> Nikt nikomu nie każe przecież tworzyć czy w jakikolwiek sposób działać
> w klimacie wandokaliptycznym. Ale Wandokalipsa to jak dla mnie cos.
> Fakt, zdarzenie. Wy zas, a przede wvzystkim tow. Radecki jak mi się
> wydaje mylicie Wandokalipsce z ciążącą być może nad MW atmosferą, a
> raczej przeczuciem tego że jest źle, że to koniec, że bezie tylko
> gorzej:) Nie wydaje mi się by to było tożsame.
Ja - być może błędnie - odniosłem wrażenie, że za hasłem wandokalipsy ma się kryć jakaś akcja zorganizowana przez jakąś klikę (były sugestie na LDMW, jak pamiętam, że niektórzy wiedzą o co chodzi) która pod pozorem zagłady/katastrofy/czegośtam ma zapoczątkować jakąś odbudowę MW. Tak przynajmniej sobie wyinterpretowałem ze skromnego zasobu posiadanej wiedzy - jeżeli to tylko błędne wymysły, to trudno, ale samiście towarzysze publicznie o Wandokalipsie konkretnie nic mówiliście, a do grona spiskowców tudzież trzymających wandokalipsę nikt mnie nie zapraszał.
Jeżeli powyższa interpretacja jest przynajmniej po części prawdziwa - to już wyjaśniam skąd mój sprzeciw. Otóż idealny ustrój, jakim jest wandyzm, ewoluujący z marksizmu-leninizmu, nie może mieć czegoś takiego jak Wandokalipsa - jest bowiem ustrojem, czy też ideją nieśmiertelną i doskonałą. Być może mogą być fazy zastoju, kontrrewolucji i bikiniarstwa, ale te okresy nie grożą w niczym prawdziwemu wandyzmowi - który niczym latarnia wśród sztormów oświetla drogę ku komunistycznemu ideałowi. Tak więc koncepcja wandokalipsy jako jakkolwiek pojętej katastrofy, zniszczenia, słowem - upadku, z którego trzeba się podnosić i "budować od nowa" - wydaje mi się zbyt absurdalna, żeby ją w ogóle rozważać.
Słowem - reforma tak, rewolucja tak, nawet pewna rekonstrukcja - owszem, ale nie odbudowa czy (choćby na poziomie deklaratywnym czy propagandowym) zaczynanie od zera.
Tak Wandą a prawdą, powyższe wydaje mi się teraz dość zagmatwane - chyba nie potrafię jakoś bardzo przekonywująco uzasadnić swojej postawy, jednak płynie ona prosto z proletariackiego rozumu i umysłu (bo dusza, jak wiadomo, nie istnieje). Wydaje mi się, że Wanda nie chciałby, abyśmy upodlali ostatecznie wandyzm w wyniku jakiejś tam "katastrofy", tylko po to żeby mieć lepszą motywację do jego ponownego wzniesienia.
-- PTRReceived on Tue 26 Oct 2010 - 15:17:11 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET