Re: Wandystan: [KLSZ] Kierunek wandejskiej polityki zagranicznej

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Fri, 5 Nov 2010 14:58:39 +0100


W dniu 5 listopada 2010 14:44 użytkownik Alojzy Pupka <alojzypupka_usunto_at_gmail.com> napisał:

> Ha, widzicie towarzyszu. Wy traktujecie działanie w podupadającym Wan-
> dystanie jako obywatelski obowiązek -- na poziomie wirtualnym godne
> pochwały, ale na poziomie realnym nieco niepokojące. Mniejsza zresztą
> z Wami, ja i -- jak sądzę -- większość pozostałych jeszcze wciąż działa-
> jących traktuje je jako wyzwanie, rozrywkę, a poza tym też "obowiązek",
> ale wyłącznie na wirtualnym poziomie. Większość jednak działających
> w wirtualnych państwach ma może trochę inna wrażliwość, może inaczej
> się wczuwa, i po prostu idzie tam, gdzie rozrywka będzie fajniejsza z ich
> perspektywy, a żeby była fajna musi być dobra proporcja poziomu do
> liczby bawiących się. Nas jest mało, więc idą do KS -- proste. Możemy

Nie widzimy. Na początku trochę namieszaliście, nie jest jasne w czym takim niepokojącym jest towarzysz Struszyński, skoro to samo przypisujecie innym. Nie wiadomo, czym jest ten podział realny/wirtualny. Nie zgodzę się też z drugą częścią. Mianowicie, w KS jest bardzo dużo ludzi z KS związanych. Nie idą np. do Koziej Wulki czy Republiki Złotego Trampka. Siedzą w tej Sarmacji i nigdzie indziej. Jak znikają, to znikają i ewentualnie do S wracają.

> się na to burzyć i mówić że takich nam nie trzeba, ale innych -- tych z po-
> czuciem obowiązku obywatelskiego zapisanym wśród cech postaci na
> karcie gracza -- jest niewielu i jakoś od dwu lat na żadnegośmy nie tra-
> fili. Więc albo próbujemy uczynić zabawę atrakcyjniejszą, zwiększając
> bezkloningowo liczbę bawiących się, niezależnie od tego na ile zwiążą
> się oni v-sercem i v-duszą z Mandragoratem, albo funkcjonujemy dalej
> w tym ekstrakcie z kiszonej chujni i grzybni, w którym przewalamy się od
> lat.

Tak, tak też jest. Ja się burzę, bo mnie to bulwersuje. Narzekam. Owszem. Nazywam rzeczy po imieniu. Ale jeżeli w ogóle chcemy tu kogokolwiek przyciągnąć, czy jakiś starych "zabawiaczy się" czy nowych, musimy sami coś robić, kręcić interes, działać, rozwijać Wandystan, my się sami musimy tutaj dobrze czuć, działać sami dla siebie i tylko i wyłącznie wówczas napędzimy aktywność obserwowalną na zewnątrz, a jak Wanda pozwoli, to i podziwianą. I wówczas jak by ktoś chciał przyjść, to by przyszedł, bo by widział, że jest fajnie i dużo się dzieje. I może by przyszedł następny, bo z tym wcześniejszym działoby się jeszcze więcej. Ale jak będziemy smęcić i MY sami nic tu robić nie będziemy, to w efekcie będzie gówno. Mnie interesują czyny. Działania. A nie gderanie. Pogawędzić można, owszem, nieraz trzeba, ale przede wszystkim musimy się wzajemnie nakręcać, działać, coś robić i musimy czerpać z tego satysfakcję. Stop depresji.

--
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Fri 05 Nov 2010 - 06:58:44 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET