I to chyba jest w tym najlepsze.
> To tam, gdzie straszy się nowicjuszy kablami? Czy gdzie indziej?
No tam.
> No ba. a doktor Benway i jego operacje za pomocą puszki sardynek...
doktor jest autentycznym bohaterem nagiego lunchu. Niestety, mnie ktoś
tę książkę, kurwa, ukradł. A odkryłem ją jeszcze w szkole średniej i
urzekła mnie swoim absurdem. Monthy Python przy Burroughsie to by
mogli mu podeszwy wylizywać.
> Ale i tak najlepsze jest biuro nieodwróconych kotów ;-)
A więc to się Wam spodobało, no proszę...
> Dzięki wielkie :-)
A proszę bardzo. Chyba GWS jest teraz w komplecie w jednym miejscu.
> No oficjalnie to Zongya nie istnieje (przeszukawszy prawo nijak się
> nie mogłem doszukać żadnej regulacji dot, Zongyi) więc trudno go
> powołać oficjalnie - z drugiej strony mnie też nikt oficjalnie nie
> powoływał, więc tym gorzej dla prawa. Grigorij jest buduarem Sangjang.
> Jak mu już to powiedziałem - do roboty!
Rewolucyjne zagrywki zawsze są szybsze niż prawo. Zresztą logika podpowiada, że najpierw jest region geograficzny, a później jego prawne regulacje. Ale o do konkretów - najpierw musi być chętny do współpracy buduar, który będzie się kontaktował i współtworzył inicjatywy.Wszyscy teraz liczą na Grigorija. LUW liczy, że Grigorij zostanie na uczelni i będzie pisał doktorat. Towarzysz liczy, że Grigorij będzie ciągnął Zongyie. Naród liczy, że Grigorij będzie koniem pociągowym narodu! Ach! Grigorij! Grigorij! Zajedziemy gościa, zejdzie nam na zawał w wieku lat 12 i zostanie bohaterem, santo subito, II Wandą!
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Fri 19 Nov 2010 - 14:55:58 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET