> Pewna niejasność jawi mi się w porównaniu art. 1 ust. 1 a art. 3 ust.
> 1 - zatem jak to jest z tą władzą i stanowieniem prawa? Partia czy
> lud? Owszem, nie jest to aż tak duży problem, ale rodzi niejasności i
> stwarza ryzyko powstania konstytucjanologii fotelowej, zamiast pchać
> nas do przodu.
Art. 1 ust. 2 oraz art. 2 ust. 2 stanowią odpowiedź na wasze wątpliwości towarzyszu. Partia jest tożsama z Ludem Pracującym, jest z nim jednolita. Tak więc pytanie o to, czy Partia czy Lód, to tak jakby pytać czy
> Co więcej, Art. 4 ust. 1 to jawne odejście od zasad na
> jakie pracowaliśmy latami, zaprzeczenie idei wolności i koncepcji
> mandragora. Upolitycznienie tego stanowiska! (...)
Rozumujecie Towarzyszu, jakbyście byli opętani skrzywieniem realowym. Mandragor tak czy inaczej jest stanowiskiem politycznym. Teraz także partyjnym - ale to nic złego, bo w obecnym podejściu do roli Partii nie robi to żadnej różnicy. Partia jest połączeniem Ludu Pracującego i Władzy, tożsama z oboma. Nie realizuje jakichś partykularnych, jednostkowych celów. Partia jest światłem Jutrzenki i awangardą Socjogramu. Nie grozi nam jakieś (rozumiane potocznie) upartyjnienie, jak długo Mandragor sam nie okaże się być upartyjniony. A to może okazać się i obecnie i zapisy o byciu bądź nie Przewodniczącym Prezydium nie mają na to żadnego wpływu.
> Ale zabieg ten był najwyraźniej celowy, bowiem najbardziej niebezpieczny
> zapis pojawił się w punktach kompetencji Mnadragora - otóż, projekt
> proponuje, że jak nie ma ustawy regulującej coś, to regulacje takie
> ustanawia... nie Lud Pracujący, Partia, żadni kwiatoni w nowej ustawie
> lecz właśnie Mandragor! Po chuj zatem Partia? Ten zapis zrównuje nas z
> wczesnymi monarchofaszystami, to kontrrewolucja!
Towarzyszu. Ten zapis jest skopiowany żywcem z obecnej konstytucji. I jakoś nie protestowaliście nigdy przeciwko niemu. Te regulacje, jak sami dobrze wiecie, słuszą
> Jak to rozwiązać? Proponuję jedną z możliwości. Po pierwsze, wyczyścić
> wczesne zapisy z pjednopartyjności i zapis o partii upchnąć na koniec.
> Tym samym....
Co do przenoszenia - to technicykalia, generalnie jestem obojętny. Proponowanej zmianie w ust. 2 art. 1 jestem przeciwny - jednopartyjność powinna pozostać w zapisach na wszystkich szczeblach Konstytucji.
> 1. Demokracja ludowa stanowi najwyższe stadium rozwoju ustroju
> mikronacyjnego i nie ma już potrzeby poszukiwania innych form
> ustrojowych, które zawsze są ideologicznie i rozwojowo wsteczne.
> 2. Demokracja ludowa oznacza władzę Ludu Pracującego, który wyraża
> swoje interesy i wolę stanowiąc prawo i nie ma już potrzeby istnienia
> odrębnych klas społecznych wymagających odrębnego wyrażania własnych
> interesów i woli.
> 3. Lud Pracujący w celu sprawowania władzy i wyrażania swych interesów
> i woli w stanowieniu prawa tworzy jedną i jedyną Partię.
> 4. Lud Pracujący, po przez Partię, sprawuje władzę bezpośrednio bądź
> po przez swoich przedstawicieli.
> 5. Nazwę, symbole, organy i statut Partii określają dalsze przepisy i ustawy.\
Generalnie może być, ale upierałbym się przy literalnym zapisie o jedności Władzy, Partii i Ludu Pracującego.
> ... ale proponowałbym przede wszystkim wykreślenie zapisu o
> przewodniczeniu prezydium Partii. Po pierwsze, nie jest zdefiniowane,
> czym jest to prezydium, po drugie, jest to upolitycznienie funkcji
> Mandragora i zaprzeczenie zapisom o sprawowaniu władzy przez Lud
> Pracujący! Zatem proponowałbym, aby ustęp 1 omawianego artykułu miał
> następujące brzmienie:
Prezydium jest zdefiniowane - Churał Ludowy. O upolitycznieniu mówiłem, co do zaprzeczenia - bynajmniej, Mandragor jest tak samo częścią Ludu Pracującego i jego emanacją (w końcu jest wybierany przez Churał, na dożywotnią kadencję, ale wybierany). Tak więc zmianom tego artykułu jestem przeciwny.
> Ponieważ wcześniej nie ma definicji Dekameronów, ani też w ust. 2 nie
> pada do niej odwołanie, proponuję usunąć zapis o dekameronach z treści
> art. 2., a najlepiej w ogóle usunąć ten zapis i przenieść jego treść
> do art. 1. W efekcie zagregowany art 1 brzmiałby tak:
Nie widzę sensu tej zmiany.
> treść punktu "a" jest nadrzędna, z niej wiele wynika i nie ma już
> potrzeby pisania o miejscach publicznych czy o systemie gospodarczym -
> to są bowiem systemy informatyczne! Punkt "e" proponuję stanowczo
> wykreślić, bowiem jest nie tylko zagrożeniem, ale i zaprzeczeniem
> jakiejkolwiek władzy ustawodawczej innej, niż Mandragor z prezydentem!
> Po to jest Partia, aby mogli istnieć partyjni przedstawiciele Ludu
> Pracującego w jakimś Churale, po to jest polityka wewnętrzna w
> mikronacji, aby móc pisać i głosować ustawy. Tymczasem zapis "e"
> właściwie znosi jakiekolwiek debatowanie, ścieranie się w zakresie
> ustaw, dumanie, co by tu poprawić, co by tu zmienić!
Zapis e, jak juz mówiłem, funkcjonuje i obecnie. Jego zadaniem jest umożliwienie Mandragorowi szybkiej reakcji w sytuacjach nagłej potrzeby. Czy widzieliście jakieś jego nadużycie? A wyobrażacie sobie jakiegoś Mandragora jako dyktatora, który nadużywa tego przepisu? Bo ja nie.
> Ale czy nie lepiej byłoby napisać te rzeczy w odrębnych punktach? Np.
> tak - zgodnie z proponowaną numerologią:
Generalnie można poprzenosić do osobnych ustępów, ale z zachowaniem lit. e. I skąd się wziął tutaj ten zapis o Milicji?
> proponowałbym w ogóle nie używać słowa "prezydent". Czyż nie lepiej
> byłoby I Sekretarz? No i można dodać, że I Sekretarza nie wybiera cały
> naród, lecz członkowie Partii. Radę Komisarzy Ludowych proponowałbym
> pozostawić jako Radę Komisarzy Ludowych, a Biuro Polityczne
> zarezerwować do miana doradców, czegoś na kształt Rady Polityki
> Zagranicznej, względnie... dla Churału.
Cóż, mnie uśmiechał się dualizm - tj. każdy organ państwowy jest jednocześnie organem partyjnym. Można było by to stosować np. na zewnątrz (za granicą) państwowe a wewnątrz partyjne. Tytuł Prezydenta ma już swoją świecką tradycję, od początku Mandragoratu, więc ja bym go tak chętnie nie odrzucał. Wydaje mi się, że analogia Biura Politycznego i RKL jest dobra i nie widzę potrzeby zmian w tej kwestii - tym bardziej, jeżeli miałoby by to być mnożenie urzędów. Churał jest już Prezydium Partii.
> Ja bym tu dodał, ograniczenie ilości kwiatonów w dół. Aktualny zapis
> stwierdza, że członkami Churału może być... 1 osoba. Ewentualnie 2,
> jeśli by się konstytucjonalista czepiał liczby mnogiej w treści
> artykułu. I napisałbym, że jeśli nie jest możliwe wyłonienie
> _minimalnej_liczby_kwiatonów_ w pierwszych wyborach, ani w wyborach
> uzupełniających, rolę Churału pełnią wszyscy członkowie Partii
> bezpośrednio. Sytuacja taka ma miejsce do czasu możliwości wyłonienia
> _minimalnej_liczby_kwiatonów_
Ok, tu się zgadzam.
> Ja bym jednak zrezygnował z mianowania. Ciekawiej było z Pretorem
> obieranym demokratycznie. Tak więc widziałbym raczej rolę sądu jako
> funkcję Pretora. Ewentualny trybunał mógłby być powoływany przez
> prezydenta na wniosek Pretora. Tym samym istniała by możliwość
> rozbudowania władzy sądowniczej podobnie do wykonawczej - prezydent i
> RKL, tutaj Pretor i jego trybunał, którego członkowie mogą zastępować
> wyłączającego się z rozprawy Pretora i pełnić inne jeszcze role.
Myślę, że to jest do zrobienia. Może - bez zmieniania obecnej konstrukcji - wybieralny Pretor jako obowiązkowy sędzia Trybunału (zastąpi w tej kwestii Mandragora), i jako jego przewodniczący w wypadku powołania ich większej liczby. Co Wy na to?
-- PTRReceived on Thu 25 Nov 2010 - 20:16:19 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET