Dodam do tego wielce słusznego postu krytykującego szufladkowanie knig
swoje trzy grosze. Chociaż nie jestem pewien czy stru to robił, bo
jako rzekłem (choć kłamałem), zabrudziłem monitor i czytać nie
mogłem...
Ale do rzeczy. Otóż tak się składa że stru lubi s-f ale nie znosi
fantazy ja natomiast całkowicie odwrotnie. Okazuje się jednak że można
z dużym powodzeniem, przynajmniej w mojej ocenie łączyć te dwa
odmienne gatunki. Pierwszym sztandarowym przykładem jest uwielbiane
przez Wandów SW. Świat jest ewidentnie w klimacie s-f ale jednocześnie
mamy jąkąś moc potwory i w ogóle. Już nie wspominając o tym że to
ewidentna baś czy bajka.
Drugim przykładem, zapewne mniej znanym (albo wcale) jest cykl
powieści "Akty Caine`a" (Jak na mój gust powinno być Akta Caine`a ale
mniejsza) niejakiego matthew Woodringa Stovera, który opisuje
wspaniałą kastową przyszłość. Mówiąc w skrócie i nie zdradzając zbyt
wiele, po wielkiej epidemii jakiejś wrednej choroby bogacze
wykorzystując sytuacje stworzyli nowe wielkie społeczeństw z globalną
władzą i podzieloną na kasty (jak dobrze pamiętam oprócz głównej rady
byli: Inwestorzy, Biznesmeni, Administratorzy, Pracownicy, Tymczasowi
i chyba Bezrobotni albo coś w te deseń). Główna akcja jednak nie
toczyła się na naszej planecie tylko na drugim końcu wszechświata.
Dzięki jakiemuś wynalazkowi (nie pamietam szczegółów) można było
człowieka przenieść na tamten wspaniały i jakże do ludzkiego podobny
świat. Świat tym różniący się od ziemi, że była tam magia, elfy, ogry
i inne. Wynalazek ten został wykorzystany do zbudowania wielkiej
machiny rozrywkowej która polegała na wysyłaniu na tamten świat
"Aktorów" którzy tam walczyli czarowali gineli kopulowali, a widownia
na ziemi mogła dzięki jakiemus inszemu wynalazkowi "wczuwać" się w ich
role. Wspaniała rzecz.
Ostatnim przykładem czytanym przeze mnie całe lata świetle temu jest
"Trylogia zimnego ognia" C. Friedmana. Bardzo fajna ale już całkowite
fantazy wyłączając początek. Otóż powieść zaczyna się tak, że
ziemianie widząc przeludnienie swojej planety wysyłają okręt
kolonizacyjny który miał znaleźć nowy dom. Zamrozili kolonistów i
wysłali statek z programem szukania najlepszej planety. NO i na końcu
galaktyki w końcu jakaś nie całkiem odpowiadająca wymaganiom planeta
sie znalazła. Okazało się jednak że na planecie jest jakaś "aktywna
energia" która czerpiąc inspiracje z ludzkich myśli (najchętniej
koszmarów) tworzyła różne rzeczy. No i potem już jest samo fantazy.
Tak wiec szufladki są be!
-- Palpatyn Zgonarcha LepkiReceived on Tue 24 Aug 2010 - 04:59:02 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET