> Przecież towarzyszu! To nie jest zarzut do naszego goscia tylko jak
> mniemam do was. Bo zaprosiliscie towarzyszkę do navzego pięknego kraju
> i najprawdopodobniej wprowadziliscie ją w błąd z czego myslała że to
> oficjalna wizyta. I o to się rozchodzi. Jesli było inaczej czyli
> towarzyszka przybyła i oswiadczyła że to oficjalna wizyta i chuj to
> składam przeprosiny całuje stópki i czerwienie się ze wstydu. I was
> towarzyszu tyż przepraszam za pomówienia. Chyba że mam rację :)
Ja pierdolę, żenada. Najeżdżać na sibie w takiej chujowej kwestii. Total sarmacja. Jak jużto jest tak bardzo istotne, to ja po prostu zapraszałem do złożenia oficjalnej wizyty i tyle. Jak ma być czyjaś wina, no niech będzie moja. Padam na kolana. Tarzam się. Błagam o ukamienowanie. O rozstrzelanie. Tak jest, moja wina, moja wielka wielka i bardzo wielka wina. Biję się w piersi, wbijam sobie nóż w brzuch, odcinam tasakiem prawą dłoń, lewą ucinam na gilotynie. Skaczę z wiaduktu wprost na tory nadjeżdżającego pociągu, odziany w pas z 60 kg trotylu, po wypiciu 5 litrów arszeniku. Nigdy sobie nie wybaczętej strasznej tragedii, tego błędu! Ach! Jakże mogłem być tak ślepy! Tak zepsuty! Ach!
> Opozycja jest dobra i potrzebna! Ale opozycja która władzy się nie sprzeciwia!
Pasuje jak ulał, Panie Lepki!
> Jak przystało na prawdziwą Towarzyszkę!
I jest wyższa niż Gnomki!
> Jak wyżej.
Dokładnie, jak wyżej! Za karę będę teraz mieszkał w Scholandii!
>
> A po za tym luz nakazuje składanie nieoficjalnych wizyt!:D
Luz niczego nie nakazuje!
-- Towarzysz Struszyński, gg: 12777250Received on Fri 29 Oct 2010 - 07:09:11 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET