Re: Wandystan: a co by było

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 9 Oct 2010 21:46:26 +0200


W dniu 9 października 2010 21:29 użytkownik Alojzy Pupka <alojzypupka_usunto_at_gmail.com> napisał: >

> Nie.

Tak.

Po dłuższej przerwie przyszedłem w połowie 2009 i już wtedy system był strasznie spierdolony. A teraz właściwie w ogóle nie działa. I to nie działa już od dawna i nikt nic nie robi. Każdy ma to w dupie.

> Wleź, towarzysz, na komunikator albo na irc.

Nie. Nie chcę żadnych wyjaśnień, tłumaczyć się i szczegóły ustalać można z prezydentem. Ja, jako fragment wandejskiego ludu, chcę mieć sprawny i działający system i już. Chcę widzieć poprawę, a nie słuchać zapewnień i tłumaczeń. W konstytucji pisze, że Mandragor opiekuje się systemem. A jak system leży odłogiem od roku i jest z nim coraz to gorzej, to chcę, aby Mandragor wypełniał swoje obowiązki należycie.

Domagam się. Żądam. Grożę. Ponieważ wandejczykowi nie przystoi błagać,
to nie błagam. Twierdzenia o tym, że można system poprawić są fałszywe
i są jak splunięcie - gdyby była to prawda, już dawno lud cieszyłby
się sprawnym systemem. System zdechł i nie da się go poprawić. Każdy potencjalny zainteresowany Wandystanem ucieka stąd za nim jeszcze zdąży w ogóle dowiedzieć się, o co chodzi. Te działania są wrogie wobec Wandystanu i tak je odbieram. Wysłuchiwanie tłumaczeń po ircach i komunikatorach niczego mi nie zrekompensuje. Nie jestem poza tym żadnym psychiatrą. Ani też nie jestem żadnym sędzią. Gdyby było nas więcej, kategorycznie domagałbym się zmiany Mandragora, albo nawet secesji Wandystanu od złego Mandragora, który ewidentnie nie powinien pełnić tej funkcji (w sensie Mandragora Jutrzenki, nie Socjogramu; też nie chodzi o tow. Pupkę jako towarzysza, chodzi wyłącznie o sprawy informatyczne). Ale że nie jest to możliwe i nie ma żadnego innego kandydata, nie pozostaje mi nic innego jak jawnie wystąpić z żądaniem podjęcia działań. I to działań dających się zobaczyć, dotknąć, namacać. Nie zamkniecie ust ludowi Mandragoratu Wandystanu. Nie przekupicie go ciepłymi słówkami i jakimiś ogólnikowymi obietnicami bez pokrycia. Aczkolwiek może pozostali przedstawiciele ludu dają się wodzić za nos, Aborcjusz Struszyński tutaj staje się rozjuszonym proletariatem i rozjuszenie w nim stopniowo się zwiększa. Jeszcze nie palę opon, nie rzucam kamieniami.

> Nie.

Oczywiście, że dla Was nie jest to wygodne, kiedy ktoś się upomina o dobro swojej ojczyzny, o naprawę systemu. O jego zmianę, bowiem jest spierdolony. Możemy o tym dyskutować, ale musicie mieć na uwadze, że pełnicie ważne stanowisko, bardzo ważne i nie jesteśmy tutaj żadną społecznością internetową, tylko państwem istniejącym w sieci. Lud będzie Was rozliczał.

--
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Sat 09 Oct 2010 - 12:46:28 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET