrym uzasadnieniem dla
> przepisów umożliwiających bycie mu niegrzecznym. I właściwie wyłącznie
> tyle! Od tworzenia przepisów tam,. gdzie dotąd nie ma regulacji, jest
> churał. Po to właśnie churał jest i na tym polega ta cała z nim
> zabawa. Jak wybierze się kwiatonów chujowych, to i chujowe będą
> regulacje, a nawet w ogóle nie będą i w prawie będą luki utrudniające
> funkcjonowanie.  Co więcej, jaki jest sens nadawania tych samych
> uprawnień kilku organom państwa? To tylko rozpierdala motywację. Psuje
> klimat.

Czy Wy towarzyszu naprawdę nie rozumiecie, czy udajecie, czy nie chcecie rozumieć? Od uchwalania regulacji jest Churał i ustawy (które zresztą są po to nadrzędne nad takim postanowieniem Mandragora, żeby znajdował się on pod kontrolą). Generalnie Mandragor nie będzie się tym zajmował - tak jak nie robił tego do tej pory. To jest uprawnienie na sytuacje wyższej konieczności, kiedy np. z racji (zupełnie przykładowo) najazdu agentów trzeba będzie jakoś uregulować kwestię deportowania ich czy rozstrzeliwania (nie wnikam teraz, czy obecnie jest to unormowane, załóżmy że nie) - i trzeba będzie to zrobić w ciągu kilku godzin, bo inaczej nas zaleją. I Mandragor zrobi, wykona, po czym ewentualnie Churał, jeżeli uzna, że to postanowienie jest do dupy - uchwali ustawę. Ale Mandragor czasem musi zrobić takie rzeczy, aby chronić Mandragorat. Zresztą, powtarzam - można dodać do tego uprawnienia kontrasygnatę, np. Prezydenta albo Pretora, co by nie było to całkowicie samowolne. W ostateczności, jak was to bardzo razi - można przesunąć to uprawnienie na Prezia, z kontrasygnatą Mandragora albo Pretora, z tym że i tak, jeżeli dotyczy to np. systemów adm., to wykonywać to będzie mandragor, a przedłużona procedura może mieć katastrofalne skutki.

> No ba. Prawa wyborcze czynne i bierne przysługują wyłącznie członkom
> partii. I już! A członkiem partii trzeba najpierw zostać.

No właśnie. I jeżeli cżłonek partii = obywatel, to wszystko gra.

> e... Partia to partia! Jak rządzi, to rządzi! Lubicie fantazjować, to
> wyobraźcie sobie artykuł w dreamlandzkiej gazecie: W dniu wczorajszym
> w Grodzisku pojawił się I Sekretarz _tu_nazwa_partii_, wandejska głowa
> państwa, z oficjalną wizytą....

Nazwa partii to "Partia". Takie jest założenie :P

A co do tego - to był tylko przykład. Nikt nie zakaże/nakaże używanie tego albo tamtego tytułu, tym bardziej za granicą.

> to nie jest żaden argument. To, że coś jest pospolite nie tłumaczy,
> dla czego by nie iść dalej z rozwojem komunizmu w Wandystanie! Żaden
> szanujący się kraj komunistyczny nie ma prezydenta!

A widział towarzysz jakikolwiek kraj komunistyczny inny niż Wandystan? Podobne było WRE - i miało Prezydenta. Zresztą - czy musimy być tacy jak inne kraje "komunistyczne"? Ten argument to żaden argument.

> Ja bym zapisał obieranego demokratycznie, tj. wg. mojego modelu przez
> członków partii, na określoną kadencję pretora w konstytucji. Ta idea
> jest zajebista i w sposób fajny podkreśla rozdział trzech władz. A i
> zawsze można powiedzieć, że sąd nie funkjonuje, bo nikt nie chciał
> startować na pretora. Ot i już!

No to tu jesteśmy dogadani.

-- 
PTR
Received on Sat 27 Nov 2010 - 02:10:21 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET