Wandejski Klub Książki: Epifania wikarego Trzaski

From: Bonawentura von Romocki <llll_usunto_at_vp.pl>
Date: Tue, 24 Aug 2010 13:29:35 +0200


Bracia w Wandzie!

Skoro Struszyn, to i ja, nie będę gorszy od tego fidela jednego. Właśnie odłożyłem książkę Szczepana Twardocha "Epifania wikarego Trzaski". Pokazuje, jak bardzo błądzi tow. Struszyn, próbując szufladkować literaturę."Epifania wikarego Trzaski" może być równie dobrze bowiem uznana za fantastykę, powieść religijną, satyrę jak i powieść obyczajową. Odrzucanie jej z powodu tego lub innego sztafażu jest zdecydowanie niewandne.
Twardoch w tej książce złożył coś, co niewielu się udaje: lekkość stylu połączył z głębią przemyśleń. Książkę czyta się szybko, ale jednak daje ona dużo do myślenia. Głębokie portety psychologiczne są połączone z szerokim zarysowaniem tła. Do tego to nie jest książka z tezą - to znaczy widać, jakie są przekonania autora, ale wszystkie pytania pozostają otwarte.
Najmiodniejszą chyba częścią książki były ironicznie obserwacje. Opis awaryjnego zespołu episkopatu to wręcz polityczna satyra. No i jednozdaniówki "Jezus ogolił się. Ogolił się, uwierzycie? [...] Powiedział, że spodobała mu się późnorzymska ikonografia". Ciepło i serdecznie polecam.
Pomyśleć, że kupiłem tylko dlatego, że nie stać mnie było na Hugo-Baadera, a "Epifanię" przecenili...

-- 
Bonek
Received on Tue 24 Aug 2010 - 04:29:40 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:29 CET