> Upominać to Wy se możecie swojego peniska, jak Wam nie staje.
W tym kraju w ogóle nie stoi, nikt nie stoi, nikomu nie stoi, nawet, że nikogo nie stoi - oczywiste natanizmy - pisał kiedyś niejaki Witkacy, nadworny szpieg znanego skądinąd Bonawentury Szremińskiego. Historia powtarza się jako farsa.
Zamachujecie się na naszą seksualność? Twierdzicie, że nie będę w stanie wyjść, powstać bakłażana mej wandności, zatrzeć ręcę i zrobić Wam tak dobrze, że będziecie mogli zaspokajać senator Annike bez pożaru istotnych części ciała? Ah, przeraża mnie to i zastrasza, tow. Struszyński, który nie wierzy w Wandokaplipsę, uległ podszeptom scholandzkich monarchofaszystów i zastosował chwyt retoryczny ad
penisam, coby pokazać swoją siłę argumentów. Cóż, boli mnie to i wzrusza, bo tracę kolejnego członka w Mirthu. Zniżyliście się do poziomu, w którym siła waszych argumentów dorównuje zajebistości wąsówSvena von Yremego, drogi towarzyszu!
-- Wandosławię, proton WandokalipsyReceived on Thu 14 Oct 2010 - 17:13:26 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET