> Art. 1 ust. 2 oraz art. 2 ust. 2 stanowią odpowiedź na wasze
> wątpliwości towarzyszu. Partia jest tożsama z Ludem Pracującym, jest z
> nim jednolita. Tak więc pytanie o to, czy Partia czy Lód, to tak jakby
> pytać czy
Mnie Wasza argumentacja nie przekonuje. Mój model nie stawia
bezwzględnego i absolutnego znaku równości. W moim modelu mogą być
takie relacje:
Partia = Lud
Partia < Lud
Członkiem Churału może zostać tylko pratyjny, głosować w wyborach mogą tylko partyjni. Zresztą nie były by to wybory tak jak dziś. To byłyby tylko wybory wewnątrzpartyjne!
> Rozumujecie Towarzyszu, jakbyście byli opętani skrzywieniem realowym.
Ataki personalne schowajcie sobie dla potrzeb debat w Morvanie.
> Mandragor tak czy inaczej jest stanowiskiem politycznym.
Po części jest. Ale ja proponuję, aby było jasno i klarownie, że czym innym jest Mandragor, a czym innym władza w postaci Churału i prezydenta. Wyjściowo.
> Teraz także
> partyjnym - ale to nic złego, bo w obecnym podejściu do roli Partii
> nie robi to żadnej różnicy. Partia jest połączeniem Ludu Pracującego i
> Władzy, tożsama z oboma. Nie realizuje jakichś partykularnych,
> jednostkowych celów. Partia jest światłem Jutrzenki i awangardą
> Socjogramu. Nie grozi nam jakieś (rozumiane potocznie) upartyjnienie,
> jak długo Mandragor sam nie okaże się być upartyjniony. A to może
> okazać się i obecnie i zapisy o byciu bądź nie Przewodniczącym
> Prezydium nie mają na to żadnego wpływu.
Argument, że ktoś kiedyś będzie grzeczny nie jest żadnym uzasadnieniem dla tworzenia przepisów umożliwiających katastrofę dyktatury. To po pierwsze. Po drugie, prezydent i kwiatoni też winni mieć swoją godność i chętni na te stanowiska powinni wiedzieć, że coś te urzędy znaczą, a nie są tylko bliżej nie określonym wągrem na dupie Mandragora. Wypustką. Czymś, co niby ma takie same mechanizmy i możliwości. Różnice powinny być jasne, a nie zatarte.
> Towarzyszu. Ten zapis jest skopiowany żywcem z obecnej konstytucji. I
> jakoś nie protestowaliście nigdy przeciwko niemu. Te regulacje, jak
> sami dobrze wiecie, słuszą
Bo z góry zakładam, że obecna konstytucja jest zła i do kosza. Zresztą pisana przez monarchofaszystów i to w celu umonarchofaszyzowania Wandystanu!
> Co do przenoszenia - to technicykalia, generalnie jestem obojętny.
> Proponowanej zmianie w ust. 2 art. 1 jestem przeciwny -
> jednopartyjność powinna pozostać w zapisach na wszystkich szczeblach
> Konstytucji.
Kolejność nie jest bez znaczenia. Tekst ma być logiczny. Jak w programowaniu - najpierw jest rodzic, potem dziecko. Jak w Biblii, najpierw jest stworzenie świata, potem grzechy. Tutaj klarowniej jest, wg. mnie, kiedy najpierw pisze że lud to i tamto, a potem, że lud to i tamto realizuje po przez partie. Czyli najpierw ładnie cacy cacy, ale potem okazuje się podstępnie, że to partia rulez. Bardziej ZSRRowo. Chytrze.
> Generalnie może być, ale upierałbym się przy literalnym zapisie o
> jedności Władzy, Partii i Ludu Pracującego.
W moim modelu lud może być w partii, ale nie musi. Z partii można kogoś wyrzucić. Taki ktoś nie stałby poza ludem, byłby członkiem ludu, ale wadliwym, wymagającym resocjalizacji.
> Prezydium jest zdefiniowane - Churał Ludowy.
Faktycznie. Ale takie zapisy są mało czytelne i nielogiczne. Najpierw wprowadza się coś nadrzędnego, definicję, a potem się z tego korzysta. A tu definicja prezydium jest w kolejnych przepisach.
O upolitycznieniu
> mówiłem, co do zaprzeczenia - bynajmniej, Mandragor jest tak samo
> częścią Ludu Pracującego i jego emanacją (w końcu jest wybierany przez
> Churał, na dożywotnią kadencję, ale wybierany). Tak więc zmianom tego
> artykułu jestem przeciwny.
To nie jest przekonujące.
> Nie widzę sensu tej zmiany.
Zamiast niejasności i nieczytelności, tekst o nieposiadaniu obywatelstwa ląduje w ustępach definiujących, czym jest Mandragor i czym jest Dekameron. Klarownie i logicznie.
> Zapis e, jak juz mówiłem, funkcjonuje i obecnie. Jego zadaniem jest
> umożliwienie Mandragorowi szybkiej reakcji w sytuacjach nagłej
> potrzeby. Czy widzieliście jakieś jego nadużycie? A wyobrażacie sobie
> jakiegoś Mandragora jako dyktatora, który nadużywa tego przepisu? Bo
> ja nie.
To, że czegoś nie potraficie sobie wyobrazić, nie tłumaczy tworzenia tylnych drzwi dla dyktatury. Co więcej, Wasza argumentacja jest zatem bez sensu. Jeżeli Mandragor miałby z tego przepisu nie korzystać, to po jaką cholerę miałby ten przepis być? Jak już pisałem, wiara w to, że urzędnik będzie grzeczny nie jest dobrym uzasadnieniem dla przepisów umożliwiających bycie mu niegrzecznym. I właściwie wyłącznie tyle! Od tworzenia przepisów tam,. gdzie dotąd nie ma regulacji, jest churał. Po to właśnie churał jest i na tym polega ta cała z nim zabawa. Jak wybierze się kwiatonów chujowych, to i chujowe będą regulacje, a nawet w ogóle nie będą i w prawie będą luki utrudniające funkcjonowanie. Co więcej, jaki jest sens nadawania tych samych uprawnień kilku organom państwa? To tylko rozpierdala motywację. Psuje klimat.
> Generalnie można poprzenosić do osobnych ustępów, ale z zachowaniem
> lit. e. I skąd się wziął tutaj ten zapis o Milicji?
Żadnych lit. e. A zapis o Milicji? A co to w ogóle za pytanie? Z dupy towarzyszu! Zapis ten wziął się z dupy! Zawsze można go wywalić z projektu. To taki ozdobnik.
> Cóż, mnie uśmiechał się dualizm - tj. każdy organ państwowy jest
> jednocześnie organem partyjnym.
No ba. Prawa wyborcze czynne i bierne przysługują wyłącznie członkom partii. I już! A członkiem partii trzeba najpierw zostać.
> Można było by to stosować np. na
> zewnątrz (za granicą) państwowe a wewnątrz partyjne.
e... Partia to partia! Jak rządzi, to rządzi! Lubicie fantazjować, to wyobraźcie sobie artykuł w dreamlandzkiej gazecie: W dniu wczorajszym w Grodzisku pojawił się I Sekretarz _tu_nazwa_partii_, wandejska głowa państwa, z oficjalną wizytą....
> Tytuł Prezydenta
> ma już swoją świecką tradycję, od początku Mandragoratu,
to nie jest żaden argument. To, że coś jest pospolite nie tłumaczy, dla czego by nie iść dalej z rozwojem komunizmu w Wandystanie! Żaden szanujący się kraj komunistyczny nie ma prezydenta!
> Ok, tu się zgadzam.
1 zgoda na 1000 to i tak sukces!
> Myślę, że to jest do zrobienia. Może - bez zmieniania obecnej
> konstrukcji - wybieralny Pretor jako obowiązkowy sędzia Trybunału
> (zastąpi w tej kwestii Mandragora), i jako jego przewodniczący w
> wypadku powołania ich większej liczby. Co Wy na to?
Ja bym zapisał obieranego demokratycznie, tj. wg. mojego modelu przez członków partii, na określoną kadencję pretora w konstytucji. Ta idea jest zajebista i w sposób fajny podkreśla rozdział trzech władz. A i zawsze można powiedzieć, że sąd nie funkjonuje, bo nikt nie chciał startować na pretora. Ot i już!
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Fri 26 Nov 2010 - 09:40:29 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET