Ja kiedyś w takiej Radzie byłem. Bodaj dwukrotnie, pierwszy raz chyba z nadania tow. prezydenta Peruna. Pomysł wówczas był fajny, ale obecnie nie ma sensu robić osobnej listy mailingowej, skoro, po pierwsze, mamy tak mało aktywnych obywateli, a po drugie, jeżeli pzy takiej liczbie obywateli, przy tak niskiej aktywności, i jeszcze przy SKA, wypada każdą aktywność kierować na LDMW. Jednak miło widzieć, że jest jeszcze ktoś, komu zależy na istnieniu Wandystanu. Podtrzymując tę aktywność zamierzam oczywiście coś odpowiedzieć, i to rzecz jasna, w temacie wątku. Zacznę może od tego, że temat wątku fajny.
> Na rozgrzewkę - co z Sarmacją? Interesuje nas jakieś formalizowanie
> sarmackiego kręgu kulturowego? Coś takiego istnieje? Co począć z Khandem,
> który został drugim wandejskim księciem? Czy mamy to w nosie?
Mnie osobiście jakoś nie podobają się stosunki z Sarmacją z kilku powodów. Po pierwsze, nigdy na nich dobrze nie wychodziliśmy. Za każdym razem znikało nas przynajmniej kilku i przy wzroście aktywności w Sarmacji, u nas aktywność malała. Po drugie, to, że Wandystan założyli Sarmaci nie znaczy, że cały czas mamy być sarmacką satelitą. Był czas, w którym Wandystan gościł wielu Sarmatów i kręcił się wokół Sarmacji. Ale czas ten, w moim przekonaniu, jest czasem przeszłym. Wystarczy przecież zauważyć, że Ci, co to czuli się Sarmatami, ostatecznie są w Sarmacji, a nie tutaj. My zaś uwolniwszy się po WC poszliśmy w inną stronę i wypracowaliśmy bardziej samodzielny model kulturowo-polityczny. Może tyle w tej sprawie wystarczy. Dodam jeszcze, że wyrażam własne zdanie i jak by tak się złożyło, że kolektyw jednak będzie chciał bliższych stosunków, trudno, płakać przecież nie będę. Towarzysz Khand, podobnie jak wcześniej towarzysz Winnicki, są Sarmatami, zawsze to podkreślali i należy oczekiwać, że zawsze też będą na pierwszym miejscu stawiać na Sarmację. To miło, że wandejscy towarzysze rządzą sobie sarmacją, ale przynajmniej tow. Winnicki władał nią jak Sarmata, nie jak Wandejczyk, zaś Khand w ostatnim czasie się zmienił i wielokrotnie podkreślał fascynację klimatami monarchofaszystowskimi, a nie tymi, jakie Wandystan sobie ceni najbardziej. A przynajmniej cenił, bo to teraz, jak widzę, różnie bywa. Ale tak na prawdę Wanda wie, co Khand tam wymyśli. Ale nie możemy, w moim odczuciu, nie wiadomo czego oczekiwać. Raczej trzeba poczekać i zobaczyć - jak to mówią, "pożyjemy, zobaczymy". Mnie osobiście to trochę boli, że Sarmacja tak łatwo odbiera naszych obywateli i co gorsza, nawet nasze głowy państwowe.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Fri 29 Oct 2010 - 11:10:32 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET