Re: Wandystan: socjalizm w mikronacjach

From: Jan Zaorski <zaorski1_usunto_at_gmail.com>
Date: Sun, 26 Sep 2010 16:18:55 +0200


>
>> Ja uważam podobnie tylko mam problemy, żeby coś sensownego zrobić. Ale
>> będę się starał
>
> Dawno tu towarzysza nie było. Czuję się wręcz, jakbym napotkał kogoś
> zupełnie, czy prawie zupełnie, nowego. Ale cóż, tak to już jest. Sam
> znikałem na długi czas i pewnie jeszcze nie raz z niknę, aczkolwiek
> chciałbym mieć do czego powracać. Rozumiem jednak, że skoro towarzysz
> się odzywa, ma towarzysz chwilkę czasu i chęć aby się nieco pobawić.

Bywają takie okresy nie zależne kiedy się po prostu znika. I doskonale też to rozumiem. Faktycznie było miło jakby się mógł do czego wracasz :).

>
> Problem, jaki mamy, w moim odczuciu jest problemem złożonym i
> twierdzenie, że to "kryzys aktywności" to daleko za mało. To bowiem
> nie tłumaczy tego, że jest tu tak ciężkawo z czymkolwiek, nawet z
> wyciągnięciem od mieszkańców jakiejkolwiek głupiej reakcji na nowy
> post (o mądrej i inteligentnej wypowiedzi już wspominać nie będę). Ja
> sam widzę bowiem przynajmniej kilka rzeczy, jakie można tutaj
> spokojnie pociągnąć. Mianowicie:

Ja tam mówiłem często, że nowy nie mają punktu zaczepienia moim zdaniem takim punktem może być gospodarka. Po ja sam na początku przez pół roku bawiłem się gospodarką dopiero po tym czasie zacząłem aktywniej się udzielać na LDMW.

>
> a) rzecz najprostsza, nie wymagająca ani zbyt wiele czasu, ani zbyt
> wiele rozumu: po prostu wyrazić jakieś zdanie o nowym wydaniu
> Czerwonego Wandystanu, a więc najświeższej inicjatywie, która ma tutaj
> miejsce. Ja bym chciał mieć chociaż feedback, czy czcionki się
> wyświetlają poprawnie. Chciałem zoptymalizować PDFa z 3 do 1,3 mega,
> ale wówczas miałem problem z czcionkami, więc podejrzewam, że być może
> przy różnych wersjach systemu operacyjnego i czytnika PDFów może być z
> tym jakiś kłopot.

Przyznam, że chciałem sobie to gazetkę wydrukować ponieważ strasznie nie lubię czytać przez komputer lubię przerzucać kartki i nawet szybszej mi się czyta. Ale niestety w moje drukarce skończył się tusz. Więc nie zebrałem się jeszcze to przeczytana ale przejrzałem i narażę wydaje się czonki są poprawnie i obrazki też.

>
> b) rzecz ciut bardziej złożona, ale też nie absurdalnie trudna, bowiem
> wyrażająca się kontynuacją - tylko kontynuacją - wcześniej
> zapoczątkowanej inicjatywy: wyprawa zwiadowcza na terytorium
> Scholandii, w miejsce, w którym niegdyś tętniła życiem ale i znikła w
> tajemniczych okolicznościach Wolna Republika Elfidy, nasz bratni
> naród.

To chyba jest zadanie dla SB. Choć mam jakiś kontakt z jakimś Scholadzikiem mogę się spytasz jak tam ma się scholadia.

>
> c) kolejna kontynuacja, mianowicie kontynuacja zmian w zakresie
> naszego prawa, które było tworzone lata temu w innych okolicznościach
> i w zupełnie innej sytuacji społeczno-politycznej. Ja swego czasu dużo
> wałkowałem za pewnymi propozycjami zmian konstytucji, które by
> wprowadziły system jednopartyjny, w jakim dotychczasowe obywatelstwo
> zastępuje się legitymacją partyjną, urząd prezydenta przemianowuje się
> na urząd I Sekretarza, Churał Ludowy ustępuje miejsca Walnemu Zebraniu
> Partii, oraz likwiduje się te idiotyczne zapisy o sędziach (w tym
> miejscu widziałbym raczej powrót do idei wybieranego Pretora). Ale
> każdy tam miał jakieś inne pomysły i jak ostatecznie miałyby te zmiany
> wyglądać - tego właśnie nie ustalono, bowiem temat zamarł. Ja jestem
> gotów poświęcić czas na samodzielne przygotowanie własnej wizji tych
> zmian w postaci konkretów, tj. nowej konstytucji itd. Ale czy o to
> chodzi, aby ktoś jeden wszystko zrobił? A jeżeli tak, to reszta
> mogłaby choć jakoś się do tego ustosunkować.

Jeżeli chodzi o prawo... to ja chyba się nie nadaje nie potrafie pisać ustaw. Ubolewam na tym po nie mogłem napisać ustawy reformy, którą proponowałem ale niestety została zmieszana z błotem i nić nie wyszło a szkoda..

>
> d) kolejna rzecz to natomiast sprawy, o jakich piszę w poprzednim
> majlu tego wątku i tutaj. Otóż skoro tak dużym problemem jest dla nas
> wzajemna dyskusja, u nas samych, na własnej liście dyskusyjnej, skoro
> takim problemem jest robienie własnej polityki, to czyż nie będzie
> najprostszym, aby wyjść na zewnątrz, w stronę innych ludzi którzy
> takich problemów u siebie nie mają, są aktywni i twórczy i nawiązanie
> dyskusji właśnie z nimi, w kontekście międzymikronacyjnym siłą rzeczy?
> W dodatku pewnym motywatorem, silnikiem w dupie do takiej aktywności,
> powinno być subtelne chociaż poczucie braku należytego miejsca
> Wandystanu w świadomości mikronacyjnych lewaków :))) jakkolwiek by
> tego nie rozumieć.

Mi się wydaję, że dyskusję na LDMW elita nasza droga jest już zmęczona i nie mają też zbytnio pomysłu o czym tutaj można dyskutować więc może faktyczne jest tędy droga aby zacząć dyskutować na forach lub LD innych państw ale podkreślać właśnie indywidualności Wandystanu i jego Obywateli i w ten sposób pokazywać innym państwo, że Wandystan żyje i ma się dobrze mimo swojego kryzysu.

>
> e) kwestia naszych stron, które wypadałoby naprawić, jest niestety
> rzeczą najwyraźniej nie do ruszenia i albo oddolnie, z pominięciem
> naszych obecnych władz lud sam sobie wyrąbie, na drodze prawdziwej
> rewolucji, nowe strony, albo pozostanie tu czekanie na cud. A cuda się
> nie zdarzają. Może niektórzy są bardziej optymistyczni w tej kwestii,
> ale ja sam już zaczynam tracić cierpliwość.

Całkowicie się z Tow. zgadzamy w tej kwesty tylko cud może nasz uratować

>
> Czy towarzysz Zaorski widzi możliwość podjęcia jakiś działań w którymś
> z obszarów powyżej zarysowanych? A może mógłby dopisać do tej
> idiotycznej listy jeszcze kilka punktów?

Ja bym jeszcze dorzucił gospodarkę ale bez dobrze działającej systemu, nie ma co z tym ruszać ;(

>
> Wydaje mi się, że obecnie stoimy w miejscu, w jakim każdy winien sobie
> powiedzieć "no cóż, skoro nie ma mitycznych nowych, co by to robili tu
> wszystko za nas, a nikt inny też się nie kwapi, to ja MUSZĘ wykazać
> się jakąś aktywnością". Jak stwierdził tow. Radziecki, czy też może
> jego Lejdi u siebie, w Morvanie, taki obowiązek, owo MUSZĘ, wynika z
> tego, że mamy te pieprzone obywatelstwa naszych krajów i wciąż chyba
> chcemy tu być i chcemy, aby coś się działo. Może obecnie nie mamy
> jakiegoś przekonania do aktywności, ale w takim razie trzeba być
> aktywnym nieco na siłę. Ale być może się mylę w tej ocenie.
>
> Wydaje mi się także, że nasza aktywność nie jest po prostu bliska
> zeru, czy nawet zeru równa, ale znacznie bardziej gorsza, ujemna.
> Kiedy ktoś wychodzi wreszcie z jakąś inicjatywą, pomysłem,
> wypowiedzią, z czymkolwiek, inni nie dyskutują z nim merytorycznie.
> Jeżeli w ogóle już pojawia się jakaś reakcja, jest ona reakcją dążącą
> do zgnojenia tej drobnej aktywności. Można się spotkać z komentarzami
> w stylu "nie czytałem tego i po co, bo i tak pewnie chujowe", czy też
> "nie czytałem tego i po co, bo i tak pewnie zajebiste" (obie
> przykładowe reakcje są reakcjami o ujemnej aktywności), lub
> "pierdolisz farmazaony", "tego się nie da", "fajny pomysł, ale ta
> trzecia literka od końca w przedostatnim słowie jest jakaś taka
> koślawa, obrzydliwa, rzygać mi się przez to chce". Zamiast wzmacniać
> aktywność, towarzysze tutaj karzą tę aktywność. Niewątpliwie do
> Wandystanu przystąpili ludzie o pewnych określonych cechach
> osobowości, ale nie chcę wierzyć, że tą szczególną cechą jest jakaś
> taka mało inteligentna popierdoloność.
>
> Tym bardziej się cieszę, że pojawia się tutaj ktoś taki, jak towarzysz
> Zaorski, duch z przeszłości, syn marnotrawny, który może rzucić
> pewnego rodzaju świeższe spojrzenie, świeższe bo nie skalane tym
> ogólnym marazem i ciążeniem w dół, jakie ostatnio się tu udziela. Nie
> wiem, co to by miało znaczyć, że ma towarzysz problemy, aby robić coś
> sensownego. Mam jednak nadzieję, że towarzysz nie będzie miał problemu
> z przeczytaniem i przemyśleniem przeczytanego tekstu. Bo właściwie do
> tego się sprowadza nasza aktywność przede wszystkim. Trzymam kciuki,
> że towarzysz zabawi na dłużej i się nie da tej bezczynności. To my
> jesteśmy Wandystan, a nie tych kilkanaście linijek kodu składających
> się na stronę główną i usługę yahoo groups.

Musie przyznasz nigdy by się nie spodziewał, że Tow. jest zdolny aż to takie refleksy. Ale zgadzam się Tow., że my stoimy w miejscu ale my staliśmy w miejscu od dawna. Było to spowodowanie za bardzo radykalnym poglądów, które nie pozwalały nam idź dalej po zawsze wracaliśmy to tego co było.

Moim zdaniem moment przestana się poruszana do przodu jest, kilka dni albo tygodni po utworzeniu przez Tow. Khanda ustaw Kodeks władzy cywilnej, która była trochę niestety spóźniona ale bardzo dobrą inicjatywą. Tylko niestety nie potrafimy wykorzystać szansy, żeby znów stać się aktywnym państwem, które idzie z duchem czasu i potrafi się przystosować do zmiany wymagań.

 Ale nie tylko to, nie potrafimy też się porządnie wypromować swojego państwa w świecie zewnętrznym, państwo, które zaprasza innych już trochę mieszkających w innych państwach nie może liczyć na sukces i na powrót zawrotnego tempa rozwoju. Takie zabiegi to tylko reanimacja konającego. Nam są potrzebny naprawdę świeci ludzie, który woglę jeszcze dokończa nie rozumieją słowa mikronacja tylko dzięki takim możemy wrócić do dawniej albo wręć większej aktywności i znów stać się jednym z liczących się państw.

No chyba wystardzi tego spojrzenia świeżego spojrzenia z resztą strasznie krytykującego.

Ale mam wiarę, że jeszcze będzie dobrze, po w końcu nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ;)

>
> --
> Towarzysz Struszyński,
> gg: 12777250
>
>

-- 
Pozdrawiam
Jan Magov-Zaorski
Received on Sun 26 Sep 2010 - 07:19:01 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET