Czyli tak na prawdę sami nie wiecie tylko taką macie nadzieje.
> > Dopytałbym go jeszcze wtedy czy ma jakąkolwiek wizję
> > sanacji państwa.
>
> Nie odwracaj kota ogonem. To kwestia należąca raczej do kampanii niż do
> udzielania zgody na odwołanie Ciebie. Do stołka żeś się przyspawał or what?
Nie. W kampani ewentualnie będziemy mówić o różnicach wizji. A mnie chodzi o to czy w ogóle jest kontrproopozycja. Bo jak nie ma to odwołanie mnie jest bezsensu.
> Jedynym i rzeczywistym celem jest to, o czym mówiłem w rozmowie prywat-
> nej i zreferowałem w komentarzu do wniosku, czyli chęć dania Ludowi szansy
> wyboru między różnymi wizjami przyszłości MW. No i poza tym nie jest wska-
> zanym, żeby jeden człowiek pozostawał na stanowisku głowy państwa tak dłu-
> go bez legitymacji. Wybory raz na jakiś czas (prawie rok minął!) są potrzebne.
No a ja bym wyciągnął na bardziej publiczny widok to co było w prywatnej rozmowie (ofc ogólnikowo żeby nie naruszać racji stanu;)) Twierdzicie że legalnie wybrany prezydent rządzący i trwający na swoim stołku na mocy Konstytucji nie ma legitymacji? I co jakby nie było żadnej powiedzmy opozycji to też warto byłoby robić raz na jakis czas wybory żeby lud mógł na prezia zagłosować? No chyba żarty se robicie towarzyszu Kolektywnie M.
> Nie wierzę, że naprawdę nie widzisz różnicy. Można równie dobrze prywat-
> nie załatwić wszystko i olać. Ale symulacja państwa polega na tym, że tam
> gdzie potrzebne jest formalne przeprowadzenie czegoś, tam nie robimy tego
> za plecami.
Dokładnie. Dlatego powinna się odbyć debata przed tym głosowaniem.
> Powtarzam ostatni raz, bo pisałem to już kilka: jeśli mamy pro-
> jekt to nad nim debatujemy, zgłaszamy poprawki, wnioski etc., ale jeśli nie
> ma czego zmienić, czy poprawić, to dyskutować oczywiście można, ale forma-
> lizowanie debaty i odsuwanie głosowania jest bezzasadne.
Nie jest.
> Jak ktoś się nie zgadza, to zagłosuje przeciw, a jak się zgadza to za.
> Jak będzie
> potrzebował więcej danych, to zada pytanie. Odpowiem chętnie i skwapliwie.
Chyba nie zrozumieliscie. skoro podajecie jako argument to że debata jest potrzebna tylko wtedy gdy można cos zmienić to własnie podałem przykład że w tym konkretnym przypadku tak jest. I znów jesli wychodzić z waszego powyższego założenia to w ogóle debaty nie byłyby potrzebne bo by głosowana albo za ustawą albo przeciw.
> Nie można. Wstrzymujesz się poprzez oddanie głosu wstrzymującego się,
> a nie poprzez napisanie z łaski, że "można to potraktować" w ten sposób.
> A nieoddanie głosu to niewypełnienie kwiatońskiego obowiązku głosowania.
Okej. Deklaruje niewypełnianie obowiązku kwiatońskiego. Postaram się załatwić usprawiedliwienie od znajomego lekarza.
-- Palpatyn Zgonarcha LepkiReceived on Sat 06 Nov 2010 - 13:43:26 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET