Re: Wandystan: Wandejski Klub Książki: Epifania wikarego Trzaski

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Tue, 24 Aug 2010 16:27:27 +0200


W dniu 24 sierpnia 2010 13:29 użytkownik Bonawentura von Romocki <llll_usunto_at_vp.pl> napisał:
> Bracia w Wandzie!
>
> Skoro Struszyn, to i ja, nie będę gorszy od tego fidela jednego.

Struszyn wskazicielem czynu!

> Właśnie odłożyłem książkę Szczepana Twardocha "Epifania wikarego
> Trzaski". Pokazuje, jak bardzo błądzi tow. Struszyn, próbując
> szufladkować literaturę.

Gdybyście przeczytali post z odpowiednią dozą uwagi, nie zarzucalibyście mi takich dziwnych tendencji. Co jak co, ale Stru szufladkowania nie lubi. Poza tym, jak odkładanie książki może pokazywać, że Struszyn błądzi?

> "Epifania wikarego Trzaski" może być równie
> dobrze bowiem uznana za fantastykę, powieść religijną, satyrę jak i
> powieść obyczajową.

Vonnegut, o jakim pisałem to przede wszystkim surrealista, zaś bracia Strugaccy to pisarze mocno polityczni (aczkolwiek akurat w "Pikniku" temat ten jest zupełnie zminimalizowany). Fantastyka z kolei to "Proces" i "Mistrz i Małgorzata". Niestety, biedni poloniści i literaturoznawcy domagają się absurdalnie uznania ich za wybitnych uczonych, a przecież nagminne wymyślanie ciasnych szufladek i wciskanie ich w nasze głowy nauką nie jest. Podobnie z muzyką. Co chwila ktoś mi jęczy, że puszczam takie to a takie gówno w radiu, a przecież muzyka jest muzyką i każda jest zajebista. Cóż, trzeba umieć słuchać, podobnie też trzeba umieć czytać. Przy okazji, właściwie to o takiej myślącej postawie pisze Huxley w "Nowym wspaniałym...", aczkolwiek ktoś, kto czytać nie umie, zobaczy tam zapewne tylko narkotyki, seks i fantastykę w globalnym ujęciu.

>Odrzucanie jej z powodu tego lub innego sztafażu
> jest zdecydowanie niewandne.

No to zobaczymy to na łamach radia!
:D

> Twardoch w tej książce złożył coś, co niewielu się udaje: lekkość stylu
> połączył z głębią przemyśleń. Książkę czyta się szybko, ale jednak daje
> ona dużo do myślenia. Głębokie portety psychologiczne są połączone z
> szerokim zarysowaniem tła. Do tego to nie jest książka z tezą - to
> znaczy widać, jakie są przekonania autora, ale wszystkie pytania
> pozostają otwarte.
> Najmiodniejszą chyba częścią książki były ironicznie obserwacje. Opis
> awaryjnego zespołu episkopatu to wręcz polityczna satyra.  No i
> jednozdaniówki "Jezus ogolił się. Ogolił się, uwierzycie? [...]
> Powiedział, że spodobała mu się późnorzymska ikonografia".
> Ciepło i serdecznie polecam.
> Pomyśleć, że kupiłem tylko dlatego, że nie stać mnie było na
> Hugo-Baadera, a "Epifanię" przecenili...

Czasem przypadek potrafi zadecydować o łyknięciu całkiem niezłego tekstu. Czasami metodycznie stosuję ślepy traf w sięganiu na półki z książkami, czy CD...

-- 
Towarzysz Struszyński,
gg: 12777250
Received on Tue 24 Aug 2010 - 07:27:31 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET